Wawel i Ferrero ruszają na lody

Producenci słodyczy zadebiutują w mrożonej kategorii. Wraz z coraz cieplejszymi latami jest się o co bić, zwłaszcza że spożycie czekolady mocniej już nie urośnie

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak plany spożywczych gigantów komentuje konkurencja
  • dlaczego lody to atrakcyjna inwestycja

O atrakcyjności rynku lodów raczej nikt się w Polsce przez ostatnie lata nie wypowiadał. Było dokładnie na odwrót — producenci narzekali na niskie względem znacznie zimniejszych krajów spożycie, nieraz nawet kilkukrotnie niższe. Krzywili się nad sezonowością, czyli spożyciem jedynie w ciepłe letnie miesiące i zastojem biznesu w zimie. Kręcili również głową nad nieuzasadnionym ekonomicznie, ich zdaniem, wysypem lodów „tradycyjnych”, „rzemieślniczych” itp. oraz punktów je sprzedających. Oczywiście rynek lodów ze sklepowych lodówek to jedno, a rynek lodziarni — drugie, ale część marek próbuje sił w obu kanałach. Do tej gry dołącza w tym roku dwóch gigantów — jeden lokalny, drugi globalny, jak ustalił „PB”. Wiele wskazuje, że to jednak bardzo ciekawa kategoria.

Prawo próbowania

— Każdy ma prawo do próby. Czy jest miejsce? Nie wiem. Nigdy nie wiadomo, jak rynek przyjmie takie nowości. My swoją pozycję mamy i będziemy jej bronić — mówi Zbigniew Grycan, twórca Lodziarni Firmowych Grycan.

Ferrero, czyli druga pod względem przychodów spółka słodyczowa na świecie (według rankingu Candy Industry), w zeszłym roku we współpracy z największym producentem lodów na świecie, czyli Unileverem, wypuściła na próbę lody na czterech rynkach — w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i Francji. W tym roku pojawią się w Polsce.

„Potwierdzam, że pracujemy z firmą Unilever nad wprowadzaniem na polski rynek lodów Kinder” — odpisał na nasze pytania Sebastian Tołwiński, odpowiadający za komunikację i relacje korporacyjne w Ferrero w Polsce i krajach Bałtyckich. Więcej szczegółów nie ujawnił. Lody Kinder, przynajmniej dotychczas, to kilka produktów z kategorii lodów impulsowych (czyli na „jedno spożycie”).

Również z Unileverem, jak udało nam się ustalić, porozumiał się Wawel. Jego lody także zadebiutują w tym roku. Do czasu zamknięcia wydania nie uzyskaliśmy komentarza Wawelu ani Unilevera. Z naszych informacji wynika, że w przypadku Wawelu mowa o większym portfolio — lodów impulsowych i familijnych (czyli w dużych pudełkach).

Świetne uzupełnienie

Na tym tle na najbardziej doświadczonego wyrasta Lotte Wedel, który także ma lodowe plany. Przed dwoma laty na zasadzie licencji widniał na niektórych lodach Koral jako dostawca czekolady do ich produkcji. W zeszłym roku jednak zdecydował się na w pełni własny produkt — lody Ptasie Mleczko, ale też mocno ograniczoną dystrybucję, bo produkt pojawił się w Żabce.

— Był to test rynkowy, bez wsparcia marketingowego, ale jesteśmy w miarę zadowoleni z wyników sprzedaży. Na tym etapie nie mogę jednak powiedzieć, czy i jak poszerzy się nasza oferta lodów na ten rok. Lody to dla nas eksperyment i dodatek, z niewielkim wpływem na wyniki firmy. Poza tym to rynek mocno konkurencyjny — jest tu dużo gigantów o ugruntowanej pozycji, kolejni gracze zamierzają też na nim debiutować. Jeśli ktoś nowy chciałby coś na nim ugrać, musiałby zainwestować ogromne kwoty w reklamę i dystrybucję — uważa Maciej Herman, dyrektor zarządzający Lotte Wedel.

Przyznaje jednocześnie, że zainteresowanie producentów słodyczy czekoladowych lodami nie powinno dziwić.

— Lody to rynek, który rósł przez ostatnie lata o 5-6 proc. rocznie, a wyroby czekoladowe zyskiwały średnio 1-3 proc. Perspektywy wzrostu z racji zmian klimatycznych są podobne. Produkty czekoladowe są sezonowe, tak jak lody, ale ich szczyt sprzedażowy przypada na przeciwne pory roku. Mogą być więc świetnym uzupełnieniem portfolio. W końcu lody też mieszczą się w szeroko pojętej kategorii słodyczy i w tym sensie mogą pasować do poszerzenia portfolio marki czekoladowej — tłumaczy Maciej Herman.

Pomysł nie jest nowy, bo lody pod szyldem Milka, czyli marką koncernu słodyczowego Mondelez, są na polskim rynku od lat — w globalnym partnerstwie z lodowym gigantem grupą R&R stworzył właśnie lody pod markami swoich najważniejszych słodyczy. Są też przykłady w drugą stronę, choć na razie nie nad Wisłą. Na poszerzenie lodowej marki Magnum o czekoladę zdecydował się Unilever. Produkt można kupić m.in. w Wielkiej Brytanii.

59,1 proc. Za taki odsetek srzedaży na rynku lodów odpowiadają lody impulsowe — wynika z danych Nielsena. To one przyczyniły się też do ogromnego wzrostu całej kategorii.

87 proc. Za taki odsetek obrotów kategorii odpowiadało sześć ciepłych miesięcy w zeszłym roku, czyli okres od kwietnia do września.

OKIEM EKSPERTA

Wyjątkowy rok

PRZEMYSŁAW MACIEJEWSKI, konsultant w Nielsenie

Zeszły rok był dla lodów wyjątkowo dobry. Cała kategoria w ciągu 12 miesięcy zakończonych na listopadzie 2018 r. wygenerowała sprzedaż prawie 2,5 mld zł, co oznacza wzrost o 24,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Jest to wynik ponad 4-krotnie wyższy od tempa wzrostu całego koszyka spożywczego, którego wartość wzrosła o 5,4 proc. Do tak dobrych wyników przyczyniła się przede wszystkim wysoka temperatura, ale istotnym elementem były też nowości i wzrost średnich cen na półkach czy wybór droższego asortymentu przez kupujących. Kategoria lodów jest dość skoncentrowana, dwaj najsilniejsi producenci odpowiadają za ponad 49 proc. wartości sprzedaży. Na rynku bardzo silną pozycję mają powszechnie znane marki, a w tej kategorii wyzwanie stanowi dystrybucja produktów, co tworzy dodatkową barierę wejścia na rynek. Lody mają za sobą bardzo dobry sezon, który może napawać optymizmem, jednak nie można zapominać, że jest to kategoria wyjątkowo zależna od warunków pogodowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane