Bezpieczeństwo to nowe źródła dostaw ropy

Danuta Hernik
opublikowano: 05-04-2001, 00:00

Bezpieczeństwo to nowe źródła dostaw ropy

Z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego w obszarze sektora naftowego najważniejsze jest zaopatrzenie w ropę naftową i efektywna dystrybucja produktów przerobu ropy. Jeśli nie mamy do czynienia z monopolem naturalnym, na straży bezpieczeństwa ekonomicznego konsumentów powinna stać konkurencja.

Liberalizacja i prywatyzacja w gospodarce to skutek procesów globalizacyjnych. Ale nadrzędnym celem przekształceń prywatyzacyjnych jest troska o bezpieczeństwo energetyczne państwa, bezpieczeństwo ekonomiczne obywateli i długoterminowy rozwój polskiego sektora naftowego. Rozpatrując te kryteria najpierw należy odmitologizować pojęcie bezpieczeństwa energetycznego państwa.

— Sformułowanie to jest wprawdzie precyzyjnie zdefiniowane w prawie energetycznym, ale życie pokazuje, że jest ono nadużywane jako argument, który ma przekonywać o wyjątkowym charakterze danego podmiotu. Można odnieść wrażenie, że używając hasła bezpieczeństwa energetycznego niczym zaklęcia niektórzy próbują uniknąć narażania swojej spółki na oddziaływanie konkurencji i rynków kapitałowych — komentuje Ryszard Gburek, menedżer w firmie Business Management & Finance.

Na czym więc polega bezpieczeństwo energetyczne państwa w sektorze naftowym?

Z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego najważniejsze dla Polski w obszarze sektora naftowego jest zaopatrzenie w ropę naftową. Drugim istotnym obszarem jest efektywna dystrybucja produktów przerobu ropy, czyli przede wszystkim paliw. Zagadnieniem podstawowym jest tu zatem dywersyfikacja.

— Kierując się między innymi tym kryterium wciąż poszukuje się dla Rafinerii Gdańskiej inwestora strategicznego, który oprócz kapitału i know-how zapewniłby dostęp do alternatywnych źródeł ropy. Również z tego powodu PKN dywersyfikuje swoje źródła dostaw ropy. O ile więc kwestia zaopatrzenia w ropę jest ściśle powiązana z sytuacją głównych krajowych producentów paliw, bo tylko oni są w stanie dokonać przerobu ropy, o tyle już kwestia dystrybucji produktów tego przerobu, w tym paliw, powinna być widziana inaczej — dodaje Ryszard Gburek.

Konkurencja

Tam gdzie to możliwe, tzn. gdzie nie mamy do czynienia z monopolem naturalnym, na straży bezpieczeństwa, ale tym razem ekonomicznego, konsumentów powinna stać konkurencja.

— W przypadku dystrybucji paliw nie ma żadnego powodu, by ten obszar funkcjonowania polskiego sektora naftowego nie miałby być poddany wolnej grze sił rynkowych, oczywiście przy utrzymaniu odpowiednich regulacji zapewniających bezpieczeństwo obrotu. Jest wręcz odwrotnie: gdybyśmy bowiem dopuścili choćby teoretyczną możliwość awarii w polskich rafineriach, wtedy jedynie sprawna i rozbudowana infrastruktura dystrybucyjna może zapewnić polskiej gospodarce efektywne zaopatrzenie w paliwa płynne z importu — mówi Ryszard Gburek.

Rozwiązania systemowe w Polsce poszły w tym przypadku w różnych kierunkach. Podjęto więc decyzję o nieprywatyzowaniu sieci rurociągów produktowych należących do PERN, co można uzasadniać istnieniem monopolu naturalnego, który jednak zostanie wkrótce naruszony przez PKN Orlen, budujący nowy odcinek rurociągu łączący Płock i Ostrów Wlkp. Z drugiej strony w najbliższym czasie należy oczekiwać decyzji dotyczącej prywatyzacji Naftobaz. Decyzja Rady Ministrów w sprawie trybu i zasad prywatyzacji Naftobaz powinna była zapaść zgodnie z treścią rządowego Programu Restrukturyzacji i Prywatyzacji Sektora Naftowego z dnia 14 maja 1998 r. do końca ubiegłego roku. Jak wiadomo, zakończyła się prywatyzacja spółki DEC zajmującej się transportem kolejowym ropy i produktów ropopochodnych.

Konkurencja jest niezbędnym uzupełnieniem prywatyzacji. Niewielki byłby pożytek z zastąpienia monopolu państwowego — prywatnym. Jednocześnie aktywność prywatnych inwestorów (np. nowe stacje i bazy paliw, nowe rurociągi produktowe) powoduje wzrost konkurencji, co oznacza konieczność poprawy efektywności.

— Nie można też zapominać, że prywatni właściciele patrzą na zwrot z zainwestowanego kapitału i wymuszają na zarządach bardziej efektywne działanie. W makroskali oznacza to po prostu efektywną alokację zasobów. Kapitał płynie tam, gdzie jest najbardziej efektywnie wykorzystany przy danym poziomie ryzyka — dodaje Ryszard Gburek.

Paliwa na 30 dni

Konkurencja nie jest jednak prostym wynikiem prywatyzacji. Czynnikiem, który ma specjalne znaczenie dla wywołania konkurencji w podsektorze magazynowania paliw, jest uchwalenie nowej ustawy o obowiązkowych zapasach produktów naftowych.

— Ustawa nakłada na wszystkie podmioty objęte systemem obowiązkowych zapasów jednakowe powinności, proporcjonalnie do wielkości udziału w rynku, likwidując tym samym dotychczasową nierówność w traktowaniu podmiotów operujących na rynku paliw. Polska nie spełnia wymogów Unii Europejskiej w zakresie zapasów obowiązkowych. Kraje członkowskie UE są bowiem zobowiązane do utrzymywania zapasów paliw w ilości odpowiadającej sprzedaży przez 90 dni w roku poprzednim, podczas gdy Polska dysponuje łącznym poziomem zapasów obowiązkowych i rezerw państwowych niewiele przekraczającym 30 dni. Fundamentalne znaczenie dla zmiany tego stanu rzeczy mają — jak wskazują choćby doświadczenia węgierskie — uwarunkowania prawne — informuje Ryszard Gburek.

Projekt nowej ustawy o zapasach obowiązkowych od lutego bieżącego roku jest na etapie uzgodnień międzyresortowych. Zmiana obowiązujących przepisów jest ważna nie tylko ze względu na poprawę bezpieczeństwa energetycznego Polski, ale również stworzenie rynku usług magazynowania paliw. Nowe zbiorniki to oczywiście konkurencja dla Naftobaz, które wciąż zachowują na rynku pozycję dominującą.

Gwarancje zaopatrzenia

Bezpieczeństwo energetyczne kraju, czyli gwarancja efektywnego zaopatrzenia w paliwa płynne oraz bezpieczeństwo ekonomiczne konsumentów (jak najniższe ceny paliw) rośnie wraz ze wzrostem konkurencji w sektorze. W szczególności im lepiej rozwinięta i sprawniej zarządzana infrastruktura logistyczna, tj. sieć rurociągów produktowych i baz paliw, tym łatwiej o autentyczną konkurencję.

— Trzeba jednak przy tym pamiętać, że w sytuacji, gdy dwie największe krajowe rafinerie mają pozycję dominującą (ponad 80-proc. udział w polskim rynku) konkurencja może funkcjonować tylko dzięki swobodzie importu paliw. Implikuje to zniesienie barier administracyjnych dla importu, ale i troskę o dynamiczny i niezależny od konkurujących ze sobą przedsiębiorstw handlujących paliwami rozwój spółek logistycznych (PERN, DEC, Naftobazy). Jego istotnym elementem jest prywatyzacja z udziałem inwestorów branżowych — mówi Ryszard Gburek.

Danuta Hernik

d.hernik@pb.pl tel. (22) 611-62-89

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Danuta Hernik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu