Zamieszanie na rynkach spłoszyło Gazele

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 22-08-2011, 00:00

Doniesienia z giełd i rynku walutowego sprawiły, że Gazele Biznesu ograniczają plany rozwojowe. Nie panikujmy — apelują przedsiębiorcy.

Nastroje szefów firm są najgorsze od dwóch lat — wynika z badania "Pulsu Biznesu"

Doniesienia z giełd i rynku walutowego sprawiły, że Gazele Biznesu ograniczają plany rozwojowe. Nie panikujmy — apelują przedsiębiorcy.

Zawirowania na globalnych rynkach finansowych wystraszyły polskich przedsiębiorców. Jak wynika z najnowszej edycji Gazelowego Indeksu Tendencji (GIT), cokwartalnego badania "PB" wśród Gazel Biznesu, nastroje szefów firm są w III kwartale 2011 r. najgorsze od dwóch lat. To zła wróżba na przyszłość, bo subiektywne odczucia przedsiębiorstw zwykle przekładają się na faktyczne zmiany koniunktury i dynamikę PKB.

Greckie echa nad Wisłą

— Obawiam się, że prawdziwy kryzys gospodarczy jest dopiero przed nami — twierdzi Sławomir Kot-Zaniewski, właściciel Integrart Polska, firmy dystrybuującej produkty z tworzyw sztucznych.

Takich opinii w najnowszym GIT jest wyjątkowo dużo. Odsetek przedsiębiorców, którzy spodziewają się w najbliższym półroczu poprawy sytuacji, spadł z 46 do 29 proc., a tych, którzy spodziewają się pogorszenia — wzrósł z 9 do 17 proc. Tak mocnych negatywnych zmian z kwartału na kwartał nie odnotowaliśmy w żadnej z dziewięciu dotychczasowych edycji badania.

— Spowolnienie gospodarcze jest cały czas widoczne. Popyt jest słaby, a marże w branży niskie i raczej nie będą rosły — zaznacza Aleksandra Tomkowicz, współwłaścicielka Cerro Torre, sieci sklepów ze sprzętem turystycznym.

Badanie prowadzone było w dniach 10-17 sierpnia 2011 r., a więc w szczycie zawirowań na rynkach finansowych. To właśnie w tym okresie cena franka wzrosła do rekordowego 4,12 zł, WIG20 zanotował najgorszą sesję od 2008 r., a inwestorzy wystraszyli się o wypłacalność Włoch i Hiszpanii oraz w paniczny sposób zareagowali na odmowę Rezerwy Federalnej w USA na postulat trzeciego etapu drukowania pieniędzy. Przedsiębiorcy zostali więc zalani złymi wiadomościami z rynków finansowych.

— Czeka nas kolejny globalny kryzys. Tym razem przyczyną jest nadmierne zadłużanie sie państw w stosunku do wielkości ich gospodarek oraz brak gotowości społeczeństw tych krajów do zaciskania pasa — przekonuje Janusz Remlein, współwłaściciel firmy transportowej Arka-Trans.

Zimna krew

Obawy szefów firm o przyszłą koniunkturę sprawiają, że redukują swoje plany rozwojowe. Odsetek Gazel, które zamierzają ograniczyć inwestycje, wzrósł z 16 do 25 proc., a tych, które chcą zredukować zatrudnienie — 7 do 14 proc.

— Przedsiębiorcy czują, że w obecnym okresie zwiększanie mocy produkcyjnych traci sens. Obawiam się, że strategia ta jest uzasadniona. Popyt zagraniczny już słabnie, co przekłada się na całą polską gospodarkę. Musimy być gotowi na spowolnienie — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Zaznacza jednak, że z powodu wyjątkowego okresu, w jakim robione było badanie, reakcja firm może być przesadna.

— Gdyby sondaż został przeprowadzony w okresie mniejszej nerwowości na rynkach, wyniki prawdopodobnie byłyby nieco lepsze. Jednak pewnie i tak byłyby gorsze niż w poprzednim kwartale, bo koniunktura rzeczywiście ostatnio osłabła — mówi.

Dlatego część przedsiębiorców apeluje do swoich kolegów, by unikać panicznych reakcji na doniesienia z rynków finansowych.

— Rozwój sytuacji w polskiej gospodarce zależy wyłącznie od nas — czy w prowadzeniu biznesu zachowamy zimną krew, czy też wpadniemy w panikę i zaczniemy wykonywać chaotyczne ruchy — twierdzi Elżbieta Perkowska-Wawrzyniak, kierownik w hurtowni spożywczej Aber.

Wskazówkadla małych

Gazelowy Indeks Tendencji to badanie przeprowadzone wśród Gazel Biznesu. Jest barometrem koniunktury gospodarczej, który ma pomóc firmom przewidywać przyszłość. Chcemy, żeby służył zwłaszcza małym i średnim przedsiębiorstwom, które nie mogą pozwolić sobie — jak duże korporacje — na rozbudowane działy analityczne i zakup drogich raportów. W najnowszej edycji badania większość wskaźników drastycznie spadło, co oznacza, że statystyczny przedsiębiorca obawia się schłodzenia koniunktury. To zła wiadomość — nastroje przedsiębiorców to samosprawdzająca się przepowiednia. Jeśli firmy oczekują spowolnienia gospodarczego — najprawdopodobniej nastąpi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu