Tauron tylko czeka na wzrostowy impuls

Adrian Boczkowski
26-10-2010, 00:00

Notowania energetycznej spółki pobiły rekord przy wysokich obrotach. Czy to kolejna przygrywka do większego skoku?

Kurs Tauronu efektownie wybił się wczoraj w górę z miesięcznego korytarza wokół 6,1 zł i doszedł w ciągu dnia do 6,27 zł. Obroty były bardzo wysokie. Tauron z wynikiem ponad 130 mln zł był przez większość wczorajszej sesji numerem dwa na całym rynku, podczas gdy we wrześniu został sklasyfikowany na siódmej pozycji (obroty akcjami PKO BP były wyższe 4,5 razy). To sugeruje, że techniczny sygnał kupna nie jest raczej pułapką. O potencjale kursu Tauronu pisaliśmy już wiele razy, a na początku tego miesiąca zauważyliśmy pozytywne rynkowe zmiany wokół całej energetyki z GPW. To zdecydowanie ułatwiło ewentualne wybicie kursu Tauronu.

Skok notowań Tauronu zbiegł się z odtajnieniem raportu Millennium DM. Franciszek Wojtal wraz z Marcinem Materną piszą w nim, że Tauron jest obecnie najniżej wycenianym koncernem energetycznym na GPW, a bardzo duże wydatki inwestycyjne zapowiedziane przez spółkę podczas oferty publicznej przesłaniają inwestorom potencjał zarobkowy spółki. Analitycy argumentują, że Tauron — w przeci-wieństwie do Enei i PGE — w pierwszej połowie roku wyraźnie zwiększył wolumen sprzedaży energii do odbiorców końcowych. Cena docelowa to 7,6 zł, czyli notowaniom wciąż brakuje ponad 20 proc.

Warto jednak zwrócić uwagę, że kurs Tauronu zachowywał się neutralnie przed tygodniem, gdy rekomendacja trafiła do klientów Millennium DM, a tym samym w praktyce do wszystkich graczy instytucjonalnych. Trudno więc bezpośrednio przypisywać jej rozruszanie kursu energetycznej spółki. Zauważenie rekomendacji wczoraj przez szerokie grono inwestorów mogło mieć natomiast efekt psychologiczny wśród drobnych graczy, którzy widzą coraz wyższe wyceny Tauronu w oczach branżowych analityków. Przypomnijmy, że wycena Kamila Kliszcza z DI BRE, datowana na 16 sierpnia (8,42 zł), ułatwiła Tauronowi wyjście z marazmu po debiucie na GPW (30 czerwca), gdy kurs krążył wokół ceny z IPO (5,13 zł). Aktualizacja raportu brokera (cena docelowa to obecnie 8,87 zł) wsparła na pewno skok notowań ponad 6 zł.

O ile wielu branżowych ekspertów widzi spory potencjał wzrostu kursu we wszystkich spółkach z branży energetycznej, o tyle Millennium DM już nie. I to nawet w sytuacji, gdy wejście do obrotu 140 mln akcji pracowniczych PGE (przed tygodniem) nie wywołało zniżki kursu. Zdaniem brokera, akcja PGE jest jednak warta 22,8 zł. Tymczasem obecne notowania to około 22 zł. Analitycy brokera argumentują, że wprawdzie zbycie pakietu 10 proc. akcji PGE przez MSP jest pozytywną informacją w dłuższym okresie (w krótkim był zjazd notowań), ale skutki przejęcia Energi nie są już oczywiste.

"Przejęcie może się opóźnić w związku ze sprzeciwem UOKiKu. Oprócz tego, PGE może zostać zmuszona do podjęcia niekorzystnych zobowiązań w celu uzyskania zgody na akwizycję" — czytamy w raporcie Millennium DM.

Co z Eneą, której notowania systematycznie rosną? "Obecna wartość rynkowa jest pochodną toczących się negocjacji w sprawie kupna pakietu kontrolnego od MSP. Według doniesień prasowych, cena transakcji może oscylować między 24 a 25 zł za akcję. Poziom ten uwzględnia już premię za kontrolę spółki. Uważamy, że po zakończeniu przetargu wycena spółki będzie utrzymywać się na poziomie wynikającym z fundamentalnych czynników" — twierdzą specjaliści brokera, którzy wycenili akcję Enei na 23,1 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gazele - oferta rekalamowa / Tauron tylko czeka na wzrostowy impuls