Rząd i POGP próbują uszczelnić rynek gazu

Adam Kubiak
19-09-2002, 00:00

Na rynku gazu płynnego wciąż nie brakuje patologii. Wielkie ilości gazu przeznaczonego na paliwo dla samochodów sprzedawane są bez akcyzy. Poza tym nieuczciwi dystrybutorzy gazu w butlach, napełniają pojemniki należące do innych firm, nie przestrzegają przy tym podstawowych zasad bezpieczeństwa. Resort finansów i Polska Organizacja Gazu Płynnego zapowiadają rychłą poprawę sytuacji.

Rozrastająca się szara strefa w sektorze obrotu gazem płynnym staje się coraz bardziej niebezpieczna zarówno dla użytkowników gazu, firm jak i budżetu państwa. Podstawowy problem branży to nielegalne napełnianie butli. Zjawisko jest niezwykle niebezpieczne m.in. z punktu widzenia użytkowników. Każda butla ma bowiem swojego właściciela — firmę, która ją kupiła, opatrzyła własnym znakiem i bierze odpowiedzialność za jej utrzymanie, renowację i prawidłowe napełnienie. Powszechnym zjawiskiem stało się jednak napełnianie butli przez podmioty do tego nieuprawnione. Licząc na szybki zysk, napełniają one cudze butle. Zwykle dokonują tego niezgodnie z zasadami bezpieczeństwa i nie biorą za nie żadnej odpowiedzialności. Wykorzystują w tym celu gaz rozprowadzany jako paliwo do samochodów.

Jedną z konsekwencji tego procederu jest niechęć legalnie działających firm do kolejnych inwestycji. Jeszcze poważniejszym skutkiem stało się nałożenie akcyzy na autogaz. Zjawisko unikania płacenia akcyzy za gaz, którym napełniano butle było bowiem na tyle powszechne, że praktycznie uniemożliwiało normalną konkurencję, a fiskusowi nie przynosiło planowanych dochodów.

Wielokrotne sygnalizowanie tych nieprawidłowości zarówno przez POGP jak i bezpośrednio przez firmy w niej zrzeszone (m.in. Gaspol, BP Gas, Shell Gas) spowodowało zainteresowanie rządu tym problemem oraz obietnicę zdecydowanych działań zmierzających do skutecznego ograniczenia negatywnych zjawisk występujących w tym segmencie rynku. Istotnym problemem pozostaje jednak w dalszym ciągu mała skuteczność ścigania nielegalnego napełniania butli i obrotu nimi. Zazwyczaj dochodzenie przeciwko osobom, które się nim trudnią umarza się z powodu braku cech czynu zabronionego i małej szkodliwości.

W ustawodawstwach państw Unii Europejskiej znajdują się rozwiązania uniemożliwiające zerwanie związku między znakiem a towarem, np. usuwanie znaku towarowego z butli i nanoszenie na to miejsce własnego. W Polsce opakowanie oznaczone znakiem towarowym jest bezkarnie używane do pakowania innego towaru. Rozwiązania, które obecnie obowiązują w Polsce, wywołują wiele wątpliwości i nie są jednoznacznie interpretowane przez sądy. Niejasność prawa prowadzi do niekorzystnych zjawisk, jak rozwój szarej strefy.

Dlatego właśnie POGP zaproponowała zmiany w ustawach Prawo własności przemysłowej oraz O zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Konieczne jest także umożliwienie dochodzenia roszczeń przez poszkodowanego na drodze cywilnoprawnej. Obecnie bowiem praktycznie nie można określić szkody właściciela butli, które zostały nielegalnie napełnione. Nie ma możliwości jej wyliczenia, bez dokładnej informacji o rozmiarze naruszeń prawa z ochrony znaku towarowego. Dlatego należy w drodze ustawy przyjąć wielkość należnego odszkodowania od naruszenia tych praw.

Na początku sierpnia w Ministerstwie Gospodarki doszło do spotkania przedstawicieli POGP z Alicją Adamczak, prezesem Urzędu Patentowego. Przyjęto wtedy harmonogram działań mających na celu ujednolicenie interpretacji prawa ochrony znaków towarowych oraz poprawę skuteczności dochodzenia roszczeń ze strony właścicieli tych znaków. Konkretnych rozwiązań należy się spodziewać na początku 2003 roku.

Uporządkowania wymaga także sytuacja na rynku autogazu. Bałagan spowodowany jest przede wszystkim brakiem skuteczności w ściąganiu akcyzy należnej Skarbowi Państwa. Rynek autogazu w Polsce rozszerza się, a podatki pośrednie z tego sektora odgrywają coraz większą rolę w budżecie państwa. Szacuje się, że budżet państwa traci z tytułu niezapłaconej akcyzy około 200 mln zł rocznie.

Tymczasem unikanie płacenia akcyzy jest bardzo łatwe. Najczęściej nieuczciwe podmioty stosują tzw. obrót paragonowy, czyli sprzedaż gazu w obrocie hurtowym na paragon, co uniemożliwia ustalenie odbiorcy. Sprzedaje się wtedy gaz stacji autogazu, a oficjalnie twierdzi, że został on przekazany do innych celów, nie objętych akcyzą.

Ministerstwo Finansów na początku lipca zaproponowało rozwiązania, które miały uszczelnić system poboru akcyzy od autogazu. Planowano pobór tego podatku od całego gazu już na granicy, a następnie zwrot od części, która została wykorzystana do innych celów niż napęd samochodów. Proponowana zmiana nie spotkała się jednak z aprobatą środowiska, ponieważ naruszała zasadę sprawiedliwości w podatkach i powodowała zbyt wysokie koszty, dla przedsiębiorstw, które i tak pewnie obciążyłyby nimi swoich klientów.

Obecnie POGP i resort finansów prowadzą prace nad poszukiwaniem rozwiązań, które definitywnie uszczelnią system podatkowy na rynku gazu płynnego. Powinny one zapewnić dochody budżetowi państwa, a jednocześnie nie powodować znacznego obciążenia dla użytkowników gazu płynnego.

Prace są bardzo zaawansowane i niedługo powinny pojawić się konkretne rozwiązania. Jednym z nich będzie objęcie kontrolą rzeczywistych stanów magazynowych i planowanych miejsc poboru akcyzy. Obecnie kontroluje się wyłącznie faktury i inne dokumenty, a te często pokazują tylko skrawek rzeczywistości. Wprowadzenie takiego rozwiązania powinno usprawnić pobór akcyzy nie tylko na rynku LPG, ale także w innych sektorach, które borykają się z podobnymi problemami.

Autor jest przewodniczącym Polskiej Organizacji Gazu Płynnego

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Kubiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Rząd i POGP próbują uszczelnić rynek gazu