Buczka pomysł na problemy Getbacku

opublikowano: 05-04-2018, 22:00

Właściciel obligacji o wartości kilkudziesięciu milionów złotych ma plan ratowania windykatora. Deklaruje ustępstwa i apeluje do odpowiedzialności głównego akcjonariusza

Chcesz być na bieżąco z informacjami na temat Getbacku? Zapisz się na nasz darmowy newsletter>

Z TYM POCZEKAJMY: Dzisiaj nie czas nikogo rozliczać, wytykać winy, bo można jeszcze trwale ustabilizować sytuację finansową Getbacku — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI i osobiście duży obligatariusz Getbacku.
Zobacz więcej

Z TYM POCZEKAJMY: Dzisiaj nie czas nikogo rozliczać, wytykać winy, bo można jeszcze trwale ustabilizować sytuację finansową Getbacku — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI i osobiście duży obligatariusz Getbacku. FOT. GK

We wtorek Quercus TFI wraz z podmiotem związanym z rodziną dużego akcjonariusza i zarazem prezesa TFI, Sebastiana Buczka, zdecydowały o wykupieniu obligacji Getbacku z funduszy, w które inwestowali klienci Quercus TFI. Na wznowionym dziś NWZ windykatora nikt z Quercusa się nie pojawi, bo akcji w portfelach funduszy Quercusa nie ma. Wykupiwszy po cenie nominału dług o wartości 85 mln zł (plus około miliona złotych naliczonych odsetek), Sebastian Buczek przedstawia jednak trzypunktowy plan ratowania windykatora.

— Ktoś powie, że ten plan jest prosty i naiwny. Odpowiem: czekam na lepsze propozycje, by obligatariusze otrzymali kapitał z odsetkami, a akcjonariusze nie ponosili dalszych strat — uprzedza ewentualną krytykę Sebastian Buczek.

Abris i obligatariusze

Pierwszy punkt planu sprowadza się do dwuetapowego dofinansowania Getbacku w wyniku emisji akcji. Jest to w zasadzie zgodne z propozycjami uchwał na NWZ.

— Ważna jest kwota, która powinna być zaangażowana w spółkę. 100-200 mln zł byłoby w stanie zaspokoić bieżące potrzeby Getbacku. By trwale ustabilizować sytuację, potrzeba łącznie 400-500 mln zł — uważa Sebastian Buczek.

Prezes Quercusa sugeruje więc, że piłka jest po stronie Abris Capital Partners, który ma 60,1 proc. akcji windykatora, i zadeklarował, że obejmie taki sam pakiet w przegłosowanej już emisji 20 mln sztuk. Podczas pierwszej części NWZ Abris odrzucił jednak wniosek inwestora indywidualnego, by nowe akcje były sprzedawane po 18,5 zł, czyli cenie, po jakiej sprzedawał je innym w lipcu 2017 r. Uznania Abrisu nie znalazła też propozycja jednego z funduszy inwestycyjnych, by nowe akcje były obejmowane nie taniej niż po 10 zł. Gdyby tak się stało, główny akcjonariusz wyłożyłby w tej emisji co najmniej 120 mln zł. Ale w piątek 6 kwietnia ma być głosowana również druga emisja — 50 mln akcji. Ze sprzedaży akcji w IPO, które odbyło się w lipcu 2017 r., Abris uzyskał zaś 370 mln zł.

— Po tym, co się stało w ciągu ostatnich kilku miesięcy, inwestorzy mają prawo oczekiwać, że te pieniądze wrócą do spółki. Abris powinien czuć się odpowiedzialny za dokapitalizowanie Getbacku do kwoty pozyskanej ze sprzedaży akcji w IPO — uważa Sebastian Buczek.

Drugi punkt planu sprowadza się do obniżenia kosztów finansowania Getbacku.

— Zgodnie z tym, co mówi prezes, spółka wyemitowała obligacje o wartości 2,4 mld zł, których średnie oprocentowanie szacuję na duże kilka procent rocznie. Przykładowo, nasze papiery są oprocentowane na 9 proc. By trwale ustabilizować sytuację spółki, trzeba obniżyć koszt tego długu. Należałoby porozumieć się z obligatariuszami, by zgodzili się na obniżenie oprocentowania. My jesteśmy w stanie zgodzić się na obniżenie oprocentowania naszych obligacji o połowę, jeżeli udałoby się namówić innych obligatariuszy do podobnego działania, a spółka została dokapitalizowanakwotą kilkuset milionów złotych. To pozwoliłoby obniżyć koszty finansowe, jakie Getback ponosi w ciągu roku z 200-250 mln zł do 100-150 mln zł — tłumaczy Sebastian Buczek.

Sam jest na pewno w stosukowo dobrej sytuacji i mógłby zajmować twardsze stanowisko. W piątek 13 kwietnia zapadają obligacje o wartości 10 mln zł z 85 mln zł, które ma w portfelu. Na dodatek jego papiery są zabezpieczone. Inaczej wygląda sytuacja inwestorów detalicznych, którym w latach 2017-18 Getback sprzedawał dług niezabezpieczony, a na dodatek niżej oprocentowany. Marża nigdy nie przekraczała 4,4 pkt. proc. ponad WIBOR, co obecnie daje 6,1 proc. Po proponowanej redukcji oprocentowania instytucje miałyby więc papiery z przeciętnym kuponem rynkowym, a inwestorzy detaliczni z takim, jaki oferują pewni emitenci. Sebastian Buczek ma więc propozycję alternatywną.

— Nasz dług jest krótkoterminowy, więc jesteśmy w stanie zejść z oprocentowaniem nawet do 4 proc. Niech obligacje zapadające za dwa lata będą oprocentowane wyżej, a za trzy lata — jeszcze wyżej. Generalnie chodzi o to, by wypracować pewien sposób oprocentowania dający spółce szanse stabilnego funkcjonowania i spłacenia wszystkich obligacji w terminie zapadalności — podkreśla Sebastian Buczek. Przyznaje jednak, że dotarcie do wszystkich drobnych obligatariuszy nie będzie łatwe. Uważa, że powinny w tym pomóc domy maklerskie, które sprzedawały obligacje detaliczne Getbacku.

— Instytucje te zarobiły na oferowaniu obligacji Getbacku ciężkie pieniądze i powinny się teraz zachować odpowiedzialnie wobec inwestorów, którzy im zaufali — mówi Sebastian Buczek. Podkreśla, że te dwa punkty jego planu powinny być zrealizowanew najbliższych kilku tygodniach. — To nie są kwestie do zastanawiania się przez dłuższy czas. Problemy same się nie rozwiążą — mówi Sebastian Buczek.

Tak jak konkurenci

Po zrealizowaniu dwóch pierwszych punktów planu przyjdzie czas na trzeci, sprowadzający się do długofalowych zmian jakościowych w spółce. Sebastian Buczek uważa, że trzeba zmienić m.in. strategię działania, sposób prezentacji danych finansowych oraz komunikowania się z rynkiem.

— Uważam, że wszyscy inwestorzy powinni wiedzieć, na jakich warunkach emitowane są poszczególne serie obligacji, jakie jest ich zabezpieczenie i oprocentowanie. Są na rynku podmioty — jak np. działające w tej samej branży Kruk i Best — które w zakresie komunikacji z rynkiem mogą stanowić wzór dla Getbacku. Niczego nie trzeba wymyślać. Wystarczy robić to tak jak inni — kwituje Sebastian Buczek.

OKIEM EKSPERTA

Wiele pytań, mało odpowiedzi

PIOTR CIEŚLAK, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

Inwestorzy spekulują na temat balansowania Getbacku na krawędzi upadłości, ale nikt spoza spółki nie posiada na dziś informacji o wynikach na koniec 2017 r., bo raport roczny zostanie opublikowany dopiero za kilka tygodni. Nikt poza spółką nie ma też wiedzy na temat jej bieżącej sytuacji. Zachowanie kursu akcji i obligacji może natomiast faktycznie wzbudzać spore wątpliwości i rodzić obawy o sytuację firmy. Znaków zapytania na dziś jest naprawdę sporo, a odpowiedzi wciąż brak. Plany emisji czy ostatnie informacje na temat pożyczki oraz o wstrzymaniu transakcji nabycia portfela wierzytelności wskazują, że spółka na pewno potrzebuje kapitału. Jego pozyskanie niewątpliwie wzmocniłoby bilans spółki i mogłoby ograniczyć jej koszty finansowania, które na tle branży są wysokie.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Buczka pomysł na problemy Getbacku