Położyć się na leżaku i nie myśleć o niczym

opublikowano: 25-04-2019, 22:00

Trzy dni urlopu i tydzień wolnego — układ kalendarza sprzyja amatorom majówki. Marcin Przybyłek, trener biznesu, mówi w podcaście „Puls Biznesu do słuchania” o tym, jak nie wrócić z niej zmęczonym

„PB”: Jak wypoczywać, żeby wypocząć?

Marcin Przybyłek: Przede wszystkim warto odpoczynek zaplanować. Być może brzmi to śmiesznie, a nawet strasznie — wszak planowanie odpoczynku kojarzy się z menedżerskim wrzuceniem czegoś w kalendarz i stwierdzeniem, że np. od poniedziałku do soboty odpoczywam — tyle że właśnie tak powinno się zrobić. I to dosłownie: wpisać w kalendarz, że mamy urlop. Inaczej wielu z nas może pomyśleć sobie, że odpoczynek przyjdzie samoistnie, poniekąd w tzw. międzyczasie. Rzeczywistość niestety jest taka, że „robota znajdzie głupiego” — a to trzeba naprawić płot, a to pralka niedomaga itd., i raptem urlop się kończy, a czas na odpoczynek gdzieś się zgubił.

Czyli powinien to być odpoczynek nie tylko od pracy, ale również od obowiązków domowych?

Bardzo często w czasie urlopu nadrabiamy różne zaległości. Nie miałem kontaktów z córką? To je odnowię. Nie zajmowałem się rodziną? Nadrobię to. Nie dbałem o ciało? Zacznę intensywniej uprawiać sport. Nie bywałem na dworze? Spędzę cały urlop na świeżym powietrzu. To nie o to do końca chodzi. Jeśli zaczyna się „urlopowe nadrabianie”, prawdopodobnie oznacza to, że okres poza urlopem mieliśmy źle poustawiany — bo nie było czasu na rodzinę, hobby, aktywność czy sprawy domowe. To nie zawsze jest nasza wina. Bardzo często wiąże się to z tym, że nasi pracodawcy za bardzo zabierają nam nasze życie, i wtedy wyrzucamy sobie, że nie wspięliśmy się na ten Mount Everest — rodzina jest zaniedbana, zaniedbane jest ciało, rozwój osobisty, pasje i marzenia. Co nie jest zaniedbane? Sprzedaż pieluch w firmie, w której pracujemy — to mamy wyśrubowane na sto procent, ale poza tym wszystko leży.

Załóżmy, że zaplanowaliśmy już urlop. I co wtedy? Czy powinien to być wypoczynek aktywny? Jak wypoczywać, żeby zrobić to jak najefektywniej?

Tutaj jest dużo pułapek. Po pierwsze — często jest tak, że zaczyna się urlop i pojawia się mnóstwo propozycji: odwiedziny u znajomych, wizyta u rodziny, lokalna atrakcja turystyczna. To nie zawsze są nasze wybory. Kiedy jedziemy w te miejsca, do których niekoniecznie chcieliśmy jechać, to zapewne jemy nie zawsze to, co chcieliśmy zjeść, pijemy nie zawsze to, co chcemy pić itd. Po drugie — wspomniał pan o aktywnym wypoczynku. To termin, który wszedł do powszechnego użycia w latach 80. i momentalnie stał się modny. Potem stał się wręcz synonimem odpoczynku i już nikt nie wspomina o odpoczynku pasywnym. W zasadzie w ogóle nie ma osób chwalących się tą formą relaksu. Jeśli ktoś mówi „wypoczywam”, to zawsze aktywnie — rower, góry, wspinaczka skałkowa, karate… Wszystko, byle się ruszać. Jak mawiał Wojciech Oczko, nadworny lekarz Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy, „ruch zastąpi każde lekarstwo i żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu”. Miał rację, oczywiście, ale generalnie w pasywnym odpoczynku chodzi o to, żeby… nic nie robić. To może zabrzmieć przerażająco dla wielu osób — położyć się na leżaku i nie myśleć o niczym. Po prostu patrzeć na świat, słuchać ptaków... Nie czytać, nie oglądać filmu, nie zaglądać w media społecznościowe. Wtedy w naszym organizmie dzieją się bardzo ważne rzeczy. Po pierwsze — pojawia się refleksja. Piotr Oleś, autor „Wprowadzenia do psychologii osobowości”, napisał piękne zdanie w tej książce, że prawdopodobnie głównym źródłem nerwic jest brak czasu na refleksję. Ludzie boją się refleksji. Bardzo wiele osób boi się nic nie robić, bo wtedy… zaczynają myśleć. Uciekają więc od myślenia w pracę, żeby coś robić: w ogródku wykopywać, przekopywać, kręcić pedałami na rowerze, ciągle coś robić i ciągle myśleć o czymś innym, byle nie o sobie, byle nie o swoim życiu, byle nie o tym, że się jest.

Posłuchaj całego odcinka podcastu na pb.pl/dosluchania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu