Przedsiębiorcy zaciągają się smogiem

Rynek masek antysmogowych kwitnie w brudnym powietrzu. Na razie to biznes sezonowy, ale… coraz bardziej modowy

Nadciąga zima, nadciąga smog, nadciągają maski antysmogowe, a kolejne firmy je oferujące wyrastają jak grzyby po deszczu. Gros z nich w Krakowie, co raczej nie jest przypadkiem. Miasto jest w ścisłej czołówce rankingu miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu, teraz najwyraźniej również pod względem antysmogowej przedsiębiorczości.

Przybywa dystrybutorów i producentów masek antysmogowych. Zaczyna się już walka na skuteczność produktów — nie każdy bowiem może pochwalić się odpowiednimi certyfikatami.
Zobacz więcej

SKUTECZNOŚĆ:

Przybywa dystrybutorów i producentów masek antysmogowych. Zaczyna się już walka na skuteczność produktów — nie każdy bowiem może pochwalić się odpowiednimi certyfikatami. Fotolia

— Pracowałem w centrum Krakowa, przechodziłem przez najbardziej zanieczyszczone rejony, dusząc się. Zacząłem szukać maski dla siebie, w zasadzie nie było większej oferty. Był 2013 r., więc jeszcze przed medialnym szumem wokół smogu. Rozpocząłem sprowadzanie masek dla siebie. Wtedy to była nisza, potem jednak zaczęła rosnąć, a od zeszłego roku ma już sporo elementów masowego rynku. Widać to też po prawdziwym zatrzęsieniu sprzedających je firm — mówi Jakub Muszyński, założyciel RZMask Polska, stary wyjadacz na tym rynku, bo obecny od 2013 r.

— Nad maskami zaczęliśmy pracować dwa lata temu. Najpierw był import, ale w kupowanych produktach znajdowaliśmy bardzo dużo wad, więc w tym roku zdecydowaliśmy się na własną produkcję. To zdecydowanie boom, ale jednocześnie sezonowa moda, więc też trudny biznes — dodaje Krzysztof Kowalczyk, współtwórca ABC Mask.

Jakub Muszyński tłumaczy, że biznes kręci się stricte w okresie smogowym, czyli od października do lutego.

— To polska specyfika. W wielu krajach europejskich zainteresowanie maskami trwa wiosną czy latem, gdy ludzie np. dużo jeżdżą na rowerze, a ponieważ jeżdżą wzdłuż dróg, to nie chcą wdychać świństwa. Ten trend zapewne dotrze też do Polski i biznes zrobi się bardziej całoroczny — przypuszcza twórca RZMask Polska. Na razie powoli podchwytujemy już inne elementy ochrony przed smogiem.

— Na początku maski kupowali głównie sportowcy, potem dołączyli używający ich na co dzień. Kolejny etap, w który już weszliśmy, to dopasowanie maski do stroju — mówi Jakub Muszyński.

— Do tego dochodzą linie produkowane pod kątem konkretnych grup konsumentów o różnych wymaganiach — jak właśnie sportowcy, ale też dzieci — dodaje Krzysztof Kowalczyk. Jakub Muszyński przyznaje, że z czasem zaczną się też liczyć marki.

— Porównałbym maski do dżinsów. Dla kogoś ważne jest posiadanie levisów, a ktoś poszukuje produktu bardziej niszowego, o konkretnych parametrach jakościowych — twierdzi założyciel RZMask Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Przedsiębiorcy zaciągają się smogiem