Bałtyk szansą dla polskiej gospodarki

Partnerem materiału jest Budimex
opublikowano: 23-09-2021, 13:26
aktualizacja: 23-09-2021, 16:30

15 września 2021 to przełomowa data dla morskiej energetyki wiatrowej. Tego dnia przedstawiciele biznesu oraz administracji rządowej podpisali porozumienie na rzecz rozwoju offshore wind, które ma zaangażować polskie firmy w rozwój farm wiatrowych na Bałtyku. Tydzień później przedstawiciele sektora offshore spotkali się w czasie Europejskiego Kongresu Gospodarczego, by dyskutować o możliwościach rozwoju i wyzwaniach raczkującej morskiej energetyki wiatrowej. A także o szansach, jakie daje podpisanie pierwszej w historii Polski umowy sektorowej.

WIELOLETNIA PERSPEKTYWA: – W morskiej energetyce wiatrowej mamy dużo do zrobienia, ale postrzegam to jako szansę. Offshore dzieje się już dziś, ale dobrze by było, żeby Polska była beneficjentem rewolucji w dalszym kroku. Rozwijając energetykę offshore, miejmy przed oczami perspektywę 20-30 lat – żebyśmy stworzyli sobie warunki, dzięki którym łatwiej będzie potem skorzystać z rewolucji związanej z zielonym wodorem – przekonywał Piotr Świecki, dyrektor ds. energetyki w firmie Budimex.
WIELOLETNIA PERSPEKTYWA: – W morskiej energetyce wiatrowej mamy dużo do zrobienia, ale postrzegam to jako szansę. Offshore dzieje się już dziś, ale dobrze by było, żeby Polska była beneficjentem rewolucji w dalszym kroku. Rozwijając energetykę offshore, miejmy przed oczami perspektywę 20-30 lat – żebyśmy stworzyli sobie warunki, dzięki którym łatwiej będzie potem skorzystać z rewolucji związanej z zielonym wodorem – przekonywał Piotr Świecki, dyrektor ds. energetyki w firmie Budimex.

– To wydarzenie bez precedensu w polskiej energetyce. Bardzo się z niego cieszymy. Prace nad porozumieniem trwały nieco ponad rok. Teraz najważniejsze, żeby mogło ono zostać wdrożone – tłumaczyła Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica.

Jednym z elementów kluczowych dla wypełnienia porozumienia jest, co podkreślali uczestnicy debaty „Offshore”, powstanie portu instalacyjnego do obsługi morskich farm wiatrowych. Ale nie tylko. Umowa sektorowa zakłada w pierwszej fazie budowy polskiego offshore udział polskich przedsiębiorców w całym łańcuchu dostaw (tzw. local content) na poziomie 20-30 proc.

– To ambitne, ale realne założenie. Mamy w Polsce potencjał. Jako inwestorzy chcielibyśmy jednak, by to był przemysł, który zaistnieje nie tylko w kraju, ale też na arenie międzynarodowej. Zrównoważony i konkurencyjny na skalę światową. Do tego powinniśmy dążyć i to jest najważniejszy cel porozumienia. Umowa sektorowa to impuls do tego, by faktycznie wspierać rozwój przemysłu na potrzeby morskiej energetyki wiatrowej – podsumowała prezes PGE Baltica.

Przede wszystkim perspektywa

O tym, że produkcja dla offshore jest polskim atutem, przekonywał Grzegorz Górski, dyrektor operacyjny Ocean WINDS. – Dla rozwoju lokalnego łańcucha dostaw najważniejsza jest długoletnia perspektywa. Jeśli będziemy wiedzieć, że jakie są cele, i poznamy harmonogram aukcji, to za tym przyjdą inwestycje. Nie mam też wątpliwości, że local content na poziomie 20-30 proc. zostanie osiągnięty. Szacuję, że w projektach Ocean WINDS ok. 10 proc. local content pochodzi z Polski. Na wszystkich naszych farmach dostawcą była telefonika lub jej firmy zależne. Poza telefoniką mnóstwo polskich firm uczestniczy w głębi łańcucha dostaw. Produkują elementy konstrukcji stalowych, podzespoły elektryczne w samym wiatraku, jak również w podstacjach. To dobra baza do dalszego rozwoju.

Dla morskiej energetyki wiatrowej równie ważne jak przyjęcie odpowiedniej perspektywy jest przygotowanie możliwości inwestycyjnych. – Jeśli chcemy zrobić kolejny krok i stworzyć w Polsce fabrykę większych elementów, musi ona powstać na nabrzeżu. Śmigło wiatraka jest większe niż boisko piłkarskie, musi więc być wyprodukowane i załadowane bezpośrednio na statek. Takich terenów obecnie w kraju nie ma. I tutaj widzę główną rolę państwa – podkreślił Grzegorz Górski.

Szanse i limity

Kolejną istotną kwestią, o której dyskutowano w czasie katowickiej debaty, była budowa infrastruktury niezbędnej do rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Jaką rolę w realizacji polskiego offshore’u widzi dla siebie jedna z największych grup budowlanych w kraju? Jak zaznacza Piotr Świecki, dyrektor ds. budownictwa energetycznego i przemysłowego Budimex: – Jako przedsiębiorstwo budowlane widzimy dla siebie rolę w łańcuchu dostaw, w części lądowej. Dostrzegamy też dużą szansę rozwoju dla polskich firm w infrastrukturze związanej z wyprowadzeniem mocy i przygotowaniem do realizacji inwestycji na morzu. Możemy też być jako Grupa Budimex inwestorem finansującym i realizującym inwestycje energetyczne. Wydaje mi się, że jako państwo cały czas nie doszacowujemy koniecznych inwestycji albo działamy z niewystarczającym wyprzedzeniem. Może się okazać, że to będzie limitem, co zresztą widać już dzisiaj w fotowoltaice. Wąskim gardłem są tam nie tyle zdolności i elastyczność wykonawców, ile uzyskanie warunków wyprowadzenia mocy. Jestem jednak przekonany, że wybudujemy infrastrukturę offshore, która jest niezbędna dla funkcjonowania zdrowego społeczeństwa. Być może pierwszy rok prac będzie wolniejszy, bo trzeba się będzie nauczyć technologii i rozwiązań, ale jestem przekonany, że damy radę.

Według Piotra Świeckiego dla realizacji polskiego offshore’u szczególnie istotne są dwa elementy: strategia długofalowa i plan inwestycyjny. – 11 GW mocy do 2040 roku może się wydawać ambitne z dzisiejszej perspektywy, ale moglibyśmy celować w więcej. Z kolei na poziomie spółek skarbu, operatorów czy dystrybutorów powinien powstać jasny plan inwestycyjny, który będzie sukcesywnie realizowany – nie reaktywnie, jak to ma miejsce obecnie, czyli w odpowiedzi na wydawane warunki albo zapytania, tylko proaktywnie – w oparciu o strategię – podsumował ekspert firmy Budimex.

W poszukiwaniu wsparcia

W kontekście budowy polskiego offshore’u dużo się mówi o programach wsparcia i finansowych systemach zachęt dla inwestorów. Problem finansowania morskiej energetyki wiatrowej naświetlił Piotr Nerwiński z kancelarii Dentons: – Wsparcie finansowe jest kluczowe dla powodzenia realizacji farm na Bałtyku ze względu na rozmiary kosztów inwestycji szacowane na 100 mld zł i długoterminową stopę zwrotu. Na szczęście ustawa o offshorze zawiera rozwiązania z zakresu wsparcia finansowego wykorzystujące wiele elementów z działającego i bankowalnego systemu wsparcia w ramach ustawy OZE. Dla banków, ubezpieczycieli, podmiotów finansowych to olbrzymia szansa, ale też wyzwanie.

Ustawa offshore’owa jest odbierana przez rynek bardzo pozytywnie, choćby ze względu na możliwość fazowania projektu i wejścia do systemu wsparcia dla części wybudowanego projektu, w określonych przypadkach daje ona też możliwość opóźnienia wejścia do systemu. Dobrze odebranym elementem ustawy jest także kwestia ryzyka przyłączeniowego i ewentualnej rekompensaty w razie niemożności wprowadzenia energii do sieci. Pozytywnie są też oceniane elastyczne możliwości zgłaszania energii w ramach systemu wsparcia.

W każdej beczce miodu jest też jednak łyżka dziegciu. – Największym wyzwaniem – tłumaczył przedstawiciel kancelarii Dentons – jest udzielenie finansowania w polskim złotym. Banki zagraniczne, które nie mają polskich depozytów, będą się musiały gimnastykować, żeby udzielić wieloletniego finansowania, gdy przychody są w złotówce.

– Ze względu na skalę projektów potrzebujemy wsparcia całego sektora finansowego – banków, funduszy i ubezpieczycieli. Bo potrzeby kapitałowe są ogromne i niespotykane wcześniej w polskich projektach – podsumował Piotr Nerwiński.

Chętni na aukcje

W trakcie debaty dyskutowano również o tym, kto jest zainteresowany wejściem na Bałtyk. Poproszony o wypowiedź Jarosław Wajer, lider doradztwa dla sektora energetycznego w firmie doradczej EY, zaznaczył: – W pierwszej fazie mamy 5 podmiotów, które wnioskowały o wsparcie dla 8 projektów. Jestem przekonany, że wszystkie te podmioty są zainteresowane inwestowaniem także w drugiej fazie, bo to może przynieść korzyści optymalizacyjne. Kolejna grupa potencjalnych inwestorów zainteresowanych aukcjami to potężne firmy energetyczne, które nie zdążyły się zgłosić do fazy pierwszej, ale wiedzą, że polski Bałtyk daje dużo większe perspektywy niż zaplanowane 11 GW. Trzecia grupa inwestorów to firmy z łańcucha dostaw, które próbują wejść w różne projekty na świecie, ale też firmy finansujące – fundusze infrastrukturalne czy emerytalne. Dziś wszyscy oni są zainteresowani tym, żeby wejść na polski Bałtyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane