Czytasz dzięki

Nie mamy się czego wstydzić

Rozmawiał Marcel Zatoński
opublikowano: 13-04-2020, 22:00

Wojciech Jabczyński z Orange Polska opowiada o rosnącym zapotrzebowaniu na transfer danych i zmieniających się godzinach, w których prowadzimy rozmowy telefoniczne

„PB”: Rozmawiamy ze sobą częściej?

Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska: Klienci od razu zareagowali na pandemię, co wyraźnie dostrzegliśmy w naszej sieci. Przede wszystim wzrost był widoczny w rozmowach telefonicznych. Sięgał nawet 40 proc. i się utrzymuje. Trochę inaczej zaczęliśmy też rozmawiać — rozmowy prowadzimy w godzinach pracy.

Wcześniej nie rozmawialiśmy w tych godzinach?

Rozmawialiśmy, ale nie tak często. Szczyt ruchu przypadał na godziny popołudniowe i wieczorne. Teraz zaczęliśmy więcej rozmawiać w czasie pracy, częściej w tym czasie używamy połączeń mobilnych, stacjonarnych i VoIP.

W pracy dzwonimy do siebie częściej, wieczorem tak samo. Liczba połączeń zmienia się w czasie pandemii?

Pik był na samym początku, gdy pojawiły się informacje o nowych regulacjach związanych z epidemią. Teraz ruch ustabilizował się na dużo wyższym poziomie niż wcześniej, nauczyliśmy się funkcjonować w nowym świecie. Można też powiedzieć — przechodząc już do transmisji danych — że edukacja i praca przeniosły się do internetu. Widać to było od razu: w sieci stacjonarnej wzrost wyniósł 30 proc., w sieci mobilnej był nieco mniejszy i sięgnął około 20 proc.

To jest edukacja i praca czy po prostu oglądamy więcej Netfliksa i YouTube’a?

Edukacja, praca i rozrywka oczywiście też. Zachodzi tu jednak ta sama sytuacja, jak w przypadku ruchu głosowego. Wcześniej szczyt korzystania z transmisji danych to był wieczór, gdy wracaliśmy do domu i włączaliśmy platformy streamingowe. Teraz szczyt się przesuwa, z transmisji częściej korzystamy w godzinach pracy. Ruch cały czas jest wysoki.

Czy wasza sieć jest w stanie obsłużyć taki podwyższony ruch? Platformy streamingowe obniżały ostatnio jakość przesyłanych filmów…

Nasza sieć zdecydowanie daje sobie radę z dodatkowym ruchem. Przez wiele lat inwestowaliśmy w rozwój sieci światłowodowej i mobilnej właśnie po to, by dawać radę. W Polsce sieć jest często dużo bardziej zaawansowana pod względem rozwoju technologicznego niż w krajach, które — jak mogłoby się wydawać — powinny być na wyższym poziomie. Absolutnie nie mamy się czego wstydzić.

Jak wasi ludzie pracują w czasie pandemii? Ktoś musi przecież dbać o tę sieć.

Pierwsze, co powiem, to wielkie, wielkie dziękuję dla pracowników sieci telekomunikacyjnych i operatorów. Internet, możliwość komunikacji z bliskimi, robienia interesów i wreszcie — co najważniejsze — zapewnienie łączności dla newralgicznych instytucji państwa są absolutnie kluczowe. Jest dużo interwencji, napraw i przyłączeń. Staramy się o to, by w pełni dostarczać pracownikom środki bezpieczeństwa.

W tym roku w dużej skali miały zacząć się inwestycje w sieć 5G. Czy pandemia ich nie opóźni?

Mamy nadzieję, że nie. Wszystkie głosy, które do nas dochodzą, w tym z Urzędu Komunikacji Elektronicznej, świadczą o tym, że w sprawie aukcji 5G idziemy zgodnie z harmonogramem. My w Orange jesteśmy absolutnie przygotowani technicznie i finansowo do tego, by jak najszybciej uczestniczyć w aukcji. Mamy nadzieję, że wprowadzenie 5G w Polsce będzie przebiegało zgodnie z planem. Myślę, że w tym momencie ważne jest spojrzenie na to, co się dzieje, i dostrzeżenie, że sieci telekomunikacyjne działają i spełniają swoje zadanie, a państwo, samorządy oraz operatorzy powinni robić wszystko, by proces inwestycyjny był uproszczony i przebiegał jak najszybciej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Marcel Zatoński

Polecane