Pojednanie i umorzenie w sprawie dot. podsłuchów w firmach w Podlaskiem

PAP
opublikowano: 30-11-2015, 12:25

Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim (Podlaskie) umorzył w poniedziałek postępowanie wobec jednego z oskarżonych w sprawie instalowania podsłuchów w dwóch firmach w tym mieście. Doszło bowiem do pojednania stron i zadośćuczynienia ze strony oskarżonego.

To sprawa, w której o kierowanie akcją założenia podsłuchów w jednej z firm w Bielsku Podlaskim, Prokuratura Okręgowa w Białymstoku oskarżyła biznesmena Marka F. Dwie inne osoby miały odpowiadać za instalowanie podsłuchów oraz podawanie się za funkcjonariuszy publicznych.

Białostockie śledztwo było "odpryskiem" głównego postępowania, dotyczącego tzw. afery podsłuchowej, które prowadziła prokuratura w Warszawie.

Akt oskarżenia trafił z Białegostoku do sądu w Bielsku Podlaskim na początku lipca, ale proces główny dotąd się nie rozpoczął. W poniedziałek sąd zajął się wątkiem dotyczącym jednej z dwóch osób oskarżonych o instalowanie urządzeń podsłuchowych i postępowanie wobec tej osoby umorzył.

Sąd w Bielsku Podlaskim oparł się na przepisach Kodeksu karnego mówiących o tym, iż w przypadku niektórych przestępstw może umorzyć postępowanie na wniosek pokrzywdzonego, jeśli przed rozpoczęciem przewodu sądowego sprawca, który nie był wcześniej karany za przestępstwo umyślne z użyciem przemocy, pojednał się z pokrzywdzonym i naprawił szkodę lub zadośćuczynił wyrządzonej krzywdzie.

Jak uzasadnił sąd, w tym przypadku zarzuty postawione oskarżonemu o zakładanie podsłuchów zagrożone są karą do dwóch lat więzienia i nie był on dotychczas karany za przestępstwo umyślne z użyciem przemocy. Do tego, zarówno oskarżony jak i pełnomocnicy dwóch pokrzywdzonych firm, złożyli zgodne oświadczenia, iż doszło do pojednania i zadośćuczynienia.

Sąd uznał też, podobnie jak prokuratura, że w tej sprawie umorzenie postępowania nie jest sprzeczne z potrzebą realizacji celów kary.

Głównym oskarżonym w tej sprawie jest biznesmen Marek F. Według śledczych, to on w kwietniu 2014 roku "kierował wykonaniem czynu zabronionego", czyli akcją założenia podsłuchów (w postaci nadajników radiowych umieszczonych w okładce teczki do korespondencji pochodzącej z jego firmy) w konkurencyjnej firmie w Bielsku Podlaskim.

W ocenie prokuratury, namówił do tego dwie inne osoby i przekazał im specjalistyczne urządzenia podsłuchowe. Do zarzutów Marek F. nie przyznał się i w śledztwie odmówił składania wyjaśnień.

Główne śledztwo dotyczące tzw. afery podsłuchowej prowadziła Prokuratura Okręgowa Warszawa - Praga. Dotyczyło podsłuchiwania, od lipca 2013 r., w dwóch warszawskich restauracjach, kilkudziesięciu osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych.

Zarzuty w tym śledztwie usłyszeli dwaj biznesmeni, w tym Marek F. oraz dwaj pracownicy restauracji, w których dokonywano podsłuchów. Prokuratura przyjęła, że motywem ich działań były tzw. interesy biznesowo-finansowe.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w połowie września, Marek F. nie przyznaje się do zarzutów. Jak podawała prokuratura, z akt tej sprawy do odrębnego postępowania wyłączono w sumie dwadzieścia wątków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu