Prywatyzacja TP pod lupą śledczych

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 14-06-2012, 00:00

Katowicka prokuratura badająca nieprawidłowości przy największych polskich prywatyzacjach wystawiła list gończy za byłym prezesem LC Corp. Postawiła też korupcyjne zarzuty byłym szefom Kulczyk Holding

Coraz szersze kręgi zatacza śledztwo dotyczące korupcji przy największych polskich prywatyzacjach prowadzone od 2006 r. przez Prokuraturę Apelacyjną w Katowicach. W ubiegłym tygodniu na polecenie śląskich śledczych agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali byłych szefów Kulczyk Holding: 62-letniego Jana W. i o rok młodszego Wojciecha J. Prokuratura postawiła im m.in. zarzuty korupcji przy prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej (TP).

— Wobec Jana W. zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 1,5 mln zł oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu, natomiast wobec Wojciecha J. zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 1 mln zł — mówi „Pulsowi Biznesu” Tomasz Tadla z katowickiej Prokuratury Apelacyjnej. Nie chce jednak, podobnie jak CBA, ujawnić żadnych szczegółów. Jan W. nie odpowiedziałna przesłane przez nas pytania. Sprawy nie komentuje też Kulczyk Holding.

Usługi doradcze

Z ustaleń „Pulsu Biznesu” wynika, że Jan W. i Wojciech J. są podejrzani o przekazanie 1,1 mln USD łapówki przy okazji prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej. Obydwaj w tym czasie zasiadali w zarządzie Kulczyk Holding oraz spółki córki Tele Invest, która wspólnie z firmą Cogecom (należącą do France Telekom) kupiła akcje TP. Zarówno Jan W., jak i Wojciech J. po transakcji trafili też do rady nadzorczej telekomunikacyjnego przedsiębiorstwa. Od siedmiu lat żaden z nich nie jest już związany z grupą Jana Kulczyka. Według śledczych, przekazane przez Jana W. i Wojciecha J. pieniądze miały trafić oficjalnie jako rozliczenie za usługi doradcze do firmy BCF (oficjalnie doradzała konsorcjum Cogecom/Tele Invest przy zakupie akcji TP). Stamtąd miały być przekazane do zarejestrowanych za granicą spółek.

Dlaczego prokuratura podejrzewa, że usługi świadczone przez BCF były fikcyjne? Oprócz umowy nie zachowały się bowiem dokumenty świadczące o pracy wykonanej przez BCF na rzecz Tele Investu. Dlatego — jak ustalił „Puls Biznesu” — Jan W. i Wojciech J. są podejrzani nie tylko o korupcję, ale także działanie na szkodę Tele Investu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że osoby związane z transakcją podczas przesłuchań przekonywały, że spółka BCF faktycznie doradzała przy transakcji, sporządzając m.in. obszerną analizę na ten temat, a materiały, uznane jako makulatura, mogły już dawno pójść na przemiał. Oprócz tego wskazywali, że cena zaproponowana przez konsorcjum za TP — 38 zł za akcję — była bardzo atrakcyjna i sporo przewyższała faktyczną wartość spółki.

Śledczy nie dali jednak wiary wyjaśnieniom i zarzuty związane z korupcją przy prywatyzacji TP postawili też byłemu wiceministrowi infrastruktury Wojciechowi J., który zasiadał w zarządzie BCF. Prokuratura podejrzewa, że to właśnie przez związane z nim podmioty (w tym firmę w Szwajcarii) miała przepłynąć kwestionowana przez prokuraturę kwota.

Szersze kręgi

Były wiceminister infrastruktury jest bardzo dobrze znany katowickim śledczym.

Już kilka miesięcy temu prokuratura postawiła mu zarzuty korupcji i prania brudnych pieniędzy przy okazji wątku dotyczącego prywatyzacji PLL LOT i Stoenu. Przy sprzedaży państwowego przewoźnika lotniczego łapówka miała wynosić 1 mln USD. Przy prywatyzacji Stoenu — 1,4 mln EUR. Podobnie jak w przypadku TP, pieniądze przelewano na podstawie fikcyjnych — jak twierdzi prokuratura — umów doradczych.

Według śledczych za pomoc w sprzedaży w 1999 r. 10 proc. akcji PLL LOT przedstawiciele szwajcarskiej SairGroup mieli zapłacić 1 mln USD. Pieniądze po transakcji wpłynęły na konto zarejestrowanej w Liechtensteinie spółki Draco jako „success fee”. Stamtąd były przelewane na konta należące m.in. do spółki z Hongkongu i prywatne rachunki bankowe w Szwajcarii. Podobnie, według śledczych, wyglądał proceder korupcji przy prywatyzacji Stoenu. Spółka gen. Gromosława Czempińskiego, The Quest Group, na podstawie fikcyjnych — zdaniem katowickich śledczych — umów doradczych z RWE (starającym się o zakup przedsiębiorstwa) i BCF (głównym doradcy niemieckiego koncernu) otrzymała 1,4 mln EUR. Następnie pieniądze miały trafić do podmiotów związanych z Andrzejem Piechockim i zarejestrowanej na Cyprze spółki KD East Leasing.

Oprócz Wojciecha J. zarzuty w sprawie korupcji przy tych transakcjach usłyszało pięć innych osób, m.in. Andrzej Piechocki, były doradca ministra skarbu Wiesława Kaczmarka, obecnie prezes i współwłaściciel MNI, oraz gen. Gromosław Czempiński, były szef Urzędu Ochrony Państwa. Jednak z ustaleń „Pulsu Biznesu” wynika, że w katowickim śledztwie jest też dziewiąty podejrzany. To 55-letni Konrad Dubelski, były oficer wywiadu (był pracownikiem m.in. wydziału X, do którego zadań należało typowanie i dobieranie kandydatów do pracy w wywiadzie), w latach 2006-08 prezes spółki LC Corp. Jednak nie udało mu się postawić zarzutów, ponieważ ukrywa się przed organami ścigania. Z tego powodu 24 kwietnia 2012 r. katowiccy śledczy wydali za nim list gończy. Z naszych ustaleń wynika, że Dubelski był dyrektorem zarejestrowanej na Cyprze spółki KD East Leasing, na której konto w kwietniu i maju 2003 r. trafiło 600 tys. EUR od spółki gen. Czempińskiego. Według prokuratury, była to część łapówki za pomoc w sprzedaży dystrybutora energii.

Transakcja w transzach

Przygotowania do prywatyzacji TP rozpoczęły się w 1996 r. pod rządami koalicji SdRP-PSL. Transakcję zrealizowali jednak następcy: koalicja AWS-UW. W latach 2000-01 w rękach France Telekom znalazło się 47,5 proc. akcji. Ministerstwo skarbu planowało najpierw sprzedać 35 proc. W ostatecznym wyścigu liczyły się tylko dwie oferty. Telecom Italia, gigant telekomunikacyjny, reprezentowany przez Stet International Netherlands, zaproponował 27,5 zł za akcję. Oferta konsorcjum złożonego z francuskiej spółki Cogecom (spółka zależna France Telecom) i Tele-Invest (spółki córki Kulczyk Holding) była jednak dużo atrakcyjniejsza (38 zł). W sumie konsorcjum zdecydowało się zapłacić za 35 proc. akcji TP 1,8 mld USD. Umowa, licząca wraz z załącznikami 265 stron została formalnie zawarta 25 lipca 2000 r. Dawała również konsorcjum prawo zakupu jeszcze 10 proc. akcji TP. Ostatecznie ministerstwo zgodziło się sprzedać polsko-francuskiemu konsorcjum 12,5 proc. i dawało możliwość zakupu 2,5 proc. plus jedna akcja do końca 2002 r. Formalnie umowa sprzedaży dodatkowego pakietu została podpisana 5 września 2001 r. (cena niespełna 21 zł za akcję, czyli o 17 zł taniej niż rok wcześniej) przez konsorcjum Cogecom i Cogecom/Beheer-en Beleggingsmaatschappij Codina (za którą stał Kulczyk Holding). Miesiąc później ostatnia spółka została zastąpiona przez Benegodi Finance w organizacji. Jednak także tym razem nie udało się sfinalizować transakcji. Ostatecznie w konsorcjum, które kupiło 12,5 proc. akcji TP, znalazła się — oprócz Cogecom — spółka Autopolska (15 listopada 2001 r. zmieniła nazwę na Tele Invest II, a w 2005 r. na Kulczyk Holding Invest). Ostatecznie France Telecom odkupił akcje TP od spółki Jana Kulczyka.

Ministerialne problemy

Ministerstwo skarbu sprzedało 85 proc. akcji Stoenu, warszawskiego dystrybutora energii, niemieckiej firmie RWE. Umowa wartości 1,5 mld zł została podpisana 15 października 2002 r., gdy ministrem skarbu był Wiesław Kaczmarek. Okoliczności tej prywatyzacji badała Najwyższa Izba Kontroli. Inspektorzy uznali transakcję za niezasadną. Uznali, że może zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Zarzucili też ministrowi, że decyzję o sprzedaży 85 proc. akcji Stoen podjął przed uzyskaniem zgody rządu. Badany przez śledczych wątek prywatyzacji PLL LOT dotyczy okoliczności zakupu w 1999 r. przez szwajcarską grupę SairGroup, właściciela linii lotniczych Swiss Air, pakietu akcji państwowego przewoźnika. Za 10 proc. akcji Szwajcarzy zapłacili niespełna 34 mln USD. Tymczasem szybko, po podwyższeniu kapitału, stali się właścicielami ponad 37,5 proc. akcji. Prywatyzacja lotniczego przewoźnika zakończyła się wielkim skandalem — okazało się, że ówczesny zarząd spółki otrzymał do SairGroup ponad milion CHF za świadczenie usług doradczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu