Rosyjskie działa wycelowane w Sejm

W 1792 r. Prusy znalazły się w nieszczęśliwej sytuacji. Wcześniej interweniowały w zrewoltowanej Francji, której armia podchodziła już pod Franfurt. Utratę ziem na zachodzie musiały czymś zrekompensować. Najlepsza do tego była Polska.

Stanisław August był pokonany. Zirytowana caryca Katarzyna zażądała od niego natychmiastowego przyłączenia się do targowicy. W przeciwnym wypadku groziła natychmiastową zapadalnością pożyczek, jakie pobrał ze skarbca petersburskiego. Król ustąpił i podpisał traktat wzywający do rosyjskiej interwencji. Wojna w obronie Konstytucji była przegrana.

Karykatura brytyjska z 1772 r. opisująca pierwszy rozbiór Polski
Wyświetl galerię [1/2]

Karykatura brytyjska z 1772 r. opisująca pierwszy rozbiór Polski

Król pruski Fryderyk Wilhelm II zażądał od państw koalicji antyfrancuskiej zgody na aneksję Wielkopolski. Precedens już istniał - dokładnie dwadzieścia lat wcześniej z inspiracji francuskiej przeprowadzono rozbiór Polski między Prusy, Austrię i Rosję. Od zgody na zajęcie zachodniej prowincji Rzeczypospolitej uzależniał dalszą walkę z francuską rewolucją. Z czasem jednak uznał, że łatwiej będzie powrócić do koncepcji podzielenia słabego kraju między najsilniejszych sąsiadów. Zwrócił się więc z taką propozycją do Petersburga.

Katarzyna nie mając w Polsce ani zaufanego władcy, ani stronnictwa (wśród targowiczan byli wcześniej głosujący za Konstytucją, Rosjanie nie ufali politykom zmieniającym co rusz stronnictwa) przystała na propozycję Berlina. Odpowiedni traktat podpisano już 23 stycznia 1793 roku, po czym wojska pruskie weszły do Wielkopolski a rosyjskie do wschodniej Rzeczypospolitej.

Nieliczne siły polskie otrzymały nakaz wycofania się w kierunku stolicy, co w większości uczyniły. Bohaterskim wyjątkiem był garnizon w Kargowej. Stacjonujący tam pułk odmówił opuszczenia miasta i bronił się bohatersko przed przeważającymi siłami wroga. Była to obrona skazana na przegraną. Obrońcy wiedzieli, że nikt nie przyjdzie im z pomocą. Ale ich czyn był wyrazem sprzeciwu zwykłych Polaków wobec wielkiej polityki europejskich dworów. Obrona ratusza w Kargowej zadaje także kłam twierdzeniom, jakoby ówcześni żołnierze pozbawieni byli tożsamości narodowej będąc tylko ślepymi wykonawcami woli władców. Oni naprawdę chcieli bronić swojej ojczyzny. Z sześćdziesięciu większość zginęła zabita przez sześćsetosobowy oddział pruski.

Już 25 marca 1793 r. król pruski zażądał od wszystkich mieszkańców zajętych ziem, pod groźbą najsurowszych kar, złożenia hołdu swemu wizerunkowi. 

Siły rosyjskie i pruskie już okupowały uzgodnione przez siebie tereny. Polityka zaborców wymagała, aby wszystko przebiegło zgodnie z prawem. Należało więc ratyfikować ten stan rzeczy przez Sejm.

Sejm grodzieński, zebrany na zamku w Grodnie, był ostatnim i najbardziej burzliwym zebraniem delegatów sejmikowych I RP. Wszyscy wiedzieli w jakim celu został zebrany, złość (różnie motywowana) kipiała z niemal wszystkich posłów. Od samego początku (otwarcie 17 czerwca) dochodziło do rękoczynów, interweniować musiały wielokrotnie oddziały rosyjskie (które  stacjonowały w pobliżu dla zapewnienia odpowiednich uchwał). Jako ironię odebrany być może fakt, że decyzję króla o zwołaniu sejmu datowano na 3 maja 1793 r. w drugą rocznicę uchwalenia Konstytucji...

Rosyjski poseł w Polsce Jakob Sievers dobrze przygotował się do zapewnienia sobie odpowiedniego wsparcia. Po zarządzeniu sejmu, 27 maja w całej rzeczypospolitej przeprowadzono sejmiki, na której szlachta wybierała delegatów na sejm. Sieviers rozesłał zawczasu swoich agentów, którzy przekupywali mającą większość na sejmikach biedną szlachtę do wybierania prorosyjskich reprezentantów. Kwoty łapówek były niewielkie - maksymalnie 40 złotych. Garniec wódki kosztował wtedy 6 złotych. 
Jednak większość z deputowanych dopiero na miejscu dowiadywała się, w jakim celu zostali zwołani i jakie prawa mają uchwalić. Nawet uznawani za posłusznych Rosji protestowali przeciwko przejściu pod berła Berlina i Petersburga. Niestety dla nich, Grodno otoczone było przez wojsko rosyjskie.

22 lipca deputacja sejmu podpisała traktat z Rosją, w którym Rzeczpospolita zrzekła się województw: mińskiego, kijowskiego, bracławskiego i podolskiego oraz części wileńskiego, nowogródzkiego, brzeskolitewskiego i wołyńskiego (250 tys. km²). 19 sierpnia po konsultacjach w Petersburgu traktat ten ratyfikował poseł rosyjski Jakob Sievers. Sejm wciąż obradował. Należało bowiem zatwierdzić zdobycze pruskie.

Zwłoka w zatwierdzeniu odpowiedniej cesji dla Prus doprowadziła do tego, że zmobilizować posłów musiał sam generał rosyjski Johann von Rautenfeld. 23 września Kozacy uwięzili przywódców opozycji. Zamek, miejsce zebrania Sejmu, otoczono naładowanymi działami wymierzonymi w zabudowania. Posłom opierającym się zagrożono przejęciem prywatnych majątków. Około 4 nad ranem Rautenfeld chcąc zastraszyć zebranych skierował się ku drzwiom by wezwać grenadierów. Wtedy marszałek sejmu Bieliński zwrócił się trzykrotnie z zapytaniem o zgodę by deputacja podpisała traktat z Prusami. Milczenie uznał (za poradą Józefa Ankwicza) za oznakę zgody i oświadczył, że wniosek przeszedł jednogłośnie. I tak w milczeniu przeprowadzono cesję terytorium Rzeczypospolitej na rzecz Królestwa Prus. Delegaci nie wyrażając ani słowa zatwierdzającego ani też sprzeciwu, wobec bagnetów rosyjskich, podchodzili do dokumentu podpisując zgodę na jego wypełnienie.

Prusy otrzymały Gdańsk i Toruń oraz województwa gnieźnieńskie, poznańskie, sieradzkie (z Wieluniem), kaliskie, płockie, brzeskokujawskie, inowrocławskie, ziemię dobrzyńską oraz części krakowskiego, rawskiego i mazowieckiego (57 tys. km²).

Rozwiązany 23 listopada 1793 r. sejm tzw. grodzieński był ostatnim Sejmem I Rzeczypospolitej.

Co ciekawe, w izbie senackiej obecni byli głównie biskupi. Wśród senatorów świeckich dominująca była niechęć do parcelacji kraju, której się spodziewano. W związku z tym nie przybyli na zgromadzenie.

Sejm skończył się zupełną kompromitacją konfederatów targowickich. Spodziewali się oni zachowania starego porządku, a doprowadzili do rozkrojenia swojej ojczyzny. Dla wielu stało się jasne, że ostateczna likwidacja państwa jest tylko kwestią czasu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Historii / Rosyjskie działa wycelowane w Sejm