Cargo lotnicze w Polsce to ciągle mały biznes

Marcin Bołtryk
opublikowano: 16-09-2010, 00:00

Powietrzny transport towarowy w Polsce się rozwija, ale nie tak szybko, jak się spodziewano kilka lat temu

Polskie lotniska regionalne powinny przejąć działalność cargo od Warszawy. Ale to plan niełatwy do realizacji.

W latach 2000-08 rynek cargo w Polsce pod względem wartości przewozów rósł średnio o 4,43 proc., gdy ruch pasażerski wzrastał przeciętnie aż o 17,12 proc. W efekcie kryzysu gospodarczego w 2009 r. znacznie spadła liczba przesyłek obsłużonych w polskich portach lotniczych i liczba odprawionych pasażerów. Teraz rynek lotniczy znowu powoli rośnie.

Według Michała Lewczuka, konsultanta w zespole ds. transportu, infrastruktury i sektora publicznego w PricewaterhouseCoopers, należy się spodziewać, że wraz z rozwojem gospodarki rynek transportu lotniczego towarów w Polsce będzie wzrastał systematycznie.

— Jednak ze względu na charakterystykę lotniczego cargo i lokalne uwarunkowania prognozuje się, że w najbliższych latach nadal transport lotniczy towarów nie stanie się bardzo istotnym źródłem przychodów dla krajowych portów i linii lotniczych — szybko dodaje Michał Lewczuk.

Regionalne cargo

Żeby zrozumieć problemy polskiego rynku cargo, warto przeanalizować strukturę rynku europejskiego. Przede wszystkim, w Europie aż około 90 proc. lotniczego transportu towarów odbywa się w ruchu międzykontynentalnym (w Azji i USA wskaźnik ten wynosi 60-65 proc.). Dodatkowo około 60 proc. lotniczego cargo w Europie odbywa się w przy wykorzystaniu przestrzeni ładunkowej dostępnej podczas regularnych połączeń pasażerskich samolotów tradycyjnych linii lotniczych. Efektywne funkcjonowanie lotniczego transportu towarów wymaga osiągnięcia przez port odpowiedniej skali działalności.

— Ruch cargo potrzebuje dużej liczby regularnych, dalekodystansowych pasażerskich i towarowych połączeń lotniczych, a także wynikającej z tego możliwości łatwego przeładunku towarów na dalszy odcinek. W związku z tym lotnicze cargo rozwija się głównie na dużych, dobrze skomunikowanych poprzez połączenia drogowe, kolejowe i morskie lotniskach, pełniących rolę międzynarodowych hubów — mówi Michał Lewczuk.

Przyznaje jednak, że inwestycje w działalność cargo w niektórych polskich regionalnych portach lotniczych mogą być uzasadnione.

— Warszawa, która obecnie obsługuje około 71 proc. lotniczego cargo w Polsce, nie ma dogodnych połączeń drogowych i odczuwa pewne ograniczenia rozwoju, wynikające z położenia lotniska na terenie miasta. W związku z tym wydaje się, że na krajowym rynku lotniczym są możliwości rozwój ruchu cargo na większą niż obecnie skalę na jednym, być może dwóch regionalnych lotniskach — uważa Michał Lewczuk.

Zaznacza jednocześnie, że pozostałe porty lotnicze nie powinny rezygnować z ruchu towarowego, bo może on dawać im małą, ale istotną część przychodów, poprawiających wyniki finansowe.

— Rozwój infrastruktury lotniskowej dla ruchu cargo może być dobrą inwestycją, ale takie projekty muszą być bardzo dobrze przeanalizowane i przygotowane. Bardzo cenne byłoby pozyskanie inwestora, który wziąłby na siebie część inwestycji i aktywnie wspierał rozwój takiej działalności — dodaje Michał Lewczuk.

Podobnego zdania jest Krzysztof Bielica, członek zarządu i dyrektor frachtu lotniczego w DHL Global Forwarding.

— Rozwijanie regionalnych portów lotniczych w zakresie cargo ma sens, jednak podstawowym warunkiem ich rozwoju jest — poza infrastrukturą — odpowiednia strategia cenowa i elastyczność w podejściu do klientów. Jednym ze sposobów na rozwój cargo jest odpowiednia oferta dla linii lotniczej, która może uruchomić bezpośrednie połączenie samolotem cargo — na przykład tak, jak to zrobiły wspólnie LOT i Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach, skąd raz w tygodniu jest połączenie cargo z i do Ameryki Północnej — mówi Krzysztof Bielica.

Dobra kondycja

Zwiększenie ruchu cargo na polskich lotniskach będzie napędzał głównie rozwój handlu. Główną przeszkodą nie są braki w infrastrukturze lotniskowej. Tu bowiem zależność jest obustronna — infrastruktura lotniskowa dla ruchu cargo będzie się rozwijała, gdy prognozy ruchu zapewnią szanse na odpowiednią stopę zwrotu z takiej inwestycji. Jakie są zatem te prognozy?

— Transport lotniczy w Polsce cały czas się rozwija, ale nie tak szybko, jak byśmy mogli się tego spodziewać jeszcze kilka lat temu. Potrzebę transportu lotniczego wywołują głównie nowe fabryki sprzętu elektronicznego, branża high-tech, farmacja i przemysł motoryzacyjny, który mimo kryzysu w Polsce doskonale sobie radzi. Poza tym rynek spedycji lotniczej w naszym kraju bardzo zależy od kondycji sektora małych i średnich przedsiębiorstw. W całkowitej sprzedaży transportu lotniczego te firmy dają nawet 60 proc. obrotu — mówi Krzysztof Bielica. l

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu