Nadejście hossy małych spółek to mrzonka

opublikowano: 04-11-2019, 22:00

Analityk, który niemal rok temu nie dał się zwieść odbiciu indeksu sWIG80, nadal nie widzi szans na poprawę notowań w tym segmencie rynku

28-procentowy spadek sprawił, że sWIG80 pokonał niemal stu rywali w walce o niechlubny tytuł najgorszego indeksu 2018 r. w walucie lokalnej, wyliczonego przez agencję Bloomberg. Apogeum słabości małych spółek z warszawskiej giełdy przypadło na grudzień 2018. Potem indeks zaczął piąć się do góry, a wśród przedstawicieli rynku finansowego zaczęły pojawiać się głosy, że lada moment dojdzie do przesilenia i w drugiej połowie roku sWIG80 zacznie odrabiać straty, wchodząc w trend wzrostowy, który rozpędzi się w 2020 r.

Taki scenariusz kwestionował Zbigniew Porczyk, szef działu analiz Trigonu DM. Mówił wprost — to myślenie życzeniowe. Jak się okazało, miał rację. Od grudniowego dołka do kwietnia 2019 r. sWIG80 zyskał co prawda 18 proc. W maju był już jednak wyraźnie niżej. Do lipca znów odrobił trochę strat, nie przekraczając jednak poziomów z kwietnia. Od wakacji zaś powoli, ale systematycznie osuwa się. Z powrotem jest na poziomach z przełomu stycznia i lutego 2019 r.

— Czas na portfelowe inwestowanie w małe spółki jeszcze nie nadszedł. Wiele pozytywnego się w nich nie wydarzyło. Problemy cały czas są zauważalne — twierdzi Zbigniew Porczyk.

Ekspert skłania się ku opinii, że w tym cyklu koniunkturalnym w ogóle nie będzie hossy małych spółek, która zakończyła dwa poprzednie cykle koniunkturalne, jakie były udziałem warszawskiej giełdy.

— Wszystko wskazuje na to, że tym razem hossy małych spółek nie będzie. Pojawi się dopiero w następnym cyklu koniunkturalnym. Zresztą ostatnia hossa w ogóle ominęła naszą giełdę, nie tylko segment małych spółek — zaznacza Zbigniew Porczyk.

Problemy nie minęły

Niewątpliwą przyczyną spadku notowań małych spółek są wyniki finansowe. Paradoksalnie ich pogorszenie to pokłosie wzrostu gospodarczego i związanej z nim presji płacowej. Według Zbigniewa Porczyka ten czynnik kosztowy nie ulegnie złagodzeniu ze względu na zapowiedzi wzrostu płacy minimalnej. Jako zagrożenie kosztowe analityk widzi też kwestię cen prądu. Jego zdaniem trudno prognozować, jak sytuacja się rozwinie. Wszystko wskazuje na to, że energia elektryczna będzie jednak drożeć. To pochodna przywiązania Polski do prądu wytwarzanego z węgla i polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Na to nakładają się problemy niemieckiego przemysłu. Z tego powodu Niemcy są już w recesji. Zbigniew Porczyk wskazuje, że zaczyna się to przekładać na popyt konsumencki u zachodniego sąsiada. To może dalej nakręcać spiralę spowolnienia gospodarczego, które rozciągnie się również na Polskę.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Nie jest jeszcze pewne, że będzie źle, ale nie można wykluczyć tej tezy — mówi Zbigniew Porczyk.

Specjalista z Trigonu DM przyznaje, że wyceny małych spółek teoretycznie są niskie. Jeśli nie liczyć dołka z grudnia 2018 r., sWIG80 jest na poziomie nienotowanym od 2013 r. Podkreśla jednak, że niskie notowania to złudzenie i de facto wyceny wskaźnikowe nie są jeszcze atrakcyjne.

— Poziom mnożników jest niższy niż w przeszłości ze względu na oczekiwania przyszłych zysków. Za spadkiem zysków pójdzie dalszy spadek cen. Historycznie małe spółki charakteryzowały się wyższymi oczekiwanymi stopami wzrostu zysków. Ale ten czas się skończył. Tymczasem oparty na prognozach wyników wskaźnik cena/zysk dla indeksu sWIG80 wynosi 10-11. By ten indeks można było uznać za atrakcyjny inwestycyjnie, w obecnych warunkach powinno to być mniej — twierdzi Zbigniew Porczyk.

Czas na efektywność

Dlaczego jednak okres oczekiwania wyższych stóp wzrostu zysków się skończył? Zbigniew Porczyk przypomina, że wiele spółek z indeksu sWIG80 budowało swoją pozycję jako tani kooperanci firm z Europy Zachodniej, głównie z Niemiec. Konkurencyjność polskich firm wynikała jednak głównie z arbitrażu w zakresie kosztów pracy. Wraz ze wzrostem wynagrodzeń w Polsce pole do tego arbitrażu zaczęło maleć.

— Różnica wynagrodzeń w Polsce i Europie Zachodniej nadal istnieje, ale jest znacznie mniejsza niż była. Mit Polski jako taniej montowni Europy Zachodniej przestaje być aktualny. Spółki muszą szukać przewagi konkurencyjnej w zwiększaniu efektywności. Ta zmiana jest dopiero przed nami. Najlepiej poukładane spółki dopiero zaczynają mówić o inwestycjach, które efektywność istotnie poprawią. By dalej rosnąć, polskie firmy muszą też bezpośrednio wychodzić na rynki zagraniczne. To jest trudne. Nie ma wielu polskich spółek, którym się to udało — tłumaczy Zbigniew Porczyk.

Nasz rozmówca nie zaprzecza, że pojawia się sporo wezwań zmierzających do wycofania spółek z giełdy. Oznacza to, że wzywający uznają, że wyceny są niskie. Zbigniew Porczyk uważa jednak, że nie przeczy to ogólnemu obrazowi segmentu małych spółek, który tani nie jest.

— Jedna sprawa to cała grupa małych spółek, a druga to konkretne przypadki. Zawsze można znaleźć spółki pokrzywdzone wyceną w wyniku ujemnego salda napływów i odpływów kapitału — przypomina szef działu analiz Trigonu DM.

Według Zbigniewa Porczyka saldo napływów i odpływów kapitału na warszawska giełdę poprawi się nieco w 2020 r. Ekspert prognozuje, że jeżeli zmiany w OFE wejdą w życie w zapowiadanej dotychczas formie, to efektywne saldo sprzedaży polskich akcji związane z OFE spadnie z 3 mld zł w 2019 r. do 1,5 mld zł w 2020 r. Spadnie też saldo sprzedaży polskich akcji przez TFI, które w 2019 r. szacuje na 2 mld zł. Pojawią się za to napływy do PPK. Na bazie dość niejasnych jeszcze danych o partycypacji Trigon DM zakłada, że na polski rynek akcji może dzięki temu popłynąć 1-2 mld zł. Te zmiany nie wystarczą jednak, by realnie pchnąć do góry notowania małych spółek. Dlatego Trigon DM cały czas preferuje spółki z indeksów WIG20 i mWIG40.

— W kwestii sald napływów i odpływów każdy element będzie wyglądała lepiej, ale może się okazać, że bilans i tak będzie ujemny — ostrzega Zbigniew Porczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu