Start-upowców pomysły na upraszczanie

Wykuwa się polski przepis na spółkę przyjazną małym biznesom. Przedsiębiorcy przyklaskują, ale dorzucają trzy grosze.

— Stworzymy nową formę prawną uszytą na potrzeby start-upów — zapowiedział Mariusz Haładyj, wiceminister rozwoju, na spotkaniu ze środowiskiem start-upów. Przedstawił jego uczestnikom pomysł „spółki akcyjnej uproszczonej” (SAU), formy prawnej znanej np. we Francji od ponad 20 lat. SAU ma być odpowiedzią na zapotrzebowanie ze strony środowiska skupionego wokół nowych technologii i internetu. W skrócie: ma być taniej, szybciej i łatwiej, np. poprzez likwidację rad nadzorczych. „PB” dotarł do innych pomysłów resortu — w grę wchodzi likwidacja walnych zgromadzeń wspólników oraz zniesienie obowiązku audytu poniżej określonego progu przychodowego.

CZAS, START:
Zobacz więcej

CZAS, START:

Mariusz Haładyj, wiceminister w Ministerstwie Rozwoju, ma kilka tygodni na przygotowanie finalnego projektu ustawy ułatwiającej życie młodym firmom technologicznym i inwestorom z rynku start-upów. Wzorem mają być rozwiązania z Francji oraz Krzemowej Doliny. Marek Wiśniewski

Pracownik w akcji

Konfrontowani z tymi założeniami przedstawiciele biznesu już zastanawiają się, które z francuskich czy amerykańskich przepisów warto wdrażać nad Wisłą.

— A może zamiast wprowadzać nową formę prawną, skupić się na rozwinięciu idei zmian w spółce z o.o.? — proponuje Tomasz Snażyk, partner zarządzający w kancelarii Snażyk Granicki & Partnerzy oraz współzałożyciel Startup Poland. Od kilku lat wspiera start- -upy w negocjacjach z funduszami inwestycyjnymi oraz obsługuje fundusze inwestycyjne z całego świata zainteresowane inwestycjami w spółki technologiczne z Polski. I jak twierdzi, generalna zasada mówi: początkujące firmy zawiązują się w formie sp. z o.o.

— Spółka akcyjna daje obecnie większe możliwości dotyczące np. finansowania długiem, jest droższa od sp. z o.o., a zarazem nakłada więcej obowiązków formalnych. W sferze tych dwóch form wszyscy poruszają się dość płynnie i sprawnie, także w kontekście np. orzeczeń podatkowych. Nowa forma prawna będzie natomiast oznaczać, że rynek będzie musiał przez jakiś czas ostrożnie uczyć się i testować jej możliwości — twierdzi Tomasz Snażyk. Co zatem resort Mateusza Morawieckiego rozważa w zakresie uelastycznienia formuły?

Chodzi m.in. o obniżenie wymogów kapitałowych dla nowej formy prawnej do absolutnego minimum, wprowadzenie możliwości obejmowania udziałów własnych na potrzeby programów pracowniczych. Jest też pomysł Ministerstwa Rozwoju wzorem z Krzemowej Doliny — na to, by wszelkie spory między np. wspólnikami i inwestorami obowiązkowo rozwiązywać w drodze mediacji.

Wzór na Delaware

Zdaniem środowiska startupowego, w nowych przepisach istotniejsze od mediacji czy wprowadzania modelowych klauzul inwestycyjnych na poziomie ustawy są regulacje dotyczące np. tzw. vestingu i kwestii podatkowych związanych z przydzielaniem pracownikom opcji na akcje. — Każdy z kilkudziesięciu inwestorów ma wypracowane wzory umów i nie w smak może być mu podporządkowywanie się rozwiązaniom z ustawy. Wciąż w k.s.h. nie ma przepisów dotyczących np. vestingu, czyli rozciągniętego w czasie procesu uwalniania udziałów. To są klasyczne mechanizmy zabezpieczające inwestora — ocenia Tomasz Snażyk. Jakub Krzych, jeden z założycieli krakowskiego Estimote’a, wycenianego na kilkadziesiąt milionów dolarów (w sumie otrzymał od inwestorów zza oceanu 13,8 mln USD), ocenia, że innych barier formalnych nad Wisłą jest sporo. Wspomina np. o coraz popularniejszym crowdfundingu udziałowym, podlegającym zgodzie Komisji Nadzoru Finansowego. — Estimote ma spółkę w USA, w stanie Delaware, bo to jest format akceptowany przez poważnych inwestorów z Krzemowej Doliny. Mam świadomość, ile prawnych wygibasów potrzeba w Polsce, by obecnie np. uregulować podatkowo kwestie opcji na akcje dla pracowników czy emitowania obligacji zamiennych na akcje — podkreśla przedsiębiorca.

OKIEM INWESTORA
Fortuna dla doradców podatkowych

KRZYSZTOF KOWALCZYK, partner Hard Gamma Ventures

Zmiany w prawie dotyczące spółek handlowych mają sens. Jednak to, co wypycha start-upy poza Polskę, są nie tylko kwestie z obligacjami zamiennymi na akcje czy vestingiem — z tym poradzi sobie każda bystrzejsza kancelaria prawna. Gorzej jest w kwestii nieprzejrzystości prawa podatkowego i różnych interpretacji tych samych przepisów. Młode firmy wydają fortuny na doradców podatkowych, bo dla urzędników skarbowych są wrogami i dojnymi krowami. Dlaczego nie można bez opodatkowania wprost reinwestować zysków? To by pobudziło lokalną scenę startupową lepiej niż nowe formy prawne spółek.

OKIEM INWESTORA
Fortuna dla doradców podatkowych

KRZYSZTOF KOWALCZYK, partner Hard Gamma Ventures

Zmiany w prawie dotyczące spółek handlowych mają sens. Jednak to, co wypycha start-upy poza Polskę, są nie tylko kwestie z obligacjami zamiennymi na akcje czy vestingiem — z tym poradzi sobie każda bystrzejsza kancelaria prawna. Gorzej jest w kwestii nieprzejrzystości prawa podatkowego i różnych interpretacji tych samych przepisów. Młode firmy wydają fortuny na doradców podatkowych, bo dla urzędników skarbowych są wrogami i dojnymi krowami. Dlaczego nie można bez opodatkowania wprost reinwestować zysków? To by pobudziło lokalną scenę startupową lepiej niż nowe formy prawne spółek.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Start-upowców pomysły na upraszczanie