TMS Brokers z klientką poszli do sądu

opublikowano: 15-08-2016, 22:00

Broker twierdzi, że klientka straciła. Ta uważa, że zarobiła. Chodzi o pamiętny dla frankowiczów czwartek ze stycznia 2015 r.

W bólach rusza w warszawskim sądzie proces między foreksowym Domem Maklerskim TMS Brokers a jego klientką Katarzyną Kamińską. Sprawa miała rozpocząć się w grudniu 2015 r., ale niewiele z tego wyszło. Rozprawa planowana na maj została odwołana. W piątek sędzia Ewa Uchman zaproponowała stronom konfliktu zawarcie ugody.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

— Nie ma takiej możliwości — wyparował Adrian Szyngiera. Jako że zapowiadany był jako świadek, wzbudziło to zdziwienie sędzi. Adwokaci obu stron dobrze jednak wiedzieli, o co chodzi, i ze stoickimspokojem udzielili wymijających odpowiedzi.

— Nie jesteśmy umocowani do zawarcia ugody — stwierdził Rafał Wojciechowski, adwokat z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy, reprezentującej TMS Brokers.

— Ja również nie jest umocowany do zawarcia ugody — wtórował Patryk Przeździecki, adwokat klientki brokera. Potem rozpoczęły się formalne przepychanki dotyczące pism procesowych. Zakończyły się konkluzją, że jedna strona w określonym terminie swoje pismo złoży, a druga odpowie. Rozprawa, która być może naprawdę ruszy sprawę do przodu, odbędzie się zaś w listopadzie 2016 r.

Frank szaleje

Niemal dwa lata przed planowaną rozprawą — w styczniu 2015 r. — szwajcarski bank centralny zerwał powiązanie kursu franka i euro. Na krótkokurs szwajcarskiej waluty przebił tego dnia 5 zł. dzień zakończył niżej, choć i tak sporo wyżej niż dzień wcześniej. Uderzyło to w tych, którzy brali kredyty walutowe na zakup nieruchomości, ale nie tylko. Ze względu na efekt dźwigni grający na foreksie z minuty na minutę tracili pieniądze. Do grupy tej należała właścicielka rachunku w TMS Brokers i bliski jej Adrian Szyngiera. Jak relacjonuje ich adwokat, grali na parze EUR/ CHF i obstawiając spadek kursu franka, dość szybko stracili prawie cały depozyt. Zdołali jednak pozamykać pozycje i otworzyć odwrotną. W efekcie, na koniec dnia byli na plusie. Tak przynajmniej wynikało z systemu internetowego, w którym zawierali transakcje. TMS Brokers uznało jednak, że transakcje zawierano po błędnych cenach, i je anulowało, wyksięgowując jednocześnie z rachunku kilkadziesiąt tysięcy złotych. W ten sposób pojawił się na nim debet. Klientka ani myślała go spłacać. TMS Brokers nie chciało tego komentować. TMS Brokers poszło do sądu i w trybie upominawczym uzyskało nakaz zapłaty. Klientka złożyła od niego sprzeciw. TMS Brokers złożyło więc normalny pozew o 8518 zł. Proces o te pieniądze właśnie z trudem rusza. Choć może też mieć inny wymiar. Właścicielka rachunku złożyła bowiem pozew wzajemny o ponad 40 tys. zł. Uważa, że tyle miałaby na koncie, gdyby nie korekcyjne operacje wprowadzone przez dom maklerski. Ze względów formalnych sprawa ma jednak ciągle charakter pozwu TMS Brokers przeciwko klientce.

Regulamin na cenzurowanym

W lipcu 2016 r. w sprawę wmieszała się Aleksandra Wiktorow, rzecznik finansowy, która przesłała do sądu tzw. istotny pogląd dla sprawy.

„Podstawowym obowiązkiem brokera jest należyta realizacja zleceń. Przez należytą realizację zleceń należy rozumieć m.in. obowiązek weryfikacji, czy cena zawarcia transakcji instrumentami finansowymi jest wartością pewną. Profesjonalny broker ze względów prawnych i reputacyjnych nie wycofuje się z raz zawartych transakcji, nawet jeśli ma ponieść tego konsekwencje finansowe” — czytamy w dokumencie.

Nade wszystko pismo jest jednak krytyczne wobec regulaminu usług, z którego swoje roszczenia wywodzi TMS Brokers. Aleksandra Wiktorow uważa, że na podstawie tego regulaminu klienci brokera foreksowego narażeni są na „niczym nieograniczone roszczenia” z jego strony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy