Siła polskiej waluty to efekt spekulacji

Łukasz Tarnawa
03-07-2001, 00:00

Siła polskiej waluty to efekt spekulacji

Najbliższe dni nie będą tak obfite w wydarzenia ze sfery gospodarki, jak to miało miejsce w ostatnich dwóch tygodniach. W najbliższą środę Główny Urząd Statystyczny opublikuje ceny żywności w drugiej połowie czerwca. Oczekujemy, że w całym miesiącu ceny żywności wzrosną w granicach 0-0,2 proc. m/m, co według naszej prognozy przełoży się na spadek inflacji w czerwcu do 6,7 proc. wobec 6,9 proc. w maju. Sądzimy, że w kolejnych miesiącach wakacyjnych inflacja spadnie poniżej 6 proc., czyli dolnej granicy celu inflacyjnego Rady Polityki Pieniężnej.

W nadchodzącym tygodniu istotne będzie zachowanie kursu walutowego, który po nieoczekiwanym pogorszeniu deficytu na rachunku obrotów bieżących w maju (do 5,2 proc. PKB z 5,1 proc. w kwietniu) osłabił się poniżej 15 proc. odchylenia od starego parytetu. I choć w poniedziałek złoty stracił jeszcze wobec dolara osiągając na rynku wartość powyżej 4,02 PLN/USD, to nie rozpoczęła się, oczekiwana przez niektórych, bessa dla złotego. Bazując na danych dotyczących rachunku kapitałowego można wnioskować, że w ostatnich tygodniach nastąpiła zmiana czynników wzmacniających złotego. W maju, w drugim miesiącu z rzędu, nastąpił odpływ kapitału zagranicznego w postaci inwestycji portfelowych lokowanych w polskie obligacje na sumę 440 mln USD.

Oznacza to, że dotychczasowy główny czynnik, który od listopada ubiegłego roku wzmacniał złotego — napływ inwestycji portfelowych — przestaje mieć podstawowe znaczenie dla złotego. Dodatkowym argumentem za powyższym scenariuszem może być obserwowany od kilku tygodni wzrost rentowności dłuższych papierów skarbowych (2 i 5 lat) i tylko nieznaczny ich spadek po ostatniej obniżce stóp dokonanej przez RPP. Obligacje te dotychczas cieszyły się dużym wzięciem wśród inwestorów zagranicznych.

Uważamy, że w ostatnich tygodniach silny złoty był efektem spekulacji inwestorów na fali oczekiwań na przepływy funduszy do Polski w związku z wypłatami odszkodowań za pracę niewolniczą podczas II wojny światowej. Ponadto złotego wzmacniają oczekiwania na napływ kapitału w związku z prywatyzacjami, z których wpływy w budżecie państwa zaplanowano na 18 mld zł.

Z tej sumy niewiele dotychczas zrealizowano, toteż rynek oczekuje, że w związku z dramatyczną sytuacją budżetu rząd za wszelką cenę będzie dążył do sfinalizowania zaplanowanych prywatyzacji (m.in. TP SA, PZU czy Rafinerii Gdańskiej). Stąd też dopóki przez rynek nie przepłyną środki z prywatyzacji, dopóty prawdopodobieństwo znacznego osłabienia złotego jest nikłe, mimo pogarszającej się sytuacji budżetu państwa. Uważamy, że dopiero na przełomie III i IV kwartału nastąpi kumulacja negatywnych czynników dla złotego: zakończenie napływu środków z prywatyzacji, niepewność polityczna związana z wyborami parlamentarnymi oraz pogorszenie deficytu obrotów bieżących, które spowodują osłabienie złotego do 3-5 proc. odchylenia od parytetu.

Z kolei dla rynku europejskiego w nadchodzącym tygodniu kluczowa będzie decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych, która zapadnie w najbliższy czwartek. Opublikowane w ostatnich tygodniach dane ze sfery realnej wskazują na znaczne spowolnienie wzrostu gospodarczego w Eurolandzie. W trzech największych gospodarkach Europy: Niemczech, Francji oraz Włoszech w I kwartale odnotowano ochłodzenie koniunktury gospodarczej. W Niemczech w I kw. br. tempo wzrostu PKB spadło do 1,6 proc. rok do roku, wobec 1,9 proc. w IV kwartale 2000 r. Z kolei we Francji wzrost gospodarczy w I kwartale wyniósł 2,7 proc., wobec 2,9 proc. w IV kwartale 2000 r. Wzrost gospodarczy we Włoszech w pierwszych trzech miesiącach wyniósł 2,3 proc., wobec 2,7 proc. w ostatnim kwartale 2000 r.

Szczególnie gospodarce niemieckiej nie służą wysokie stopy procentowe ECB szyte na miarę całego Eurolandu. Ostatnio renomowany instytut Ifo obniżył prognozę wzrostu PKB Niemiec na bieżący rok do zaledwie 1,2 proc., co wobec 3 proc. odnotowanych w roku ubiegłym jest wynikiem bardzo słabym.

Czy zatem Europejski Bank Centralny pójdzie śladami swojego odpowiednika w Stanach Zjednoczonych i obniży stopy procentowe? Raczej nie, gdyż na przeszkodzie stoi wysoka inflacja w strefie euro, która w maju wzrosła do 3,4 proc., czyli znacznie powyżej górnej granicy celu inflacyjnego ECB ustalonego na poziomie 2 proc. Nie wykluczamy jednak, że w reakcji na dalsze spowolnienie gospodarcze w strefie euro i spadek inflacji w Eurolandzie w drugiej połowie roku ECB ostatecznie zdecyduje się na kolejne poluzowanie polityki monetarnej o 0,25 punktu proc. Najbardziej prawdopodobny termin takiej decyzji to koniec III kwartału.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Tarnawa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Siła polskiej waluty to efekt spekulacji