Prywatyzacja portu trafiła na mieliznę

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Związkowcy Portu Gdańskiego Eksploatacja nie uzgodnili z potencjalnym inwestorem pakietu socjalnego. Negocjacje prywatyzacyjne wydłużą się do końca października.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie oczekiwania mają związki zawodowe PGE wobec inwestora
  • jakie obawy budzi w nich obecny proces prywatyzacji
  • jakie są relacje właścicielskie i biznesowe w polskich portach

Zarząd Morskiego Portu Gdańsk (ZMPG) szuka inwestora dla należącej do niego spółki Port Gdański Eksploatacja. To państwowy podmiot zarządzający terminalem, na którym przeładowywane są m.in. węgiel i koks, drewno czy towary drobnicowe, np. ze stali. 31 sierpnia upłynął termin wyłączności na negocjacje dla wielkopolskiej firmy Lebal.

- Nie osiągnęliśmy porozumienia w sprawie pakietu socjalnego dla pracowników – informuje Janusz Nowaczkiewicz, przewodniczący Zespołu Sekcji Terenowych WZZPGM przy Porcie Gdańskim Eksploatacja.

Związki początkowo liczyły na 7 lat gwarancji zatrudnienia, ale były skłonne skrócić okres do 5 lat, oraz na zapewnienie corocznego wzrostu wynagrodzeń przynajmniej o wskaźnik inflacji. Według stanu na koniec ubiegłego roku w Porcie Gdańskim Eksploatacja pracowało niespełna 360 osób, a niemal połowa z nich ma ponad 50 lat. Zależy im więc na gwarancji pracy.

Dwa miesiące na negocjacje

Fiasko rozmów socjalnych nie kończy jednak procesu prywatyzacji.

- Okres wyłączności dla potencjalnego inwestora został wydłużony do 31 października – informuje Anna Drozd, rzecznik prasowy ZMPG.

Z przedstawicielami spółki Lebal nie udało nam się obecnie skontaktować, ale wcześniej zapewniali oni PB, że o planach na przyszłość będą mogli mówić na przełomie września i października.

Stal z Ukrainy:
Stal z Ukrainy:
W 2021 r. drobnica, w tym stal, stanowiła 1 mln ton w przeładunkach Portu Gdańskiego Eksploatacja. To ponad 48 proc. więcej niż w 2020 r. Ten rok też zapowiada się nieźle. W maju spółka obsłużyła pierwszy statek, który zabrał 30 tys. ton stalowych gąsek z Ukrainy. Do 25 lipca przeładowała prawie 246 tys. ton produktów ukraińskich, głównie hutniczych, które płyną np. do Kostaryki, Dominikany czy Kanady.
materiały prasowe

Portowa prywatyzacja kontra przeładunek węgla

Związki zawodowe krytycznie oceniają nie tylko rozmowy socjalne z potencjalnym inwestorem. Obawiają się też, że nie ma on potencjału i doświadczenia w morskich przeładunkach. Lebal specjalizuje się w dystrybucji wyrobów hutniczych, które są ważnym elementem przeładunków Portu Gdańskiego Eksploatacja. Obecnie jednak skupia się ona przede wszystkim na przeładunkach węgla, bo rząd uznał dostawę tego surowca do elektrowni i gospodarstw domowych za strategiczną dla bezpieczeństwa energetycznego państwa.

Związki zawodowe Portu Gdańskiego Eksploatacja napisały nawet list otwarty do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przedstawiły obawy i wątpliwości dotyczące przyszłego inwestora. Z informacji na stronie OPZZ wynika, że w liście związkowcy przypominają słowa Jarosława Kaczyńskiego. Na początku sierpnia, podczas jednego ze spotkań z wyborcami, powiązał on kłopoty z dostępnością węgla z prywatnymi firmami działającymi w portach, wskazując je jako wąskie gardła.

- Ogromna część nabrzeży tych portów została sprzedana. Kto je sprzedał? Myśmy je sprzedali? Nie! Sprzedała je Platforma Obywatelska – mówił Jarosław Kaczyński.

Faktycznie zarządy morskich portów są spółkami skarbu państwa, które zawarły z prywatnymi podmiotami wieloletnie umowy na dzierżawę nabrzeży. Prywatne firmy prowadzą na nich działalność przeładunkową, płacąc czynsz dzierżawny. Państwowym operatorem jest tylko Port Gdański Eksploatacja, właśnie będący w procesie prywatyzacji. Nie oznacza ona jednak sprzedaży nabrzeży, a jedynie działającej na nich firmy. W czasie rządów PO-PSL także zresztą trwał proces prywatyzacji gdańskiej firmy, ale zakończył się niepowodzeniem (patrz ramka).

Przedstawiciele ZMPG podkreślają, że zmiany właścicielskie w Porcie Gdańskim Eksploatacja nie będą mieć wpływu na relacje handlowe. Nie widzą też zagrożeń dla przeładunku węgla. ”Przepisy upoważniają Prezesa Rady Ministrów do nakładania na przedsiębiorców, w sytuacjach kryzysowych, poleceń do określonego działania, przykładowo do przeładunku węgla w razie kryzysu energetycznego“ - czytamy w odpowiedzi ZMPG na pytania PB. Jej autorzy dodają, że portowa spółka ma podpisane długoterminowe umowy na przeładunek węgla i będzie nimi związana niezależnie od zmian właścicielskich. ”W mocy pozostają również zapisy umowy dzierżawy co do deklarowanej wysokości przeładunków, a inwestor nie zamierza zmieniać profilu prowadzonej działalności spółki” – zapewnia ZMPG.

Ze sprawozdania z działalności Portu Gdańskiego Eksploatacja wynika, że firma ta przeładowała w ubiegłym roku 3,35 mln ton towarów, o 10 proc. mniej niż w 2020 r. Ubiegłoroczne przeładunki węgla i koksu wynosiły 982 tys. ton, aż 37 proc. mniej niż w 2020 r. W 2022 r. miały spaść do 940 tys. ton, ale po wybuchu wojny w Ukrainie i odcięciu dostaw z Rosji niewątpliwie znacznie wzrosną.

Pakiet sprzed 8 lat

Związki zawodowe Portu Gdańskiego Eksploatacja mają wątpliwości co do bieżącego procesu prywatyzacji i potencjalnego inwestora. Nie oznacza to jednak, że definitywnie sprzeciwiają się zmianom właścicielskim. Janusz Nowaczkiewicz przypomina, że w 2014 r., kiedy poprzednia ekipa prowadziła proces prywatyzacyjny, strona społeczna wynegocjowała pakiet socjalny z potencjalnym inwestorem. Wówczas był nim maltański Mariner. Jego przedstawiciele informowali wówczas, że zapewniają załodze 5 lat gwarancji zatrudnienia oraz premię prywatyzacyjną i podwyżki. Związkowcy podkreślają, że od tego czasu w spółce zrealizowano wiele inwestycji i ma ona dobre perspektywy rozwoju, więc chcą pakietu nie gorszego niż dawał Mariner.

Wówczas jednak, mimo że porozumiał się on ze stroną społeczną, do sprzedaży akcji nie doszło. Sceptyczni byli przedstawiciele rady nadzorczej, reprezentujący skarb państwa. Z ówczesnych informacji wynikało, że lepiej widziany byłby inwestor z Polski albo z państw Unii Europejskiej czy też skupionych w WTO. Wtedy w procesie prywatyzacji brało także udział konsorcjum PKP Cargo i Węglokoksu, ale jego oferta została oceniona niżej niż Maltańczyków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane