Bezprawne prawko

Jacek Konikowski
opublikowano: 12-03-2008, 00:00

Wielu polskich kierowców, w tym ciężarówek i autobusów, jeździ na lewych papierach made in Ukraina.

Czas rozpocząć przygodę życia — przekonuje w ogłoszeniu Jarosław Drozdowski z Kijowa. I proponuje: „Kursy prawa jazdy na Ukrainie. 97 proc. zdawalności”. Ma konkurencję. Podobną przygodę oferuje na forum internetowym Coxlondon3: „Kursy prawa jazdy na wszystkie kategorie. Podwyższanie kwalifikacji na wszystkie pojazdy. Miejsce kursu Kiov Ukraina”.

Coxlondon, jak trzeba, załatwi też pracę dla spawaczy w Norwegii albo pakowaczy kwiatów w Birmingham. Podobnych ofert w internecie cała masa. Piszemy na dwa e-maile. Przychodzi odpowiedź na pierwszy: „Zadzwoń pod numer +3809876861680. Poproś Tarasa (imię ukraińskie) i powiedz, że poleca cię Rysz. Szym. Ze skrótu domyśli się, o kogo chodzi. Powodzenia”. I na drugi: „516190086 Pani Waleria. Solidna firma. Powie, co dalej. Powiedz, że od BK, ona będzie wiedzieć”.

Z rozmowy z panem Tarasem i panią Walerią wynika, że oboje prowadzą szkoły nauki jazdy. On w Kijowie, ona — w Kiszyniowie. Zapraszają do siebie. Na co komu ukraińskie prawo jazdy?

Ustawa o ruchu drogowym dopuszcza bez egzaminu wymianę prawa jazdy uzyskanego za granicą na polski dokument. Operacja trwa około miesiąca i kosztuje 71 zł. Warunek — stałe zameldowanie w Polsce. Przepis miał uprościć życie zatrudnionym u nas obcokrajowcom, ale ułatwia cwaniakom.

Kto nie zdawał na prawko, ten nie wie, że zrobienie go w Polsce przypomina łowienie ryby rękoma. W wielu ośrodkach trzeba czekać nawet dwa miesiące na kurs. Potem go ukończyć. I zdać egzamin. Niewielu się to udaje za pierwszym podejściem. Tymczasem wystarczy ukraiński dokument przedstawić w urzędzie komunikacji i wymienić na polski.

Ukraińska robota

Pytamy Tarasa, jak zdobyć prawo jazdy. Odsyła nas do polskiego pośrednika. Tak samo Waleria. Oni tylko szkolą. Ale Piotr, mieszkaniec Przemyśla, w interesie egzaminacyjnym orientuje się doskonale.

Mówi, że wszystko trwa około miesiąca, w tym są dwa wyjazdy do Lwowa. Pierwszy na trzy dni, żeby się zarejestrować, zameldować i złożyć dokumenty. Drugi po miesiącu na jeden dzień po odbiór prawa jazdy. Cena zależy od kategorii. Do tego trzeba doliczyć zakwaterowanie w kawalerce w centrum miasta (40 dol.) za dobę, wyżywienie i dojazd (autobus z Warszawy 70 zł).

— Pierwszego dnia trzeba zapłacić 400 dol. za rejestrację i zameldowanie. Potem około trzeciego dnia 50 proc. pozostałej sumy i za miesiąc resztę przy odbiorze — mówi Piotr.

Za jakieś 3 tys. zł każdy może stać się kierowcą 25-tonowego tira lub autobusu z wycieczką szkolną, choćby był ślepy, głuchy i jeździł na wózku inwalidzkim, bo badań lekarskich nie trzeba przechodzić. Wystarczy czasowe zameldowanie.

— Z egzaminem nie ma problemu, zdawalność wynosi sto procent — kwituje Piotr.

Albo nas tam lubią, albo przepisy mają kruche. Pytamy w innych szkołach w Kijowie. Okazuje się, że ukraińskie przepisy niewiele się różnią od polskich. Aby uzyskać prawo jazdy, trzeba odbyć kurs, przejść badania medyczne i zdać egzamin państwowy.

— Kurs na kategorię B standardowo trwa 2,5 miesiąca. Kurs teoretyczny kosztuje tysiąc hrywien. Jedna lekcja jazdy trwa półtorej godziny i kosztuje 70 hrywien, a samochodem z automatyczną skrzynią biegów — 90 hrywien. Kurs praktyczny obejmuje minimum 15 lekcji — informuje pracownik szkoły Karrat.

Kurs kończy się państwowym egzaminem w DAI. Kosztuje on 300 hrywien. W sumie mieszkaniec Kijowa ma prawo jazdy po minimum dwóch i pół miesiąca, co kosztuje go około 1100 zł. Czyli niecałe 500 dol.

Proceder kwitnie

Jakim cudem Polak może je zrobić w kilka dni, za to dwa razy drożej? Jedyne sensowne wyjaśnienie — łapówka. Dla właściciela szkoły i państwowego egzaminatora.

Nasze przypuszczenia potwierdziła ambasada RP we Lwowie. Zdaniem wicekonsula Jana Romeyki-Hurki, część dokumentów jest załatwiana, a ich posiadacze w ogóle nie przeszli szkolenia ani nie zdawali egzaminów. Dowodem, według Romeyki-Hurki, rosnąca liczba odmów potwierdzenia ukraińskich praw jazdy, jakie konsulat RP wysyła do DAI (ukraińska drogówka). Zdaniem wicekonsula, co piąte prawo jazdy jest fałszywe.

W polskich wydziałach komunikacji nikogo nie obchodzi, jak Kowalski wszedł w posiadanie prawa jazdy. Urzędnik może co najwyżej zbadać pod światło, czy ukraińskie prawo jazdy jest prawdziwe. Warto pamiętać, że próba wyłudzenia polskiego dokumentu na podstawie oryginalnego, acz bezprawnie wydanego w innym kraju jest przestępstwem zagrożonym karą więzienia.

Strona polska nie ma podstaw do ingerowania w zasady wydawania praw jazdy na Ukrainie. Artykuł 41 ust. 3, konwencji o ruchu drogowym, której stronami są też Polska i Ukraina, stanowi, że strony podejmą niezbędne środki, aby krajowe i międzynarodowe prawo jazdy nie było wydawane na ich terytoriach bez należytego zagwarantowania umiejętności kierowcy oraz jego sprawności fizycznej.

— Naszym zabezpieczeniem przed wymianą ukraińskich praw jazdy uzyskanych niezgodnie z obowiązującymi przepisami jest obowiązek każdorazowego potwierdzania autentyczności dokumentu — twierdzi Teresa Jakutowicz z Ministerstwa Infrastruktury.

Inny urzędnik tego resortu zapewnia, że skala zjawiska nie jest duża. Według jego wiedzy, w zeszłym roku wymieniono w Polsce około 20 praw jazdy z ukraińskich na nasze. Sprawdziliśmy. Okazało się, że jest przeciwnie. Proceder nasila się od dłuższego czasu. Wydział komunikacji przy Urzędzie Miasta w Lublinie dwa lata temu wymienił dziewięć ukraińskich praw jazdy na polski odpowiednik. W zeszłym roku dwukrotnie więcej.

— Zjawisko przybiera na sile. Od początku roku wymieniliśmy siedem sztuk. Większość kategorii B — mówi Marta Ciesielska, kierownik referatu praw jazdy w Lublinie, jednego z blisko 200 wydziałów komunikacji w kraju.

Jest problem

Jak rozwiązać sprawę lewych praw jazdy z Ukrainy? Przepisami niewiele da się zwojować. Wicekonsul Jan Romeyko-Hurko mówi, że wystarczy, żeby polscy urzędnicy sprawdzili w paszporcie petenta pieczątki straży granicznej. Wtedy dowiedzą się, czy przebywał na Ukrainie wystarczająco długo, żeby legalnie zrobić prawo jazdy.

Rzecz w tym, że prawo nie nakazuje petentom chodzić do urzędu z paszportem. Można jednak zmienić system szkolenia kierowców w Polsce, bo kolejki oczekujących i niska zdawalność nie wzięły się znikąd. Tymczasem rząd planuje kolejne zmiany na gorsze, więc lewych praw jazdy ze Wschodu będzie przybywać. n

Niemcy też kombinują

Podczas gdy Polacy po prawo jazdy jadą na Ukrainę, Niemcy przybywają po nie do nas. Po wejściu Polski do UE oblegają przygraniczne szkoły nauki jazdy. Powód? Pieniądze. Zrobienie prawa jazdy kat. B w Niemczech kosztuje około 2 tys. euro, podczas gdy u nas około 1,5 tys. zł. Niewiele pomogła zmiana naszych przepisów, które na obcokrajowców zdających egzamin nałożyły obowiązek pokazania przed egzaminem dokumentu poświadczającego, że mieszkają w kraju od minimum pół roku. Polacy z przygranicznych miejscowości za łapówkę fikcyjnie meldują u siebie znajomych Niemców, którzy w rzeczywistości przyjeżdżają jedynie na egzamin. Prokuratury prowadzą kilka takich spraw, z których niektóre trafiły do sądu.

Polskie przepisy

U nas kurs na prawo jazdy kat. B musi trwać min. 60 godz., z czego połowę zajmuje szkolenie teoretyczne. Przyszli szoferzy ciężarówek (kat. C) w ławce spędzą 10 godz. mniej, podobnie jak kierowcy autobusów (kat. D). Ci ostatni na kręcenie kopert i jazdę z instruktorem poświęcają min. 60 godz. Jedni i drudzy muszą mieć prawo jazdy na osobowy.

Pieniądze za ukraińskie prawo jazdy

1,3

tys. dol. Tyle trzeba na Ukrainie zapłacić za prawo jazdy kat. B. Do tego gratis jest kat. A.

1,5

tys. dol. Tyle kosztuje prawo jazdy kat. C, czyli na ciężarówki.

1,7

tys. dol. Tyle trzeba zapłacić na Ukrainie, żeby otrzymać prawo jazdy kat. D i zostać w Polsce kierowcą autobusu.

U innych łatwiej, u nas trudniej

W Belgii kandydat na kierowcę zdaje egzamin teoretyczny, do którego może się przygotować w domu lub pójść do szkoły. Koszt kursu w szkole wynosi 100 euro (średnia płaca 10 euro na godzinę). Egzamin kosztuje 15 euro. Na egzaminie otrzymuje się 50 pytań. Żeby go zdać, należy udzielić 82 proc. poprawnych odpowiedzi, czyli można zrobić aż 9 błędów. Na Cyprze test teoretyczny składa się z 5 lub 6 pytań z kodeksu drogowego. Egzamin praktyczny trwa około 35 minut. Całość kosztuje 70 euro. Wyniki ogłasza się natychmiast. Prawo jazdy zachowuje ważność przez całe życie jego właściciela. Nasz rząd zamierza wydłużyć i utrudnić egzamin oraz zwiększyć jego koszt.

Jacek

Konikowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu