Pięć grubych kas parkietu

Spółki z gotówką to łakomy kąsek dla inwestorów. Sprawdziliśmy, które nie muszą martwić się o swoją sytuację, a w których pieniądze mogą wyparować tak szybko, jak się pojawiły

Inwestorzy z warszawskiego parkietu wręcz wyrywają sobie papiery spółek mogących pochwalić się pękającymi w szwach kasami. Od początku roku indeks PB Gotówka, skupiający 10 proc. należących do WIG firm o najzdrowszym bilansie, wzrósł o 4,1 proc. W tym samym czasie analogicznie skonstruowany PB Dług zyskał symboliczne 0,25 proc. Równie udany dla spółek z gotówką był ubiegły rok. Ich indeks umocnił się o 15,6 proc., choć przeciętna spółka z WIG podrożała o 9,7 proc.

Te bazujące na największej dźwigni finansowej, mimo hossy na rynku, przyniosły wręcz straty. Tacy emitenci w 2012 r. odchudzili portfele średnio o 3 proc. Przewaga spółek z najzdrowszymi bilansami trwa już czwarty rok z rzędu. To jednak wcale nie musi oznaczać, że ich dobra passa zbliża się do końca. Spółki z długiem, które ostatnio cieszyły się większym powodzeniem w 2009 r., dawały większe zyski niemal nieprzerwanie przez 6 lat. Nie bez powodu.

— Dług sam w sobie nie jest zły. Jest tańszy od kapitału własnego, więc posługujące się nim spółki mogą poprawić wyniki finansowe — zauważa Adrian Kyrcz, analityk DM BZ WBK.

Niski dług lepszy na spowolnienie

Minusem długu jest jednak to, że obciążenie nim mocno odbija się na wynikach w okresie spowolnienia gospodarczego. Nieprzypadkowo podejście inwestorów do dźwigni finansowej zmieniło się w 2010 r.

Skoro inwestorzy spodziewają się, że stopy procentowe będą w najbliższych latach niższe, są skłonni więcej zapłacić za prawo do odsuniętych w czasie zysków spółek.

Wtedy właśnie rynki zaczęły uwzględniać w cenach wybuch kryzysu w będącej naszym największym partnerem handlowym strefie euro, który ostatecznie wyhamował także polską gospodarkę. Spółki z długiem usłyszały wówczas „sprawdzam”, a zwycięzcami okazali się ci, których bilanse były w najlepszej kondycji. Postanowiliśmy przyjrzeć się kandydatom na giełdowego króla gotówki. Wyjątkowo imponująco wygląda stan kasy, zajmującego się dystrybucją farmaceutyków, Farmacolu.

Jak zauważa Sylwia Jaśkiewicz, analityk DM IDM SA, to pokłosie wieloletniej konserwatywnej polityki dotyczącej dźwigni finansowej oraz decyzji o niewypłacaniu dywidendy.

— Rezerwy gotówkowe osiągnęły tak wysoki poziom, że może nie być łatwo zainwestować takiej kwoty. Dlatego akcjonariuszy najbardziej ucieszyłoby, gdyby zarząd zdecydował o przeznaczeniu gotówki na wypłatę dywidendy — ocenia Sylwia Jaśkiewicz.

Maszynki do robienia pieniędzy

Przed dylematem, co zrobić z górami gotówki w firmowej kasie, znajduje się również Asseco SEE. Gotówka w kasie spółki to aż 20 proc. jej wartości rynkowej. W przypadku tego emitenta to skutek stabilnych od lat wyników finansowych.

Jak przypomina Michał Czerwiński, analityk DM IDM SA, spółka całość zarobku za ubiegły rok przeznaczy na wypłatę dywidendy, a premii z zysku należy spodziewać się także w następnych latach. Nie będzie miała też problemów z finansowaniem akwizycji.

Zdaniem eksperta, najbardziej atrakcyjnie wyglądają spółki tureckie. Pośród kryzysu w branży budowlanej prawdziwą maszynką do robienia pieniędzy jest jej lider — Budimex.

Góra gotówki w spółce to zasługa solidnych przepływów operacyjnych i wysokich przedpłat z tytułu realizowanych projektów. Świetny stan firmowej kasy umożliwia jej regularną wypłatę dywidendy. Jednak zdaniem Adriana Kyrcza, fala bankructw w sektorze pokazuje, że w branży budowlanej optymalnie jest posiadać stabilną pozycję gotówkową.

Blue chipy z gotówką

Wśród najostrożniejszych spółek znalazły się też największe tuzy warszawskiego parkietu. 20 przedsiębiorstw o największej kapitalizacji zadłużonych jest średnio na równowartość zaledwie 6 proc. swoich aktywów, nawet mimo wypłacanych regularnie dywidend. Tymczasem w przypadku następnych 40 spółek współczynnik zadłużenia jest ponaddwukrotnie niższy. Do gotówkowej elity zaliczają się tacy giganci jak Enea czy JSW. Gotówka netto w ich kasie to odpowiednio 15 i 16 proc. aktywów. W przypadku Enei jej wartość to aż 30 proc. kapitalizacji spółki. Niestety, to nie wystarczy, by zostać ulubieńcami analityków.

— Mimo ponadprzeciętnego salda gotówkowego, JSW nie generuje obecnie wolnych przepływów, marże spadają, a rosnące zapasy tworzą presję na stan gotówki — zauważa Andrzej Knigawka, szef analityków ING Securities, który doradza spółce przeznaczenie wolnych pieniędzy na inwestycję w projekt w Dębieńsku. — Wolna gotówka w kasie Enei pójdzie na budowę bloku w Kozienicach, który wpłynie na wyniki spółki dopiero za pięć lat — dodaje Maciej Hebda, dyrektor działu analiz w banku Espirito Santo.

Spółki, których gotówka jest obiektem pożądania dla inwestorów

Farmacol

Farmacol konserwatywnie podchodził do płynności finansowej. Ostatnie zmiany w prawie farmaceutycznym umożliwiły sieciom hurtowni zmniejszenie zapasów, to przekłada się na uwolnienie kolejnych pokładów gotówki. Zdaniem Sylwii Jaśkiewicz z DM IDM SA, najlepiej ją spożytkować, wypłacając akcjonariuszom dywidendę.

Budimex

Zapasy gotówki i niski udział kosztów stałych czynią z Budimeksu bezpieczną inwestycję. Od początku 2007 r. notowania wzrosły o 31 proc. Adrian Kyrcz z DM BZ WBK, przestrzega jednak, że stan kasy może ulec uszczupleniu. Jego zdaniem, fala bankructw w sektorze pokazuje, że w tej branży trzeba mieć gotówkę.

JSW

JSW to jedna ze spółek najbardziej zasobnych w gotówkę. Andrzej Knigawka z ING Securities przestrzega jednak, że to sprawa historycznych tendencji, a nie bieżącej sytuacji. Jednak obecnie spółka nie generuje wolnych przepływów, marże spadają, a rosnące zapasy tworzą presję na stan gotówki.

Enea

Zapasy gotówki w kasie Enei to skutek IPO i podniesienia kapitału związanego z planami budowy bloku w Kozienicach. Problem w tym, że wcale nie jest pewne, czy ten projekt zwiększy wartość spółki. Pewne są tylko wydatki inwestycyjne, a te — zdaniem Macieja Hebdy z Espirito Santo — sprawią, że 2 mld zł gotówki w kilka lat zmieni się w 1,5 mld długu.

Asseco SEE

Znaczne zapasy gotówki to efekt stabilnych od lat wyników finansowych. Zdaniem Michała Czerwińskiego z DM IDM SA, korzystna sytuacja nie powinna zmienić się w następnych latach. Dzięki temu spółka może sobie pozwolić na przeznaczenie na dywidendę całości zysku z 2012 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy