Przejęcia małych i średnich firm bez pułapek

Transakcje M&A Sprzedaż spółki zwykle nie obywa się bez problemów. Im wcześniej zostaną zidentyfikowane, tym lepiej dla sprzedającego

Rośnie liczba fuzji i przejęć (M&A) na polskim rynku — wynika z raportu przygotowanego przez spółki Navigator Capital Group i Fordata. Pokazuje on, że w ostatnim kwartale minionego roku mieliśmy 59 takich transakcji, podczas gdy w analogicznym okresie roku 2016 r. było ich 56. W całym ubiegłym roku połączyło się lub przejęło ponad 200 podmiotów.

Wyświetl galerię [1/2]

NIE MA IDEAŁÓW: Wojciech Polza, partner w kancelarii Clifford Chance, podkreśla, że żadna spółka nie jest prowadzona bezbłędnie. Dlatego przed sprzedażą radzi dokładnie ją zbadać, by wychwycić rodzaje ryzyka, które mogą rodzić problemy. Fot. Szymon Łaszewski

— Ponad 80 proc. fuzji i przejęć na polskim rynku dotyczy małych i średnich przedsiębiorców — mówi Wojciech Polz, partner w kancelarii Clifford Chance.

Popyt na producentów

Podobne obserwacje ma Mikołaj Lipiński, członek zarządu w Blackpartners, firmie doradztwa finansowego dla sektora MSP.

— Widzimy bardzo duży ruch w zakresie M&A w obszarze małych i średnich firm od co najmniej dwóch lat. Wiele takich transakcji, właśnie ze względu na swoją wielkość, nie jest nawet uwzględnianych w oficjalnych statystykach — mówi Mikołaj Lipiński.

Fuzje i przejęcia raczej nie dotyczą małych podmiotów z obrotami do 10 mln zł. Jeśli już taka firma jest przejmowana, to albo ma jakąś ciekawą technologię, albo wpadła w kłopoty i musi być sprzedana.

Jednym z głównych powodów zainteresowania przejęciami wśród małych i średnich przedsiębiorców jest fakt, że przyszedł czas na zmianę pokoleniową, a oni nie mają następcy — albo potencjalny sukcesor nie jest zainteresowany prowadzeniem biznesu. Sporo jest także podmiotów, które szukają inwestora, bo wpadły w kłopoty finansowe albo po prostu chcą spieniężyć swój sukces. Najczęściej zainteresowani kupnem są zagraniczni inwestorzy, którzy tym sposobem chcą wejść na polski rynek. Na małe i średnie firmy polują fundusze private equity, które nabywając mniejsze podmioty zamiast dużych, mogą kupić więcej i dzięki temu zdywersyfikować swoje ryzyko.

— Często inwestują w małe i średnie firmy z tej samej branży, przyczyniając się do konsolidacji rynku — zwraca uwagę Wojciech Polz.

Jego zdaniem zainteresowanie kupowaniem mniejszych, biznesów rośnie także ze względu na fakt, że właściciele większych przedsiębiorstw coraz częściej rozwijają się, nabywając inne spółki, które uzupełniają ich usługi albo mają potrzebne dla nich technologie.

— Obecnie najchętniej przejmowane są firmy produkcyjne, wytwarzające dobra konsumpcyjne, w szczególności artykuły spożywcze i kosmetyki. Dużym zainteresowaniem cieszą się także spółki technologiczne,transportowe oraz usługowe — mówi Wojciech Polz.

To nie bułka z masłem

Eksperci zwracają uwagę, że przejęcie czy fuzja w sektorze MSP wcale nie są łatwiejsze niż w przypadku dużych firm.

— Proces M&A bywa nawet bardziej skomplikowany, jeśli dotyczy małych i średnich firm. Wynika to często z faktu, że im większy podmiot, im więcej ma pracowników, działów i spółek w strukturze, tym bardziej jest uporządkowany i pełen sformalizowanych procedur. Takie firmy są bardziej świadome rodzaje ryzyka i wymogów prawnych. Często są to spółki notowane na GPW, a tym samym muszą spełnić wiele obowiązków, a rynek publiczny monitoruje i recenzuje ich działalność. Dlatego transakcja musi być klarowna, prawidłowo opracowana i udokumentowana — podkreśla Wojciech Polz.

Natomiast mniejsze firmy to w dużej mierze biznesy rodzinne. Ich właściciele bardziej skupiają się na rozwiązywaniu problemów i zwiększaniu sprzedaży, a nie pilnowaniu tego, jak działa struktura organizacji. W mniejszym stopniu rozpoznają ryzyko i zarządzają nim, rzadziej o tym myślą i często działają ad hoc w przypadku problemów.

— Dopiero kiedy pojawia się możliwość wejścia inwestora, to zaczyna się uporządkowywanie takiej firmy i zatrudnianie doradców. I nie chodzi o to, że firma jest prowadzona źle czy niezgodnie z prawem, tylko nie ma wielu rozwiązań czy dokumentacji, z czego w przyszłości mogą wyniknąć różne problemy — tłumaczy Wojciech Polz.

Często zaniedbywane są choćby kwestie zasad powoływania i odwoływania członków zarządu czy udokumentowanie uzyskania odpowiednich pozwoleń przy zmianie wspólników lub akcjonariuszy.

Przedsiębiorcy nie zdają też sobie sprawy, że umawiając się z konkurentami co do warunków sprzedaży produktów lub usług w różnych regionach, mogą naruszać prawo konkurencji.

— Częstym problemem przy transakcjach fuzji i przejęć w sektorze MSP są także dotacje z programów unijnych. Takie dofinansowanie najczęściej dostają właśnie mali i średni przedsiębiorcy, a kiedy zostają przejęci przez inne podmioty, może to wiązać się ze zmianą statusu na dużego przedsiębiorcę. Powstaje wtedy problem związany z obowiązkiem zwrotu dotacji — mówi Wojciech Polz.

Pojawiają się także problemy środowiskowe, szczególnie w przypadku biznesów produkcyjnych, oraz wynikające z prawa pracy. Przeważnie chodzi o zatrudnianie pracowników na umowy-zlecenie, a nie na etaty — oraz kwestie nadgodzin. Generalnie w przypadku M&A w małej albo średniej firmie kładzie się nacisk na nieco inne elementy, niż gdy mamy do czynienia z dużym podmiotem.

— Bardzo istotne wśród MSP są subiektywne odczucia właścicieli, i to one często determinują główne parametry transakcji — mówi Mikołaj Lipiński. Jego zdaniem, w takich przypadkach trudniej oddzielić finanse firmy i właściciela.

Sprzedawca pod lupą

Przygotowanie spółki z sektora MSP do przejęcia może trwać około roku. Kolejny rok to finalizacja sprzedaży. Wszystko dlatego, że po drodze pojawia się wiele przeszkód.

— Taki proces jest dużym obciążeniem dla przedsiębiorcy, który oprócz zaangażowania w tę transakcję musi dalej prowadzić biznes i utrzymywać dobre wyniki. Trzeba pamiętać, że żadna spółka nie jest prowadzona bezbłędnie. Przy każdej transakcji pojawiają się jakieś problemy, na każdym jej etapie. Dlatego najlepiej nawiązać współpracę z doświadczoną kancelarią już w momencie, kiedy firma zacznie myśleć o przejęciu. Na etapie przygotowywania do takiej transakcji można jeszcze wiele rzeczy uporządkować i uregulować — mówi Wojciech Polz.

To bardzo ważne, bo sprzedający powinien mieć świadomość, że inwestor z dużym prawdopodobieństwem zleci przeprowadzenie badania prawnego firmy, którą się zainteresuje. Nastazja Lisek, radca prawny z Kancelarii Prawnej Piszcz i Wspólnicy, wyjaśnia, że zwyczajowo głównym celem takiego audytu jest uzyskanie szczegółów co do przedmiotu transakcji — czyli wiedzy o majątku drugiej strony, jej obciążeniach finansowych, zapleczu biznesowym (np. umowach z dostawcami i odbiorcami usług lub towarów) oraz o możliwości kontynuowania dotychczasowej działalności. Kupujący chce przede wszystkim wiedzieć, czy zostaną osiągnięte cele biznesowe, które wiąże z planowaną inwestycją. Dlatego zwróci uwagę na wiele ewentualnych przeszkód.

— Przykładowo, w trakcie analizy może się okazać, że nieruchomość, której przejęciem w ramach transakcji inwestor jest szczególnie zainteresowany, nie została wcześniej skutecznie nabyta. W konsekwencji potencjalny nabywca przedsiębiorstwa nie ma szans na pozyskanie takiego obiektu, skoro nie ma jej sama spółka — zwraca uwagę Nastazja Lisek. Może się okazać, że np. spółka nie ma jakiejś infrastruktury, tylko ją dzierżawi na potrzeby prowadzonej działalności, a umowy dzierżawy mogą być rozwiązane w każdej chwili.

— W razie ich wypowiedzenia przedsiębiorstwo spółki z dnia na dzień straciłoby zdolność operacyjną, a tym kupujący nie zechce ryzykować — prognozuje Nastazja Lisek.

Lawina roszczeń

Gorzej, gdy problemy pojawią się już po transakcji. Wtedy inwestor zwróci się do przedsiębiorcy o zwrot części kosztów zakupu przedsiębiorstwa. Najczęściej w takich sytuacjach sprawa kończy się ugodą i nie trafia do sądu, ale lepiej zidentyfikować problem, zanim ten powstanie. Problemy dotyczą przeważnie roszczeń osób trzecich (wynajmujących nieruchomości, urzędów skarbowych czy kontrahentów), wynikających z różnych zaniedbań z przeszłości. Często też takie osoby, słysząc o sprzedaży danej firmy, dopiero zaczynają ujawniać się ze swoimi roszczeniami, traktując to jako dobrą okazję do zarobienia kosztem nowego właściciela.

— Dlatego tak ważne jest, żeby jeszcze przed transakcją przedsiębiorca zrobił rachunek sumienia i dobrze zastanowił się, w których obszarach działalności może pojawić się ryzyko. To on najlepiej zna swoją spółkę, a im wcześniej zidentyfikuje potencjalne ryzyko, tym szybciej może je zniwelować — radzi Wojciech Polz.

Również Nastazja Lisek podkreśla, że nieusunięcie nieprawidłowości czy niejasności w firmie może przynieść sprzedającemu wymierne straty. Jeżeli ich nie zidentyfikuje i nie wyeliminuje odpowiednio wcześnie, nabywca może to wykorzystać choćby do uzyskania niższej ceny. Nie będzie też obojętny na to, czy sprawdzą się zapewnienia i gwarancje składane w trakcie negocjacji, np. co do wybranych aspektów stanu prawnego spółki czy zbywanych udziałów. Prawnicy często ujawniają nieprawidłowości związane z tytułem sprzedawcy do udziałów lub akcji. Zgodnie z obowiązującymi zasadami nikt nie może przenieść na inną osobę więcej, niż sam posiada, i racjonalny kupujący nie przystąpi do transakcji, jeżeli nie będzie miał pewności, że wspomniane aktywa należą do sprzedającego.

— Od sprzedawcy wymaga się często zapewnienia, że udziały czy akcje są wolne od jakichkolwiek praw osób trzecich albo że spółka ma niekwestionowany tytuł prawny do określonych nieruchomości i innych istotnych aktywów. Nieprawdziwość takiej deklaracji, nawet jeżeli wynika z niewiedzy, może mieć dotkliwe konsekwencje finansowe. Wcześniejsze zbadanie spółki na zlecenie sprzedawcy pozwala uniknąć takich przykrych niespodzianek — podkreśla przedstawicielka kancelarii Piszcz i Wspólnicy.

Jej zdaniem, dla powodzenia negocjacji ważne jest to, czy na plan sprzedaży powinien zgodzić się jakikolwiek organ spółki albo czy umowy wiążące spółkę zawierają klauzule dotyczące zmian właścicielskich, które nakładają szczególne obowiązki. Do takich może należeć np. wymóg uprzedniego poinformowania drugiej strony o planowanej zmianie głównego udziałowca, a nawet uzyskania zgody na transakcję czy ustanowienia nowych zabezpieczeń wykonania umowy.

Niedopełnienie takich warunków w skrajnych przypadkach może zakończyć się choćby postawieniem rat kredytowych w stan wymagalności albo utratą dofinansowania przyznanego spółce. Dlatego trzeba przyjrzeć się również obowiązkom właściciela firmy wynikającym z decyzji administracyjnych. Ponieważ z reguły negocjacje sprzedaży firmy nie są prowadzone tylko z jednym chętnym kupcem, Nastazja Lisek radzi przedstawić potencjalnym nabywcom własny raport z badania prawnego spółki i przyrzec im możliwość przeprowadzenia przez nich własnej analizy na późniejszym etapie rozmów.

— Wtedy negocjacje przebiegną sprawniej. Ponadto w ten sposób sprzedawca daje pewnego rodzaju gwarancje kupującym, a sobie ułatwia działanie — podkreśla radca.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk, Iwona Jackowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Przejęcia małych i średnich firm bez pułapek