Ten wykres tłumaczy, dlaczego nie będzie bessy na obligacjach (WYKRES DNIA)

Realne stopy procentowe w globalnej gospodarce wcale nie muszą znacząco wzrosnąć, a to minimalizuje ryzyko długoterminowej bessy na rynkach obligacji, wynika z pracy amerykańskich i niemieckich ekonomistów.

Największa część globalnych zarządzających spośród wszystkich zagrożeń dla rynków najbardziej obawia się załamania cen obligacji, wynikało z lipcowej ankiety banku BofA. Zgodnie z takim negatywnym scenariuszem nieuchronne zaostrzenie polityki głównych banków podniosłoby krótkoterminowe stopy procentowe w gospodarkach, skutkując wyprzedażą długoterminowych obligacji skarbowych. Taki przebieg wydarzeń można odłożyć na półkę, uspokaja grupa amerykańskich i niemieckich ekonomistów. Globalna normalizacja polityki pieniężnej nie wypchnie realnych stóp procentowych w głównych gospodarkach zbyt mocno do góry, bo wcale nie znajdują się one znacząco poniżej średniego historycznego poziomu, wynika z pracy ekonomistów University of California, Uniwersytetu w Bonn oraz niemieckiego Bundesbanku.

Obecnie realne oprocentowanie 3-miesięcznych bonów amerykańskiego skarbu wynosi minus 0,8 proc., przy krótkoterminowych rentownościach wynoszących historycznie średnio plus 0,8-0,9 proc. w skali roku, co wskazuje na niewielki potencjał wzrostu stóp. Nietrafione obawy o skok realnych stóp wynikają z pamięci o latach 80-tych, kiedy wysiłki zmierzające do zduszenia inflacji doprowadziły do utrzymywania przez banki przez wiele lat wysokich stóp procentowych. Ten okres nie był jednak normą, ale anomalią, zauważa komentator Financial Timesa Matthew Klein (dla porównania przez wiele okresów w historii realne stopy były ujemne).

Podobnie na niepowodzenie skazane są odniesienia obecnych niskich dochodowości długoterminowych obligacji skarbowych do ich rentowności z okresu od lat 80. do kryzysu finansowego. Rentowności 10-letnich obligacji były w tym czasie stale zawyżone o około 2 punkty procentowe w porównaniu z pułapem, na którym powinny się znajdować, przy założeniu że traderzy z wyprzedzeniem znaliby przyszłe krótkoterminowe rynkowe stopy. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że po trwającej od lat 80. wielkiej hossie na rynkach obligacji, wcale nie musi nadejść bessa, związana z wyraźnym wzrostem rentowności. Zamiast tego należy spodziewać się okresu stóp zwrotu z obligacji zbliżonych do historycznej średniej, wynika z pracy ekonomistów.

„Tak długo jak inwestorzy obligacyjni będą podchodzić do obecnej sytuacji rynkowej z właściwymi oczekiwaniami, tak długo nie powinno ich spotkać szczególne rozczarowanie” – komentuje Matthew Klein.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ten wykres tłumaczy, dlaczego nie będzie bessy na obligacjach (WYKRES DNIA)