Wyjście z kryzysu jeszcze trochę potrwa

Elżbieta J. Syrda
opublikowano: 19-03-2002, 00:00

Istniejąca na początku lat 90. słabo rozwinięta i przestarzała infrastruktura budowlana nie odpowiadała nowym warunkom gospodarowania oraz zmieniającemu się stylowi życia społeczeństwa. Konieczność szybkiego wypełnienia tej luki, a także uzupełnienia braków w zakresie budownictwa mieszkaniowego, były jednym z podstawowych motorów napędzających rozwój budownictwa w ostatniej dekadzie.

W latach 90. dynamicznie rosła liczba placówek handlowych, szczególnie zaś super- i hipermarketów. Budowa tego typu obiektów wymagała jednocześnie stworzenia infrastruktury towarzyszącej (drogi dojazdowe, parkingi). Popyt na usługi budownictwa kreowali także inwestorzy budujący obiekty turystyczne, hotele, ośrodki szkoleniowe, kina, obiekty sportowe itp. Nadrabianie luki infrastrukturalnej dokonywało się w dużej mierze poprzez nowe inwestycje, ale niebagatelne znaczenie miały także roboty remontowe. Wiele obiektów wybudowanych przed rokiem 1989 wymagało bowiem w nowych realiach remontu lub przebudowy.

Ponadto w pierwszej połowie lat 90. istniał rozbudowany system ulg i zachęt dla inwestorów, który sprzyjał podejmowaniu inwestycji budowlanych. Większa niż obecnie była także w tej materii aktywność inwestorów zagranicznych.

Obecnie działanie czynnika wypełniania luki infrastrukturalnej wyraźnie słabnie. W wielu obszarach (placówki handlowe, budynki biurowe, obiekty kulturalne) został już osiągnięty poziom nasycenia umożliwiający ich normalne funkcjonowanie. Można zaryzykować stwierdzenie, że duża część zaległości została nadrobiona, choć z całą pewnością nadal pozostały obszary, w których jest jeszcze wiele do zrobienia. Wymienić tu należy przede wszystkim infrastrukturę drogową, której rozbudowa i remonty będą w przyszłości ważnym czynnikiem zwiększającym popyt na usługi budownictwa oraz mieszkalnictwo, gdzie istnieje wciąż duży niezaspokojony popyt, szczególnie na mieszkania tanie, budowane między innymi w ramach programów budownictwa społecznego.

Drugiej grupy przyczyn złej sytuacji budownictwa należy szukać w bieżącej sytuacji makroekonomicznej Polski. Wolniejsze tempo wzrostu produktu krajowego brutto przyczynia się do wolniejszego wzrostu dochodów ludności i do pogorszenia sytuacji finansowej przedsiębiorstw. To z kolei powoduje, że podmioty gospodarcze ograniczają wydatki inwestycyjne, w tym także na inwestycje budowlane. Dodatkowym czynnikiem zmniejszającym skłonność do inwestowania są utrzymujące się wysokie stopy procentowe, które ograniczają dostępność kredytów, w tym kredytów na cele budowlane.

Na sytuację budownictwa duży wpływ ma także polityka gospodarcza rządu oraz stan finansów publicznych. W ostatnich latach nie został wprowadzony ani szeroki program wspierania budownictwa mieszkaniowego, ani nie zrealizowano założeń planu budowy autostrad.

Do pozytywnych zjawisk występujących w budownictwie w roku 2001 można zaliczyć wzrost udziału sektora prywatnego, na który przypada już 95 proc. przychodów budownictwa. Tendencja ta jest obserwowana od początku lat 90. i wynika zarówno z prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, jak i z tworzenia od podstaw wielu prywatnych firm budowlanych.

Podsumowując należy stwierdzić, że w latach 2000 i 2001 w sektorze budowlanym dominowały zjawiska negatywne. Najważniejsze z nich to znaczny spadek wartości produkcji sprzedanej oraz wartości dodanej w sektorze i pogorszenie się efektywności działania przedsiębiorstw. Prognozy ASM będące wynikiem badań i analiz rynku budowlanego nie są optymistyczne. Wychodzenie z kryzysu budowlanego będzie wymagało czasu.

Elżbieta J. Syrda, prezes ASM — Centrum Badań i Analiz Rynku

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Elżbieta J. Syrda

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu