Znikające banki - 5 tys. zamkniętych oddziałów

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Sieć bankowa kurczy się u nas szybciej niż w USA, choć w Europie pod względem jej gęstości jest spory rozrzut. W ciągu dekady z mapy Polski zniknęło 30 proc. placówek i na tym się nie skończy.

Od początku badań jakości obsługi klienta Złoty Bankier wspólnie z partnerami testowaliśmy poziom serwisu we wszystkich kanałach kontaktu. 10 lat temu była to spora nowość, bo wówczas podstawowym narzędziem komunikacji był oddział. Czas pokazał, że podejście wielokanałowe było trafne. W 2012 r., kiedy po raz pierwszy tajemniczy klienci ruszyli w Polskę, na 100 tys. dorosłych mieszkańców przypadały 34 placówki bankowe. W 2020 r. było to już tylko niespełna 26.

Znikające banki - 5 tys. zamkniętych oddziałów

opublikowano: 06-06-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Sieć bankowa kurczy się u nas szybciej niż w USA, choć w Europie pod względem jej gęstości jest spory rozrzut. W ciągu dekady z mapy Polski zniknęło 30 proc. placówek i na tym się nie skończy.

Od początku badań jakości obsługi klienta Złoty Bankier wspólnie z partnerami testowaliśmy poziom serwisu we wszystkich kanałach kontaktu. 10 lat temu była to spora nowość, bo wówczas podstawowym narzędziem komunikacji był oddział. Czas pokazał, że podejście wielokanałowe było trafne. W 2012 r., kiedy po raz pierwszy tajemniczy klienci ruszyli w Polskę, na 100 tys. dorosłych mieszkańców przypadały 34 placówki bankowe. W 2020 r. było to już tylko niespełna 26.

15 tys. oddziałów w szycie

Złote czasy oddziałów bankowych minęły. Sieć dynamicznie rosła mniej więcej do 2012 r., co było m.in. pokłosiem boomu na kredyty mieszkaniowe. Wówczas liczba oddziałów przekroczyła rekordowe 15 tys., a główne ulice miast zostały zawłaszczone przez placówki bankowe. Potem rynek zaczął się jednak zmieniać – był to efekt kryzysu, który przetoczył się przez sektor finansowy pod koniec minionej dekady, ale także dynamicznego rozwoju elektronicznych kanałów obsługi. Od 2012 r. liczba placówek bankowych stopniała o 30 proc. Komisja Nadzoru Finansowego podaje, że na koniec marca 2022 r. w Polsce działało 10,6 tys. oddziałów. Liczba ta obejmuje punkty własne (5,1 tys.) oraz ekspozytury i filie.

Duże banki pozamykały setki placówek. Na przykład PKO BP w ciągu 10 lat okroił sieć o ponad 200 oddziałów, a liczbę agencji zredukował o przeszło 750. Bank Pekao zlikwidował w ciągu dekady ponad 400 placówek, a Santander Bank Polska (wcześniej BZ WBK) od 2014 r. ponad 390. Z danych PRNews.pl wynika, że w 2021 r. niemal każdy bank uniwersalny zmniejszył sieć placówek własnych. Najwięcej, bo 90, zamknął Pekao. Na drugim miejscu pod tym względem był Santander (-72), a na kolejnym Getin (-53). Nie są to jednak rodzynki – sieć cięli prawie wszyscy.

Bank w furgonetce

Zamykanie placówek bankowych jest globalnym trendem, co potwierdzają statystyki Banku Światowego. Wynika z nich, że w Polsce w 2020 r. na 100 tys. dorosłych mieszkańców przypadało średnio niespełna 26 (a dokłdnie 25,7) placówek bankowych. Dekadę wcześniej wskaźnik ten wynosił 34. W skali globalnej wskaźnik ten spadł z 12,8 do 10,8. Są jednak kraje europejskie, w których nadal jest wyższy niż kiedyś w Polsce. Np. w Hiszpanii wynosi on 45,5, we Włoszech 37,6, we Francji 33,2, a w Belgii 29,6.

Na drugim biegunie są np. Niemcy (9,4) i Holandia (7) oraz kraje skandynawskie - w Szwecji na 100 tys. dorosłych mieszkańców przypada niespełna 14 (13,8) placówek, w Norwegii mniej niż 6 (5,5), a w Finlandii 4. W każdym z tych krajów wskaźnik spadał w ostatnich latach.

W USA w latach 2009-2020 sieć skurczyła się o 14 proc. W ubiegłym roku akcja zamykania oddziałów przyspieszyła - zniknęło prawie 3 tys. placówek, o 38 proc. więcej niż rok wcześniej.

W Wielkiej Brytanii sieć tak mocno się skurczyła, że kwestia braku dostępu do oddziałów jest przedmiotem publicznej debaty. W mowie tronowej, wygłoszonej w maju przez księcia Karola, po raz pierwszy poruszony został tren problem. Rząd JKM zapowiedział uruchomienie programu, który ma zapewnić obywatelom dostęp do infrastruktury bankowej. Na mapie królestwa są już cale gminy, w których nie ma placówki. Żeby dać klientom możliwość realizacji czeków czy założenia lokaty, banki wysyłają w takie miejsca placówki mobilne.

Banki redukują zatrudnienie

Naturalną konsekwencją kurczącej się sieci sprzedaży jest redukcja zatrudnienia. Z danych KNF wynika, że na koniec marca 2022 r. w bankowości pracowało 142 tys. ludzi. To o ponad 4,5 tys. mniej niż rok wcześniej i aż o 33 tys. mniej niż przed dekadą. Warto zwrócić uwagę, że obecnie więcej osób pracuje w centralach banków (80 tys.) niż w sieci sprzedaży (62 tys.). Trend ten pogłębia się od wielu miesięcy. Z kolei z danych PRNews.pl można wyczytać, które banki uniwersalne najmocniej redukowały liczbę pracowników w 2021 r. Czternastka, która udostępniła informacje, na koniec roku zatrudniała łącznie 93 tys. ludzi. Najmocniej zatrudnienie zredukowały: Santander (889 etatów), Millennium (566) i Alior (431).

Coraz więcej oddziałów bezgotówkowych

Wszystko wskazuje na to, że placówek bankowych nadal będzie ubywać. Będzie się też zmieniał ich charakter. Już dziś coraz więcej banków odchodzi powoli od tradycyjnych oddziałów, inwestując w tzw. placówki bezgotówkowe. Jak sama nazwa wskazuje, nie przyjmuje się tam gotówki. Oznacza to, że nie można dokonać wpłaty czy wypłaty w „okienku”. Do tego rodzaju operacji służą natomiast urządzenia samoobsługowe w oddziale lub najbliższej okolicy. Klient może skorzystać z bankomatu lub wpłatomatu, żeby wypłacić pieniądze lub złożyć depozyt.

Sieć placówek bezgotówkowych rośnie z kwartału na kwartał – na koniec 2021 r. było ich blisko 600. Najwięcej - 192 - miał ich ING Bank Śląski, drugi był BNP Paribas (152), a trzeci Millennium (106). To oznacza, że już blisko 15 proc. placówek własnych banków uniwersalnych (jest ich ok. 4 tys., nie licząc sieci banków spółdzielczych) nie obsługuje gotówki.

Cyfrowy klient nie potrzebuje oddziału

Sieć oddziałów topnieje głównie na skutek zmieniających się preferencji klientów. Pokolenie cyfrowe coraz rzadziej zagląda do placówek, bo większość operacji realizuje zdalnie – za pomocą bankowości internetowej lub mobilnej. Według danych PRNews.pl z bankowości mobilnej korzystało na koniec marca 2022 r. już 20,5 mln klientów banków, a ponad 11 mln miało status „mobile only”, czyli obsługiwało swoje finanse wyłącznie na smartfonach.

Ostatnie lata, które upłynęły pod znakiem pandemii, jeszcze mocniej nasiliły ten trend. W badaniu Deloitte’a z 2020 r. 40 proc. konsumentów przyznało, że z bankowości mobilnej korzysta częściej niż przed atakiem COVID-19. Banki przepychają klientów do kanałów zdalnych, co pozwala im ciąć koszty, a w zasadzie eliminować zbędne wydatki, m.in. na placówki, w których hula wiatr. Klienci rzadziej odwiedzają oddziały także z innego powodu – większość punktów jest czynna głównie w godzinach, które pokrywają się z godzinami ich pracy.

Cegiełkę dołożyła konsolidacja sektora

Nie bez znaczenia dla sieci oddziałów jest postępująca konsolidacja sektora. Choć w ostatnich pandemicznych latach fuzji i przejęć było mniej, to jednak trend jest widoczny. Przed dekadą na rynku działało 45 banków komercyjnych, w 2022 r. już tylko 30. Zmniejszyła się też liczba banków spółdzielczych – z 572 do 502. Każdej fuzji towarzyszą redukcje zatrudnienia i optymalizacja sieci sprzedaży. Banki likwidują placówki, które są blisko siebie, łączą departamenty i struktury.

XIII ranking jakości obsługi klienta, produktów i komunikacji marketingowej - czytaj cały raport.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane