To już koniec zwyżek na ropie

W trzy miesiące ropa podrożała niemal sto procent. Nie ma jednak fundamentalnych przesłanek, by cena dalej rosła.

Choć cena ropy jest grubo poniżej 100 USD za baryłkę, jakie notowała jeszcze dwa-trzy lata temu, to ostatnie miesiące niewątpliwie należały do tego paliwa. W lutym 2016 r. ceny ropy sięgnęły dna. Ale po 27 USD za baryłkę nie ma już śladu, a ceny ropy testują barierę 50 USD. Eksperci są jednak dość wstrzemięźliwi w stosunku do dalszych zwyżek.

— Wybicie ceny do 60 USD będzie bardzo trudne, ale też spadek w okolice 40 USD też będzie trudny — mówi Marcin Kiepas, dyrektor działu analiz polskiego oddziału Admiral Markets. Zdaniem Daniela Kosteckiego, dyrektora działu analiz rynkowych HFT Brokers, 50 USD to jednak nie punkt równowagi, ale raczej krótkookresowe maksimum.

— Najbliższe poziomy docelowe dla ceny ropy to 42-43 USD za baryłkę — uważa Daniel Kostecki.

— Uważam, że ostatni szczyt (blisko 52 USD) nie powinien zostać przebity. Zakładam natomiast powrót do 40-42 USD, czyli cen z marca 2016 r. — wtóruje mu Jacek Bakoński z mBanku. Analitycy podkreślają, że obecnie po prostu nie ma fundamentalnych podstaw do dalszego wzrostu cen ropy. Fundamentalne podstawy miał zaś początek ostatnich zwyżek.

— Kiedy cena spadała w okolice 27 USD, był to element paniki — podkreśla Marcin Kiepas. Wzrost cen aż do 50 USD nie korespondował jednak z realnym popytem. Niedawno jedna z agend rządowych Stanów Zjednoczonych przesunęła moment zrównoważenia popytu i podaży na rynku ropy z 2016 na 2017 r. To, że ceny paliwa dalej rosły, było związane z takimi czynnikami jak osłabienie dolara, pożary w Kanadzie czy ataki islamskich bojówek na instalacje w Nigerii.

— Nigeria nie jest na tyle dużym producentem ropy, by wypchnęło to kurs do 50 USD. Ale rynek lubi grać pod takie historie — twierdzi Daniel Kostecki. Jacek Bakoński zwraca uwagę, że po problemach spowodowanych pożarami w rejonie Alberty kanadyjscy producenci starają się powrócić na rynek. Według Międzynarodowej Agencji Energii, kanadyjska produkcja powróci do normalnych wielkości w połowie lipca. Do tego może dołożyć się efekt amerykańskiej rewolucji łupkowej.

— Dość dużo producentów ze Stanów Zjednoczonych deklarowało, że przy cenie 50 USD za baryłkę zacznie zwiększać produkcję lub ją wznowi. Także podaż ze strony Stanów Zjednoczonych zwiększy się, a nic nie wskazuje, by kraje OPEC ją zmniejszyły — dodaje Daniel Kostecki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To już koniec zwyżek na ropie