ANALIZA-BRE Bank może skorzystać na decyzji Elektrimu

Bank "Częstochowa" SA
03-09-2002, 16:58

Kuba Kurasz

WARSZAWA (Reuters) - Choć wtorkowa sesja przyniosła gwałtowny spadek kursu BRE Banku wywołany kłopotami kontrolowanego przez niego Elektrimu, który zbliżył się do groźby upadłości, analitycy są zdania, że decyzja telekomunikacyjnej spółki może mieć dobry wpływ na kondycję banku.

BRE Bank posiada 23 procent akcji Elektrimu - wartość tego pakietu spadła w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy o kilkaset procent do około 30 milionów złotych z powodu rosnących obaw o przyszłość tej spółki.

Od chwili gdy w poniedziałek Elektrim poinformował, że nie podpisze ostatecznej umowy restrukturyzacyjnej z obligatariuszami wartość rynkowa jego akcji spadła o 39,1 procent do niecałych 120 milionów złotych.

Elektrim odrzucił w ostatniej chwili z wielkim trudem wynegocjowany plan restrukturyzacji niespłaconych obligacji o wartości 440 milionów euro, ponieważ uznał, że nie będzie w stanie wystarczająco szybko sprzedać pakietu akcji Elektrimu Telekomunikacja, do którego należy perła w koronie telekomu - Era GSM.

Na tej informacji, jak również na gwałtownym pogorszeniu się nastrojów na świecie, ucierpiał też i BRE Bank, którego kurs spadł we wtorek o 12,0 procent do 77 złotych. Ale analitycy mówią, że paradoksalnie złe wiadomości z Elektrimu mogą okazać się dobrymi wiadomościami dla BRE.

"Stosunek BRE do Elektrimu jest konsekwencją zmiany strategii banku na konserwatywną. Widać wreszcie, że prezes BRE bardziej zajmuje się interesami akcjonariuszy banku, ograniczając dalsze finansowanie Elektrimu" - powiedział Dariusz Górski, analityk z ING Securities.

Jego zdaniem BRE Bank zainwestował w akcje Elektrimu 130 milionów złotych i większą część tych środków ma szanse stracić, jednak strata ta została już wliczona w cenę banku z naddatkiem.

"W porównaniu z innymi bankami notowanymi na giełdzie, BRE jest notowany zazwyczaj poniżej albo w okolicach wartości księgowej, niżej niż inni. Dzieje się to dlatego, że inwestorzy patrzą na ten bank tak jak na fundusz inwestycyjny" - uważa Grzegorz Zawada, analityk w Erste Securities.

"Przy konsekwentnej zmianie strategii może to jednak ulec zmianie" - dodał.

CO DALEJ Z BRE BANKIEM?

Decyzja BRE Banku o zakończeniu finansowania Elektrimu - bo tak większość analityków interpretuje decyzję kontrolowanego przez bank zarządu telekomunikacyjnej spółki - jest zapewne wymuszona przez radę nadzorczą banku, którego właścicielem jest niemiecki Commerzbank, sądzą specjaliści.

Kiedy okazało się, że bessa na rynkach kapitałowych może poważnie zagrozić kondycji finansowej agresywnego dotąd gracza jakim był BRE Bank, który zainwestował w akcje giełdowych spółek ponad 200 milionów złotych, Wojciech Kostrzewa, prezes spółki oświadczył, że strategia banku stanie się teraz konserwatywna.

Bank przyznał, że nie uda mu się wypracować założonego na cały rok zysku skonsolidowanego na poziomie 371 milionów złotych, ale uspokoił inwestorów, że postara się wypracować wynik dodatni, jaki nie wiadomo.

Zapowiedzi Kostrzewy o budowie wokół Elektrimu energetycznego imperium, w skład którego wchodzić będzie zespół elektrowni Pątnów-Adamów-Konin i grupa dystrybutorów G-8 już dawno została włożona między bajki, mówią analitycy.

"Bardzo dobrze, że się tak stało. Nie ma sensu dodawać do tego interesu dodatkowych pieniędzy. Każdy kto wyceniał ostatnio BRE musiał raczej wyceniać ich pakiet Elektrimu na zero. Operacyjnie dla banku wydaje mi się to korzystne" - powiedział zarządzający jednym z największych funduszy emerytalnych na rynku.

Niedawno wygasła wyłączność negocjacyjna dla konsorcjum BRE i holenderskiej grupy inwestycyjnej Eastbridge udzielona na rozmowy o kupnie ET od Elektrimu i zdaniem analityków nie zanosi się na to, by negocjacje zostały prędko wznowione, zwłaszcza w obecnych, kiepskich warunkach rynkowych.

GROŹBA RADZIWIŁŁA

Elektrim po raz drugi w ciągu ostatnich 10 miesięcy stanął w obliczu zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości, ponieważ zrezygnował z podpisania wynegocjowanej już umowy o restrukturyzacji niespłaconych obligacji o wartości 440 milionów euro.

We wrześniu spółka miała spłacić 100 milionów euro, w grudniu drugie tyle, a resztę zadłużenia po sprzedaży ET.

Prezes Elektrimu, Maciej Radziwiłł oświadczył jednak, że sprzedaż ET stoi pod znakiem zapytania z powodu złych warunków rynkowych i zagmatwanej sytuacji prawnej należącego poprzez ET do Elektrimu pakietu akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej - pretensje do sposobu w jaki wszedł w jego posiadanie Elektrim zgłasza Deutsche Telekom.

Sprawa ciągnie się w sądzie arbitrażowym w Wiedniu. Analitycy są zdania, że niemiecki telekom nie zamierza na razie przejmować formalnej kontroli nad PTC, ponieważ jego akcjonariusze zmuszają go do ograniczania własnego zadłużenia.

Zadłużony Elektrim znalazł się więc na krawędzi - Radziwiłł powiedział w poniedziałek, że zaproponuje obligatariuszom nowe, gorsze warunki spłaty zadłużenia, a jeśli ci nie usiądą do stołu negocjacyjnego, rozważy zgłoszenie wniosku o upadłość Elektrimu.

Mówił on wcześniej, że na wrześniową ratę Elektrim może mieć pieniądze, ale w grudniu będzie miał kłopot z kolejną płatnością.

Obligatariusze na razie są ostrożni - we wtorek rano ich anonimowy przedstawiciel powiedział Reuterowi, że chcą, by Elektrim spłacił zadłużenie zgodnie z uzgodnionymi już warunkami. Po południu, oficjalnie już, to samo powtórzył Joshua Hertz z Elliott Advisors, rzecznik obligatariuszy.

"Uważamy, że spółka jest w stanie wypełnić swe zobowiązania. Jeśli w grudniu okaże się, że ma kłopoty ze spłatą drugiej raty, wtedy będziemy negocjować. Obecnie nie prowadzimy żadnych renegocjacji" - stwierdził w rozmowie z Reuterem.

Hertz nie powiedział, czy obligatariusze złożą wniosek o upadłość Elektrimu.

Nie jest jasne, czy któryś z wierzycieli jest teraz zainteresowany bankructwem spółki - proces upadłościowy ciągnąłby się wiele miesięcy, a składanie go, by Elektrim przymusić do ustępstw w sytuacji gdy Radziwiłł sam dopuszcza taką możliwość może być niecelowe, zastanawiają się niektórzy analitycy.

Dodają, że zachowanie banku wzbudzać może pewne wątpliwości, ze względu na wcześniejsze deklaracje prezesa o wzięciu na siebie odpowiedzialności za pełną spłatę wierzycieli Elektrimu.

"To jest druga sprawa - porównanie tego z wcześniejszymi deklaracjami. Każdy powinien odpowiedzieć na to pytanie sobie sam" - uważa Robert Nejman, zarządzający w CAIB Investment Management.

((Współpraca Marcin Gocłowski, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bank "Częstochowa" SA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ANALIZA-BRE Bank może skorzystać na decyzji Elektrimu