Aparthotele na zakręcie

opublikowano: 11-09-2019, 22:00

Rezerwacje last minute zwiększają niepewność, utrzymanie obłożenia wymaga korekty cen, a koszty operatorów rosną

Choć nie podliczono jeszcze tegorocznych statystyk turystycznych, pierwsze podsumowania właścicieli hoteli i apartamentów w miejscowościach wypoczynkowych skłaniają do refleksji, że tłuste lata już za nami. Nie można jednak narzekać na brak zainteresowania ofertą kurortów.

I PO WAKACJACH:
I PO WAKACJACH:
Hotelarze zaczynają podliczać urlopowy biznes. W Dune Resort oraz Aparthotel Molo Park, np. obłożenie w okresie wakacyjnym wyniosło 93 proc., czyli o 7 proc. więcej niż w 2018 r.
Fot. ARC

— Obłożenie w sezonie wynosiło 90 proc., a we wrześniu wyniki też są bardzo dobre. Małe spadki wynikają z chwiejności pogody, a w skali roku z zaostrzającej się konkurencji — mówi Kinga Łata, dyrektor operacyjna Zdrojowej Hotels.

Dobrą wiadomością jest przesuwanie przez Polaków urlopu na wiosnę czy jesień. Zdaniem Kingi Łaty i Magdaleny Ziętek, operatora wynajmu z Dune Beach Resort w Mielnie, sezon w Polsce ulega wydłużeniu. Optymizmem powiało też w Zakopanem — po otwarciu dwa lata temu połączenia lotniczego Kraków-Dubaj wzrósł udział zamożnych gości z zagranicy.

— W porównaniu z 2018 r. mamy nawet nieco wyższy średni przychód na wynajęty pokój, głównie ze sprzedaży dodatkowych usług, takich jak spa, wypożyczalnie rowerów, gastronomia — mówi Wojciech Budzowski, dyrektor generalny w kompleksie Nosalowy Dwór w Zakopanem.

We wszystkich pytanych firmach obłożenie podczas wakacji 2019 było porównywalne w rokiem ubiegłym i bardzo wysokie — w obiektach Sun & Snow wyniosło średnio 80 proc., w Nosalowym Dworze sięgało w lipcu 90 proc., a w sierpniu nawet 96,5 proc. W weekendy wszyscy operatorzy mówili o prawie stuprocentowym obłożeniu. Mimo to w niektórych miejscach ceny za nocleg okresowo malały.

Rośnie ryzyko

Inwestycje w mieszkania wakacyjne to ostatnio alternatywa dla oszczędności trzymanych „w skarpecie”, ale nie każdy pamięta, że zwrot z inwestycji zależy od obłożenia i uzyskiwanej ceny za nocleg. Biznes ten wymaga coraz większych nakładów, a niepewność rośnie.

— Widocznym trendem jest np. coraz późniejsze rezerwowanie pobytów. Taka sytuacja jest poważnym wyzwaniem dla zarządzania przychodami hoteli — niemal do samego końca nie wiemy, ile tak naprawdę uda się nam sprzedać pokoi, a w związku z tym, jak zarządzać ich ceną — mówi Maciej Szatkowski, prezes zarządu Spółdzielni Właścicieli „Blue Marine Mielno”.

Według Marcina Grzybowskiego, właściciela firmy Top Apart w Szczyrku, wzmożony ruch w poprzednich latach wynikał z zagrożeń terrorystycznych w Egipcie czy Tunezji. Obecnie sytuacja wraca do normy i turystów będzie ubywać.

Ceny spadają

— W 2018 r. obłożenie w pierwszym tygodnia lipca było słabe, ale była brzydka pogoda. W tym roku pogoda była ładna, a turyści też nie dopisali. Przez pierwsze dwa tygodnie wakacji zaczęliśmy obniżać ceny na portalach rezerwacyjnych, żeby przyciągnąć turystów — mówi Marcin Grzybowski.

Zdaniem Przemysława Aściukiewicza, członka zarządu Osiedla Feniks, w Kołobrzegu, na całym rynku mieszkań na wynajem urealnienie cen już nastąpiło.

— W poprzednich latach dochodziło do absurdów, kiedy mieszkania w zwykłych blokach były wynajmowane za 500 zł za dobę albo nawet więcej. Ze względu na dużą liczbę oddawanych mieszkań i dużą konkurencję operatorów i prywatnych właścicieli, którzy sami obsługują swoje mieszkania, ceny spadły. Znam przypadki mieszkań, w których cena w poprzednich latach wynosiła 700-800 zł, a obecnie wynajmowane są nawet za 250-300 zł — mówi Przemysław Aściukiewicz.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Według Agnieszki Jędrzejczyk, menedżera ds. marketingu Sun & Snow, ceny tego operatora w porównaniu z rokiem ubiegłym zmieniły się nieznacznie.

— Były oczywiście miasta, w których zdecydowaliśmy się podnieść ceny wynajmu, ale zdarzały się oferty, które były atrakcyjniejsze cenowo niż w roku poprzednim. Przykładowo za apartament w 2018 r. rodzina 2+2 w II połowie sierpnia w Kołobrzegu zapłaciła za tygodniowy pobyt 2350 zł, zaś w tym roku ten sam apartament kosztował już 2150 zł — mówi Agnieszka Jędrzejczyk.

Dla odmiany o wzrostach cen w porównaniu z rokiem ubiegłym mówią Magdalena Ziętek z Dune (+8 proc. r/r) i Kinga Łata ze Zdrojowej (+10 proc. r/r).

Więcej usług

Chcąc utrzymać odpowiednio wysoki poziom cen czy nawet móc je podnieść, operatorzy wprowadzają coraz więcej usług w standardzie. Sun & Snow, który posiada już 1900 apartamentów, w niektórych miejscowościach zaczął oferować śniadania czy bezpłatne korzystanie z basenu lub strefy spa, w wielu obiektach znajdują się place i pokoje zabaw dla dzieci. Blue Marine Mielno uruchomiło ostatnio duży klimatyzowany lobby bar, trzecią restaurację, dwie w pełni wyposażone sale zabaw oraz nowoczesne gabinety spa. Również nowe apartamenty są wykończone w trochę wyższym standardzie niż dotychczasowe.

— Konkurencja na niektórych rynkach bardzo się zaostrza, a nawet stają się one przesycone. Tak jest m.in. w Trójmieście, Kołobrzegu, Zakopanem, niedługo będzie w Międzyzdrojach. Dlatego bardzo ważna jest lokalizacja obiektu w danym kurorcie, jego zaplecze gastronomiczne oraz rozbudowana infrastruktura rekreacyjna z miksem usług, jak basen i aquapark, kids zone oraz strefy spa & wellness. Zwiększona konkurencja może przynieść pogorszenie wyników w dalszych latach — mówi Kinga Łata.

Zdaniem Macieja Szatkowskiego obecna „równowaga rynkowa” między rosnącą podażą i powiększającym się popytem nie będzie trwać wiecznie.

— Z jednej strony z roku na rok mamy w miejscowościach nadmorskich 15-20-procentowy wzrost podaży miejsc noclegowych, z drugiej, jako efekt programów dofinansowywania rodzin oraz wzrostu płac na całym rynku, rośnie liczba krajowych turystów zainteresowanych wypoczynkiem w nadmorskich hotelach. Jednak koszty wymuszą w końcu na nas, hotelarzach, wzrost cen usług, co znowu będzie musiało wpłynąć na zmianę poziomu zainteresowania kupujących i popyt spadnie — przewiduje Maciej Szatkowski.

OKIEM EKSPERTA

Zbyt duże projekty

MARLENA KOSIURA, portal Inwestycje w Kurortach.pl

Wakacyjny sezon w kurortach był udany pod względem obłożenia, ale rentowność chyba spadła. Stawki poszły nieco w dół, szczególnie tam, gdzie się pojawiło dużo nowych inwestycji. Na portalach rezerwacyjnych bez trudu można było znaleźć w sierpniu noclegi w różnych standardach po znacznie niższych cenach — np. nowe designerskie apartamenty w cenie 280-300 zł za dobę, a nie za 500 zł jak rok temu. Boom na apartamenty inwestycyjne sprawił, że pojawiają się projekty przeskalowane. Powstają duże inwestycje (np. na 500 jednostek) w małych miejscowościach, gdzie trudno liczyć na turystów w marcu czy listopadzie. Deweloperzy często obiecują prywatnym inwestorom dochody z wynajmu przez 365 dni w roku, jakby zupełnie nie brali pod uwagę specyfiki rynku hotelowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Polecane