Trudne czasy sprzyjają faktoringowi

opublikowano: 11-09-2013, 00:00

Stan rynku Wzrost wartości umów faktoringowych w Polsce to przede wszystkim skutek niepewnej sytuacji gospodarczej

W 2012 r. obroty firm zrzeszonych w Polskim Związku Faktorów (PZF) wyniosły 81,8 mld zł, czyli o 21,9 proc. więcej niż w 2011 r. O rosnącej popularności usługi świadczą także statystyki GUS, zgodnie z którymi w 2012 r. skorzystało z niej 7688 klientów, czyli o 15,3 proc. więcej niż w roku poprzednim.

— Przełożyło się to na łączną wartość wykupionych wierzytelności, która wzrosła o 19,2 proc., z 94,862 mld zł w 2011 r. do 113,060 mld w 2012 r. — mówi Jakub Gałka, dyrektor ds. klientów w ING Commercial Finance Polska.

Efekt spowolnienia

Większe zainteresowanie faktoringiem to skutek niekorzystnej koniunktury gospodarczej.

— Wiele firm wpada w problemy finansowe, a kredyty są coraz trudniej dostępne, co wynika m.in. z obostrzeń narzuconych przez odgórne regulacje, dotyczące wymogów kapitałowych i zarządzania ryzykiem w bankach. Przedsiębiorcy poszukują więc alternatywnych rozwiązań, które mogą zaoferować pakiet usług dodatkowych, usprawniających działanie firmy w kwestii zarządzania należnościami — mówi Grzegorz Pardela, dyrektor handlowy w Pragma Faktoring.

Na trudną sytuację finansową polskich firm wskazuje także raport „Skaner MŚP”, przygotowany na zlecenie EFL, z którego wynika, że prawie 60 proc. małych i średnich przedsiębiorców miało w ostatnich trzech miesiącach problem z uzyskaniem należności za wystawione faktury. Opóźnienie wpływu za fakturę trwało przeważnie dwa tygodnie (30,1 proc. wskazań). Natomiast 23,4 proc. ankietowanych na przelew musiało czekać nawet miesiąc. O zdecydowanie dłuższym okresie oczekiwania na należność informowało łącznie 41,7 proc. badanych. Rekordziści regulowali fakturę nawet po 180 dniach lub po roku od terminu.

— Z perspektywy firmy faktoringowej obserwujemy, że polscy przedsiębiorcy cały czas borykają się z problemem nieterminowego regulowania należności. W tej sytuacji właściciele małych i średnich firm poszukują zewnętrznych źródeł, pomagających usprawnić finansowe zarządzanie przedsiębiorstwem w trudnych czasach. Faktoring jest jednym z tych narzędzi skutecznego finansowania, które w okresie spowolnienia gospodarczego umożliwia rozwój firm i chroni je przed skutkami zatorów płatniczych — mówi Stanisław Atanasow, prezes Crédit Agricole Commercial Finance Polska. Powodów, dla których firmy coraz chętniej korzystają z faktoringu, jest jednak więcej. Jeden z nich to rosnąca wiedza przedsiębiorców na temat korzyści, jakie niesie ta usługa.

— Coraz więcej polskich przedsiębiorstw zdaje sobie także sprawę z tego, jak wielkim potencjałem są należności handlowe i jak łatwo można ich użyć, żeby poprawić płynność — mówi Jerzy Dąbrowski, dyrektor departamentu faktoringu i finansowania handlu w Banku Millennium.

Najwięcej obrotów z firmami faktoringowymi realizują przedsiębiorstwa z branży hutniczej, spożywczej, budowlanej, dystrybucji stali, akcesoriów i części samochodowych oraz farmaceutycznej i chemicznej. Co ciekawe, eksperci spodziewają się, że wartość rynku faktoringowego będzie rosła, nawet w przypadku polepszenia się sytuacji gospodarczej.

Widoki na przyszłość

— Faktoring sprawdza się również w okresach dobrej koniunktury, bo kiedy gospodarka przyśpiesza, przedsiębiorcy zwiększają swoje obroty. Rośnie zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Potrzebna jest także skuteczniejsza kontrola stanu rozliczeń i poprawa bezpieczeństwa należności — mówi Mirosław Jakowiecki, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Polskiego Związku Faktorów oraz prezes Pekao Faktoring. Choć rynek faktoringu w Polsce rozwija się bardzo szybko, liczba przedsiębiorców, którzy korzystają z tej usługi (około 6 tys. na koniec 2012 r.), jest nadal znacznie niższa niż w innych krajach europejskich.

— Według danych światowego stowarzyszenia International Factors Group w Wielkiej Brytanii, będącej największym rynkiem faktoringowym na naszym kontynencie, faktorzy obsługują około 50 tys. klientów. We Francji liczba ta sięga 21 tys., we Włoszech 19 tys., a w Niemczech i Hiszpanii — po 17 tys. firm — wyjaśnia Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Trudne czasy sprzyjają faktoringowi