Z kartą nie polatasz

opublikowano: 03-06-2013, 12:01

"Człowiek musi sobie od czasu do czasu polatać". Ale jeśli komuś marzą się podniebne podróże jak we „Wniebowziętych” musi nieźle namachać się kartą kredytową.

Zamknąłem ostatnio jedną kartę kredytową, o której istnieniu przypomniała mi dopiero opłata roczna jaką bank mi naliczył. Pozbyłem się jej bez większego żalu, gdyż poza standardowymi funkcjami, czyli dostępem do linii kredytowej,  nie dawała żadnych dodatkowych bonusów. Zacząłem się rozglądać za nową, przeglądając oferty banków pod kątem dodatkowych programów punktowych i rabatowych, jakie należą się aktywnemu użytkownikowi plastikowego pieniądza. Nie spodziewałem się cudów, bo po niedawnym przeglądzie kart paliwowych wiedziałem, że na prezent od banku trzeba się ciężko napracować.

 

Kwerendę rozpocząłem od kart lotniczych, uprawniających do odbierania darmowych biletów, lub zniżek przy ichzakupie. Jest ich dziewięć: siedem działa w ramach programu miles&more, dwie to karty coobrandowe z dwiema tanimi liniami lotniczymi. Ten pierwszy znany jest na całym świecie. Polega na tym, że od transakcji kartowych naliczane są „mile”. Przykładowo 5 zł to jedna mila. Za zakupy u partnerów programu, do którego należą wydawcy kart, linie lotniczy, sieci hoteli, firmy wynajmujące samochody, ale też Play, Payback, mile liczone są podwójnie, albo dostaje się dodatkową pulę mil. Przykładowo Play przy pakietach z iPhonem dorzuca 5000 mil. W Paybacku przy stanie konta 500 punktów można zacząć wymieniać punkty na mile według przelicznika 5 pkt=1 mila.

 

Zobaczmy zatem co do zaoferowania mają polskie banki amatorom latania. Najwięcej kart lot niczyich w portfelu ma Citi Handlowy. W ramach programu miles&more są to World Elite Mastercard Ultime – rarytas dla zamożnych, drogi, ale atrakcyjny, poza tym trzy „kolorowe” karty wydawane wspólnie z LOT-em: platynową, złota i srebrną, które uprawniają do zniżki na bilet u naszego narodowego przewoźnika odpowiednio o 5 i 3 proc.

I na koniec karta partnerska, uprawniająca do zniżek w Wizzair.
W ofercie mBanku są dwie karty: World Mastercard miles&more Premium i zwykła miles&more.

Diner’s Club LOT ma jedną również działającą w programie milowym i wreszcie ostatnia z talii karta, spoza programu miles&more, BPH Ryanair, wydawana wspólnie z tym przewoźnikiem.

Którą wybrać? Jeśli chcemy jak najszybciej oderwać się od ziemi to najprędzej umożliwi nam to karta BPH (Visa). W systemie "bonusowe podróże" jakie oferuje każda wydana złotówka to 1 pkt. Za 700 pkt uzbierane w 90 dni od wydania karty przewoźnik zafunduje powitalny bilet (w jedną lub dwie strony). Kolejne można zdobyć w następujący sposób: jeśli od początku stycznia do końca czerwca posiadacz karty zbierze 3500 pkt, należy mu się jeden bilet. Gdy wyda 6500 zł, wtedy odbierze voucher na przelot dla siebie i drugiej osoby. Takie same zasady obowiązują też w drugim półroczu. Wydając zatem kartą 13 tys. zł możemy (doliczając powitalny bilet) wzbić się w powietrze pięć razy w roku. Tu uwaga: darmowe bilety trzeba rezerwować z miesięcznym wyprzedzeniem, a bonusowe podróże zawieszane są na lipiec i sierpień i w czasie świąt.

Zobaczmy na co przy wydatkach rzędu 13 tys. zł można liczyć w przypadku karty Wizzaira, wydawanej przez Citi Handlowy. Uprawnia ona do zniżki przy kupnie biletu. Każde 5 zł to 1 pkt (2 pkt płacąc na stronie wiz zair.com), a każde 10 pkt to 1 zł rabatu. Od naszych 13 tys. zł przysługiwałoby namzatem 260 zł rabatu.

Mało. A jak to wygląda w kartach z program miles&more? W Handlowym obowiązuje następujący przelicznik płatności na mile:
World Elite: 3 zł=1 mila plus 10 tys. mil bonusowych po pierwszym zakupie kartą
Platinium: 4 zł=1 mila plus 3 tys. mil na powitanie.
Gold: 5 zł=1 mila oraz dodatkowo 2 tys. mil
Silver: 5 zł=1 mila i 1 tys. mil powitalnych.

W Diner’s Club: 5 zł=1 mila plus 2 tys. mil na „dzień dobry”

mBank
Karta premium: 3 zł=1 mila plus 3 tys. mil na start.
Zwykła karta: 5 zł=1 mila oraz 2 tys. mil bonusa powitalnego.

Zobaczmy gdzie można polecieć wydając 13 tys. zł, które Ryanair premiuje czterema biletami. Właściwie tylko z kartą World Elite w garści są jakieś szanse na lotniczą podróż. Doliczając mile powitalne stan kont na poszczególnych kartach przedstawia się następująco:
W Citi: World Elite – 14300 mil
Platinium – 6250 mil
Gold – 4600 mil
Silver - 3600 mil
Diner’s Club – 4600 mil
mBank: karta premium – 7330 mil
Zwykła karta – 4600 mil
Wszystko to za mało, żeby gdziekolwiek polecieć, za wyjątkiem World Elite. „Cena” najtańszego lotu w miles&more i to w ramach promocji na kilku wybranych europejskich kierunkach 10 tys. mil. Żeby zabrać się do Londynu trzeba mieć 15 tys. mil, do Chicago 30 tys.

 

Program miles&more, jak sama nazwa wskazuje, to nie tylko bonusowe bilety, ale też bezpłatne noclegi w hotelach i darmowy wynajem samochodu. Z tym, że, znowu, na koncie trzeba mieć sporo mil, żeby skorzystać z tych atrakcji. Przykładowo noc w Holiday Inn przy madryckim lotnisku to wydatek 14 055 mil, a w Hiltonie - 31 721 mil W Rzymie najtańszą ofertę znalazłem za 18 tys. mil.
Z kolei na wypożyczenie chevroleta aveo w Chicago w tym tygodniu na jeden dzień trzeba mieć 9 354 mil. W Lizbonie peugeot 107 będzie nas kosztować 13 391 mil. „Ceny” są niższe poza sezonem, ale bez 4 tys. mil na koncie nigdzie nie pojedziemy. 4 tys. zł to minimum 15 tys. zł wydane kartą. Lot za ocean zafundujemy sobie przy saldzie na karcie w wysokości 100-150 tys. zł.

 

Zobacz profil bloga na Facebooku: ww.facebook.com/twarogofinansach

Wygląda na to, że to całe miles&more to zawracanie głowy i chwyt marketingowy. Niekoniecznie. Po pierwsze mile są za darmo. To prawda, że trzeba je długo ciułać i w ogóle przy przeciętnych wydatkach kartą dużo nie polatamy. Bank Millennium jakiś czas temu wyliczył, że przeciętne miesięczne wydatki gospodarstwa domowego w Polsce na jedzenie i podstawowe produkty do domu wynoszą około 1-1,5 tys. zł. Gdyby zakupy zrobić na kredyt to po roku machania kartą uzbieramy 12-18 tys. zł, czyli 3-3,6 tys. mil. Na bilet do którejś  z europejskich stolic uzbieramy w najlepszym razie po 3 latach. Zabawa dla cierpliwych.  Ale jeśli wydajesz kartą po kilka tysięcy złotych miesięcznie, to o takiej karcie powinieneś pomyśleć.

 

Są też jednak sposoby na szybsze zasilenie konta. Przede wszystkim o programie milowym powinny pomyśleć osoby, które planują duże wydatki. Dobrym momentem na ciułanie punktów może być np. kupno Maybacha w salonie samochodowym. A tak serio, to np. w kartę z milami warto zaopatrzyć się przy okazji kupna mieszkania, kiedy jest całe mnóstwo wydatków. Być może dla niektórych to trochę karkołomny pomysł, ale sam z niego skorzystałem, co prawda nie była to karta lotnicza, ale karta premiująca punktami, wymiennymi na złotówki, którymi można spłacić część długu w karcie. Wkrótce o niej napiszę.
Trzeba tylko pamiętać, żeby zbierając na podniebną podróż nie popłynąć na karcie, czyli spłacić dług na czas.

Jeśli kogoś ten patent nie przekonuje, a wiem, że argumenty nie są zbyt mocne, to powinien spojrzeć na karty lotnicze z drugiej, bardziej użytecznej strony. Gromadzenie mil to właściwie tylko marketingowy dodatek. I warto, żeby nie przysłonił innych, ciekawych funkcji. Na uwagę zasługują np. karty Citi Handlowy. Po pierwsze ze względu na bogaty pakiet rabatowy. Bank współpracuję z kilkuset sklepami, w których płatności kartami kredytowymi premiowane są zniżkami rzędu 5-20 proc. Na liście jest sporo marek odzieżowych, hoteli, sklepów z biżuterią. Warto sprawdzić.

Druga ważna funkcja, rzadka na polskim rynku, to możliwość opłacania rachunków domowych z karty. Płatności muszą być realizowane przelewem. Wcześniej na infolinii trzeba przedyktować konsultantowi numery rachunków odbiorcy. Wymaga to trochę zachodu, ale warto, ponieważ przelewy są taktowane przez bank jak płatność bezgotówkowa, czyli nie płacimy prowizji od uruchomienia kredytu, ani też odsetek, jeśli dług spłacimy w czasie grace period. Do dobry sposób na zaoszczędzenie paru złotych. Zamiast płacić rachunki za prąd, gaz, czynsz, Internet, telefon (kredytu w ten sposób nie spłacimy) z własnej kieszeni, można zapłacić kartą, a pieniądze przelać na rachunek oszczędnościowy. Kokosów nie zbijemy, bo od rachunków na sumę powiedzmy 800 zł zarobimy, po potrąceniu podatku Belki… 2 zł (2,22 zł w Meritum i 1,89 zł w Śląskim). W ciągu roku uzbieramy w ten sposób około 20 zł. Dodatkowo od 9600 zł wydanych rocznie na rachunki z karty dostaniemy 1920 mil. Ziarnko do ziarnka…
Karty lotnicze w mBanku również dają dostęp do rabatów w kilkuset sklepach. Profil podobny jak w Handlowym: sklepy odzieżowe, hotele, wypożyczalnie samochodów. W kartach zaszyte jest też ubezpieczenie podróżne, aczkolwiek na bardzo podstawowym poziomie (zarówno w karcie premium jak i zwykłej). Przykładowo szpital w ramach polisy płatny jest od trzeciego dnia pobytu do kwoty… 100 zł i nie dłużej niż przez 7 dni. W miarę atrakcyjne są odszkodowania za opóźnienie wylotu i zagubienie bagażu.

Solidne ubezpieczenie podróżne oferuje Diner’s Club  z sumą ubezpieczenia 1 mln dolarów. W Citi w karcie World Elite wynosi ona 7,5 mln EUR. Z tym, że i jedna i druga to karty dość drogie. World Elite kosztuje 1 tys. zł rocznie. Diner’s Club – 350 zł.
Koszty pozostałych karty. Citi: platinium - 324 zł, gold 216 zł, silver i Wizz - 96 zł. mBank: premium - 10 zł i 600 zł za każdy kolejny rok (zwolnienie z opłaty przy 60 tys. zł obrotów lub 120 transakcjach w roku), zwykła karta 10 zł wydanie,  200 zł kolejny rok (zwolnienie : 18 tys. zł obrotów lub 120 transakcji). BPH Ryanair – 85 zł.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: eugeniusz twaróg

Polecane