Ruch się kurczy, a kasa płynie

opublikowano: 10-07-2018, 22:00

Od prywatyzacji dystrybutor prasy skurczył się prawie o dwie trzecie, stracił ponad 0,5 mld zł, a jego władze zainkasowały ponad 50 mln zł

Wczoraj ujawniliśmy, że obchodzący w tym roku 100-lecie istnienia Ruch balansuje na krawędzi bankructwa, a żeby jej nie przekroczyć, chce sprzedać segment detaliczny: sieć około 2,2 tys. kiosków. Plan pozbycia się tego, z czego dystrybutor prasy jest najbardziej znany, to najlepsza ilustracja restrukturyzacji, jaką spółka przeszła od momentu prywatyzacji w 2010 r. A miało być tak pięknie…

Ruch przestał być państwowy we wrześniu 2010 r., kiedy Eton Park, amerykański fundusz hedgingowy, z sukcesem przeprowadził wezwanie na sprzedaż akcji spółki, nabywając ich 90 proc. (w tym prawie 57 proc. od skarbu państwa). Kilka miesięcy później dokupił resztę i wycofał Ruch z giełdy. Do inwestycji namówił Amerykanów Igor Chalupec, były prezes PKN Orlen, który ze wspólnikami ze spółki doradczej Icentis Capital miał też odpowiadać za restrukturyzację dystrybutora.

Plan spalił na panewce

W czerwcu 2011 r. na łamach „PB” Igor Chalupec, ówczesny szef rady nadzorczej byłego monopolisty, zapewniał, że gigant szybko wróci do dawnej świetności.

— Porządki w Ruchu zakończymy w tym roku. Od 2012 r. rozpocznie się okres wzrostu, pierwszy od sześciu lat — zapowiadał Igor Chalupec.

Wojciech Heydel, który był prezesem Ruchu, także były szef PKN Orlen, dodawał, że „za pięć lat nasze kioski będą sprzedawały dwa razy więcej niż teraz”. Oznaczałoby to przychody na poziomie 7 mld zł. Ile wyszło z tych zapowiedzi?

Od czasu prywatyzacji przychody Ruchu zmniejszyły się o 63 proc. — z 3,6 mld zł w 2010 r. do zaledwie 1,34 mld zł w 2017 r. W tym czasie dystrybutor prasy ani razu nie osiągnął zysku na działalności podstawowej, a skumulowane straty przekroczyły 520 mln zł. Na poziomie netto zysk udało się osiągnąć raz, w 2011 r., ale tylko dzięki zabiegom księgowym, nie mającym pokrycia w przepływach finansowych — spółka wykazała prawie ćwierć miliarda złotych zysku z transakcji objęcia udziałów w spółce Ruch Marketing, w zamian za wniesiony aport. Na koniec 2017 r. kapitały własne Ruchu skurczyły się do 117 mln zł (czyli były o 200 mln zł niższe niż na koniec 2010 r.), a na poziomie grupy kapitałowej jeszcze bardziej — do zaledwie 18,9 mln zł.

Igor Chalupec, który od 2013 r. jest prezesem Ruchu, a od połowy 2017 r. kontroluje go jako właściciel, obecną trudną sytuację tłumaczy stanem, w jakim spółka była przed prywatyzacją (czyli osiem lat temu), tym, że w związku z poszukiwaniem nowego właściciela Eton Park przez kilka ostatnich lat nie inwestował w spółkę oraz faktem, że Ruch obecny jest głównie w kategoriach produktów (prasa, papierosy, bilety, karty telefoniczne i doładowania pre-paid), których sprzedaż systematycznie spada.

Wysoka ocena pracy

To są fakty, ale są także inne. Choćby taki, że o ile przychody Ruchu od prywatyzacji spadły o 63 proc., to koszty usług obcych zmniejszyły się zaledwie o około 20 proc. Jedną z takich obcych usług jest „zarządzanie przedsiębiorstwem” Ruch przez kontrolowaną przez Igora Chalupca spółkę Icentis Capital. Z jej sprawozdań finansowych wynika,że w latach 2010-16 (danych za 2017 r. w Krajowym Rejestrze Sądowym jeszcze nie ma) faktury wystawione dystrybutorowi z tego tytułu opiewały na ponad 34,5 mln zł.

Nie były to jednak wszystkie koszty zarządzania podupadającym gigantem. Ze sprawozdań Ruchu wynika, że w latach 2014-17 dystrybutor wypłacił swojemu zarządowi niezależnie prawie 17 mln zł. Łącznie daje kwotę 51,5 mln zł (niepełną, bo nie uwzględniającą wynagrodzenia Icentisu za 2017 r.).

Igor Chalupec zapewnia, że ani on, ani inne osoby z Icentisu „pracujące w Ruchu lub przy tym projekcie” nigdy równolegle nie pobierały ani wynagrodzenia, ani innych świadczeń bezpośrednio od dystrybutora.

— O to, czy kwota wynagrodzeń płaconych członkom zarządu nie związanym z Icentisem oraz uiszczanych na rzecz tej spółki z tytułu zarządzania przedsiębiorstwem jest za duża, należałoby zapytać przedstawicieli funduszu Eton Park, byłego właściciela Ruchu, bo to oni o niej decydowali. Uważam, że mieli wysoką ocenę naszej pracy, wiedząc, w jakich warunkach przebiegała restrukturyzacja firmy — mówi Igor Chalupec, podkreślając, że w ostatnich latach stawka wynagrodzenia Icentisu była dwukrotnie zmniejszana.

„Zaliczka” na dywidendę

Restrukturyzacja mogła przebiegać w lepszych warunkach, gdyby nie to, że tuż po prywatyzacji, w 2011 r., Ruch wydał aż 204 mln zł na obligacje… swojego właściciela, czyli holenderskiej spółki celowej Eton Parku — Lureny Investments (dziś kontrolowanej przez Igora Chalupca). Objęcie papierów było możliwe, bo właśnie w 2011 r. Ruch wygenerował najwięcej przychodów ze sprzedaży nieruchomości: prawie 183 mln zł. Czy zakup obligacji Lureny był udaną inwestycją? Niekoniecznie. Na koniec ubiegłego roku holenderska spółka była winna Ruchowi (wraz z odsetkami) aż 237,9 mln zł. To rezultat tego, że trzyletnie obligacje już dwukrotnie rolowano: w 2014 r. na trzy lata, a w 2017 r. na kolejne pięć, do 2022 r.

W sprawozdaniu Ruchu za ubiegły rok można przeczytać, że ta ostatnia decyzja „została poprzedzona analizą potencjalnych scenariuszy w tym obszarze, przeprowadzoną przez zewnętrznych doradców”, a „wybrane rozwiązanie jako jedyne ma potencjał do wygenerowania w przyszłości faktycznych przepływów pieniężnych na rzecz spółki”. Władze dystrybutora piszą też, że Lurena „zobowiązała się do przeznaczenia wszystkich osiąganych przychodów, w szczególności z tytułu dywidendy, na spłatę zobowiązań wynikających z obligacji, ustanowiła dodatkowe zabezpieczenia spłaty oraz zwiększyła zakres obowiązków informacyjnych wobec spółki”. Czy jednak inwestycja w papiery spółki o kapitale zakładowym 18 tys. EUR była dobrym rozwiązaniem?

— Obligacje Lureny Investments to nietypowy instrument, który w zamierzeniu miał być sukcesywnie rozliczany dywidendą z Ruchu. W 2011 r. wszystko wskazywało na to, że spółka będzie w stanie generować zyski. Niestety, to się nie ziściło i konieczne było rolowanie obligacji, najpierw w 2014 r., a potem w 2017 r. — tłumaczy Igor Chalupec.

Kasa z nieruchomości

Jego zdaniem, nie ma mowy o żadnym wyprowadzaniu majątku z Ruchu przez Eton Park.

— Na zakup akcji Ruchu fundusz wyłożył ponad 600 mln zł, obligacje miały wartość 204 mln zł, a już po ich wyemitowaniu do spółki w różnej formie wróciło od właściciela prawie 120 mln zł [dokładnie 118,8 mln zł, 50 mln zł w formie dokapitalizowania, 58,8 mln zł — częściowego wykupu obligacji i 10 mln zł — umorzenia pożyczki — przyp. autora] — twierdzi Igor Chalupec.

Szef i właściciel Ruchu dodaje, że niezależnie od tego inwestycje poczynione w spółce w ostatnich latach sięgają 195 mln zł, a jednocześnie udało się jej zmniejszyć kwotę kredytu o 80 mln zł. To jedna strona medalu. Druga pokazuje to, czym głównie Ruch finansował te sukcesy — wyprzedawaniem aktywów trwałych (głównie kilkuset rozsianych po całym kraju nieruchomości). Od 2010 r. do dziś wygenerował na tym ponad 400 mln zł przychodów i ponad ćwierć miliarda złotych zysku. Przy czym ten rezerwuar jest na wyczerpaniu. W 2017 r. Ruch sprzedał zaledwie 11 niewielkich nieruchomości za jedynie 4,1 mln zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

, Prasa

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Ruch się kurczy, a kasa płynie