Czytasz dzięki

Wahadłowiec Discovery wylądował, Ameryka odetchnęła z ulgą

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 09-08-2005, 17:54

Wahadłowiec kosmiczny Discovery bezpiecznie wylądował we wtorek rano w bazie lotniczej Edwards w Kalifornii po misji śledzonej w napięciu po katastrofie promu Columbia, do której doszło 2,5 roku wcześniej.

Wahadłowiec kosmiczny Discovery bezpiecznie wylądował we wtorek rano w bazie lotniczej Edwards w Kalifornii po misji śledzonej w napięciu po katastrofie promu Columbia, do której doszło 2,5 roku wcześniej.

    14-dniowy lot, w czasie którego Discovery okrążył Ziemię 219 razy i przeleciał 9,3 miliona kilometrów, był pierwszą misją wahadłowca od czasu tej katastrofy, spowodowanej awarią termicznej izolacji piankowej. Jej fragment oderwał się wtedy od powłoki zbiornika paliwa i uszkodził skrzydło promu.

    W czasie startu Discovery fragment izolacji także oderwał się od zbiornika paliwa, ale na szczęście nie uszkodził samego statku. NASA postanowiła jednak zawiesić następne loty do czasu usunięcia defektów izolacji.

    Z uwagi na istniejące ryzyko NASA kilkakrotnie przekładała operację lądowania. Wahadłowiec miał najpierw wylądować w poniedziałek rano na przylądku Cape Canaveral na Florydzie, gdzie oczekiwały rodziny siedmiorga członków załogi.

   Z powodu złej pogody nad Florydą przesunięto lądowanie na godz. 5.07 rano (czasu lokalnego) we wtorek, a potem jeszcze raz, o ponad trzy godziny później. Discovery ostatecznie dotknąłziemi o godz. 14.11 czasu polskiego w bazie Edwards. Jako alternatywę przewidywano nawet jeszcze późniejsze lądowanie w bazie White Sands w stanie Nowy Meksyk.

    Gdy prom wchodził w atmosferę, najbardziej obawiano się przegrzania kadłuba, czyli tego, co spotkało wahadłowiec Columbia i doprowadziło do katastrofy.

    W czasie lotu prom dowodzony przez astronautkę  Eileen Collins przycumował na 9 dni przy orbitującej wokół naszej planety międzynarodowej stacji kosmicznej, dostarczył jej załodze sprzęt do badań naukowych, części zamienne i żywność oraz pomógł w naprawie jej systemu sterowniczego.

    Dwaj astronauci: Steven Robinson i Japończyk Seichi Noguchi trzy razy wychodzili z promu na "spacer" kosmiczny. W czasie jednego z nich po raz pierwszy w czasie lotu kosmicznego dostali się pod dolną część kadłuba statku.

    Robinson, asekurowany przez Noguchiego, usunął dwa zwisające fragmenty materiału uszczelniającego płytki izolacji termicznej w kadłubie promu, które - jak się obawiali specjaliści z NASA - stwarzały ryzyko przegrzania i pożaru przy lądowaniu.

   Zawieszony na uchwytach wystawionego z wahadłowca ramienia-robota, astronauta oderwał je ręcznie i wrzucił do przygotowanego "kosza na śmieci".

   Mimo wstrzymania lotów wahadłowców, do następnej misji przygotowuje się już następny z nich, Atlantis.

          Tomasz Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane