W kryzysie jen pójdzie na rekord

Jeśli powtórzy się kryzys sprzed 10 lat, jen umocni się do dolara aż o 85 proc. — uważa strateg Goldman Sachsa.

Po zakończeniu bez postępów szczytu z udziałem Donalda Trumpa i Kim Dzong Una uważany za bezpieczne schronienie w czasie kryzysu jen usiłował odrabiać straty poniesione we wcześniejszych dniach. Jednak już w czwartkowym handlu w Europie kurs japońskiej waluty do dolara znów pogłębiał tegoroczne minimum. W lutym japońska waluta straciła do amerykańskiej 1,9 proc., najwięcej od września, czemu towarzyszyła kontynuacja dynamicznego odbicia na rynkach aktywów korzystających na poprawie koniunktury. Jeśli jednak wybiec w przyszłość, do kolejnego kryzysu, to te straty jen powinien odrobić z nawiązką — przewiduje Bernhard Rzymelka, szef strategii rynków stóp procentowych w banku Goldman Sachs (GS).

— Przez makroekonomię notowania jena do dolara mogą znaleźć się w kolejnym kryzysie pod dużą presją. Ciągle zadaję ludziom pytanie, gdzie według nich znajdzie się kurs jena, jeśli Fed zetnie stopy do zera, zważywszy, co się stało podczas ostatniego epizodu nadzwyczajnego łagodzenia przez niego polityki — powiedział Bernhard Rzymelka, który wystąpił z prezentacją na konferencji w Syndey.

Jen zanotował spektakularne zwyżki w kryzysie po upadku banku Lehman Brothers oraz w czasie późniejszego łagodzenia polityki Fedu. Od dołka z 2007 r. do szczytu z 2011 r. umocnił się do dolara o 64 proc., sięgając historycznego rekordu na wysokości nieco ponad 75 JPY za dolara. Zdaniem specjalisty, w kolejnym kryzysie jen umocni się jeszcze bardziej, bo aż o 85 proc. w porównaniu z obecnymi notowaniami. W kulminacyjnym momencie za dolara będzie się płaciło zaledwie 60 JPY — prognozuje Bernhard Rzymelka.

— W japońskim systemie finansowym aktywa dolarowe oparte są na ogromnej dźwigni — wyjaśnia strateg GS.

Już w 2017 r. Bank Rozliczeń Międzynarodowych, a potem Michael Makdad z firmy doradczej Morningstar ostrzegali, że banki z Kraju Kwitnącej Wiśni zgromadziły wielkie aktywa denominowane w dolarze. Mowa głównie o kredytach i obligacjach zagranicznych przedsiębiorstw, do których kupowania skłoniła je niska rentowność inwestycji w krajowe aktywa. Jednak te aktywa nie mają dostatecznego pokrycia w ich dolarowych pasywach, zwłaszcza depozytach. Jeśli w kryzysie jen zacznie się gwałtownie umacniać, aktywa dolarowe zaczną przynosić japońskim bankom znaczące straty, a to może zmusić je do ich upłynniania, prowadzącego do dalszego windowania kursu jena.

— Jeśli Fed zacznie łagodzić politykę i sygnalizować dalsze działania w tym kierunku, potencjał napięć w japońskim systemie finansowym jest o wiele większy, niż zdają sobie sprawę inwestorzy — twierdzi Bernhard Rzymelka.

Jeśli jednak tegoroczne odbicie na globalnych rynkach okaże się bardziej trwałe, to dalszy odpływ z Japonii szukającego wyższych stóp zwrotu kapitału będzie w średnim terminie wywierał presję na osłabienie jena. W tym kontekście istotny okazać się może wpływ ostatniej przeceny krajowej waluty na politykę banku centralnego. Jeśli władze monetarne uwierzą w perspektywę słabszego jena, nie będą musiały dalej łagodzić polityki, a to powinno ograniczać jego spadkowy potencjał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy