Tauron walczy z wiatrakami

Państwowa firma energetyczna zarzuca amerykańskiemu przeciwnikowi sądowemu „próbę wywarcia medialnej presji”.

W zeszłym tygodniu amerykańska firma Invenergy ogłosiła, że powiązane z nią spółki, działające w Polsce, złożyły w sądach pozwy przeciwko Tauronowi. Opiewają na, bagatela, 325 mln USD (ponad 1,2 mld zł). To kolejny krok w sprawie ciągnącego się od kilku lat sporu o rozwiązanie wieloletnich umów na sprzedaż energii elektrycznej produkowanej z wiatru i świadectw pochodzenia, czyli tzw. zielonych certyfikatów.

Najbliższe miesiące poświęcimy na uzgadnianie postanowień umowy z PFR. Proces ten powinien się zakończyć w trzecim lub czwartym kwartale - mówi  Filip Grzegorczyk, prezes Tauronu
Zobacz więcej

Najbliższe miesiące poświęcimy na uzgadnianie postanowień umowy z PFR. Proces ten powinien się zakończyć w trzecim lub czwartym kwartale - mówi  Filip Grzegorczyk, prezes Tauronu Fot. Grzegorz Kawecki

Tauron, czyli jedna z czterech państwowych grup energetycznych, uznaje to za krok o charakterze medialnym. — Nadal nie otrzymaliśmy żadnego pozwu. Ogłoszenie przez Invenergy informacji o jego złożeniu uznaję za próbę wywarcia medialnej presji na Tauron. Jeśli chodzi o prawne podstawy dla takiego pozwu, to trudno mi je znaleźć. To sprawa naszej spółki zależnej, a istotą sporu jest to, czy miała prawo wypowiedzieć umowy farmom wiatrowym, czy nie — uważa Filip Grzegorczyk, prezes Tauronu.

Obligacje, ale nie zielone

Batalia prawna pomiędzy Tauronem i inwestorami wiatrowymi trwa na wielu polach, a strony oskarżają się wzajemnie m.in. o nierespektowanie wyroków sądów i nieodbieranie ich postanowień, ukrywanie ważnych informacji, obstrukcję czy zmienianie siedzib spółek ze względów taktycznych. Zdaniem analityków, na razie złożone pozwy nie będą oznaczały dla Tauronu konieczności zawiązania rezerw. Inwestorzy wiatrowi są zmotywowani do walki. Kiedy w marcu Tauron ogłosił, że rozważa emisję zielonych obligacji, by poprawić wizerunek firmy i przypomnieć światu, że ma w portfelu nie tylko węgiel, wiatrowcy się oburzyli.

— Zielony wizerunek nie idzie w parze z sądową walką z partnerami z branży wiatrowej — słyszeliśmy wówczas. Ostatecznie Tauron nie zdecydował się na zielone obligacje, tylko na euroobligacje. Powodów tej decyzji nie objaśnia, ale jej skutki są dobre. Emisja o wartości500 mln EUR okazała się sukcesem.

— Oferta cieszyła się dużym zainteresowaniem wśród inwestorów europejskich i krajowych, o czym świadczy prawie trzykrotna nadsubskrypcja. Obligacje zostały dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym giełdy papierów wartościowych w Londynie, co oznacza, że jest to pierwsza taka emisja przeprowadzona przez polską spółkę — podkreśla Filip Grzegorczyk. Pieniądze są Tauronowi potrzebne do poprawy warunków zadłużenia. Po pierwszym kwartale 2017 r. wskaźnik zadłużenia wyniósł 2,31, a umowy finansowania mówią o maksymalnym poziomie 3,5.

Będzie trzeci do Jaworzna

Pieniądze są też potrzebne do realizacji flagowej inwestycji Tauronu, czyli bloku węglowego o mocy 910 MW w Jaworznie. Partnerem w tej inwestycji, wartej 4,5 mld zł netto, ma być państwowy fundusz PFR, który zadeklarował, że włoży w nią 880 mln zł.

— Najbliższe miesiące poświęcimy na uzgadnianie postanowień umowy z PFR. Proces ten powinien się zakończyć w trzecim lub czwartym kwartale. Jednocześnie poszukujemy kolejnych partnerów, którzy mogliby objąć mniejszościowe pakiety w tej spółce — deklaruje Filip Grzegorczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu