Szefowie SK Banku i Dolcanu w rękach CBA

aktualizacja: 14-11-2017, 13:27

W związku z wyłudzeniem 1,64 mld zł kredytów z SK Banku zatrzymano 74 osoby, m.in. byłe władze wołomińskiego banku i szefostwo grupy deweloperskiej Dolcan.

74 osoby zatrzymane i 1050 przygotowanych dla nich prokuratorskich zarzutów – te liczby najlepiej opisują skalę największej w historii akcji Centralnego Biuro Antykorupcyjnego (CBA), którą agenci biura przeprowadzili we wtorek rano. Zatrzymania związane są ze śledztwem w sprawie wyłudzania kredytów ze Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa (SK Bank) przez spółkę deweloperską Dolcan i powiązaną z nią grupę około 50 firm.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Śledczy z Prokuratury Regionalnej w Warszawie, na których zlecenie działało CBA, właśnie przedstawiają zatrzymanym zarzuty, m.in. działania na szkodę SK Banku oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, popełniającej przestępstwa bankowe i niegospodarności na łączną kwotę co najmniej 1,64 mld zł.

Wśród zatrzymanych są byli członkowie zarządu wołomińskiego banku, m.in. prezes Jan B. i wiceprezes Elżbieta K. oraz szefowie grupy deweloperskiej Dolcan z podwarszawskich Ząbek, w tym Sławomir D., założyciel, wieloletni właściciel oraz szef rady nadzorczej dewelopera.

Łącznie wszyscy zatrzymani usłyszą aż 1050 zarzutów, związanych z udzieleniem około 70 kredytów grupie 50 firm związanych z Dolcanem, a kontrolowanych i faktycznie zarządzanych przez Sławomira D. To właśnie on oraz Jan B., który usłyszy łącznie aż 71 zarzutów, podejrzewani są o najpoważniejsze przestępstwo, czyli wspólne kierowanie kredytowym gangiem.

Podejrzanym grożą kary więzienia do 10 lat i grzywny. Po zakończeniu trwających przesłuchań, najwcześniej zapewne jutro, prokuratorzy zdecydują w stosunku do ilu podejrzanych wystąpić do sądu o zastosowanie aresztów tymczasowych.

SK Bank był największym bankiem spółdzielczym w Polsce, a upadł pod koniec 2015 r. W lutym 2016 „Puls Biznesu” ujawnił, że wołomińska instytucja stworzyła system, który działał na kształt swoistej piramidy finansowej — największej w historii Polski. I że aż połowa kredytów SK Banku — ponad 1,4 mld zł z 2,8 mld zł — trafiła do grupy ponad 50 firm powiązanych z deweloperską spółką Dolcan.

Z ustaleń „PB” wynikało, że bezpośrednio na grupę Dolcan przypadała niewielka część tej kwoty, jednak odpowiadała ona też za długi zaciągnięte za pośrednictwem spółek powiązanych nieformalnie. Nasze śledztwo wykazało, że wśród udziałowców i prezesów tych kilkudziesięciu firm byli m.in. członek zarządu Dolcanu, trzech byłych prezesów oraz liczni pracownicy (dyrektorzy, kierownicy, analitycy itp.), a także członkowie ich rodzin.

Dzięki takiemu układowi SK Bank wykazywał, że nie przekracza prawnego limitu, zgodnie z którym nie można pożyczyć jednej grupie podmiotów powiązanych więcej niż równowartość 25 proc. funduszy własnych (w przypadku wołomińskiej instytucji było to niecałe 100 mln zł).

Jak ujawniliśmy w „PB” — firmy powiązane z Dolcanem od lat brały tzw. kredyty balonowe (małe spłaty na początku, gigantyczna na końcu), które nie były spłacane, lecz jedynie przedłużane, a najczęściej — zamieniane, nawet kilka razy, na nowe, coraz to wyższe, tak więc skala kredytowania nieformalnej grupy firm gwałtownie rosła. Kolejne pożyczki były przy tym zabezpieczane na nieruchomościach, wycenianych znacznie powyżej wartości rynkowej.

Realnej gotówki w ramach „grupy” było jednak coraz mniej, m.in. dlatego, że kredytobiorcy płacili SK Bankowi wysoką prowizję, tzw. wpisowe (6-12 proc. wartości pożyczek, patrz ramka obok). W połączeniu z wysokim oprocentowaniem (ponad 10 proc.) windowało to koszt kredytów na poziom znacznie wyższy niż rynkowy i uniemożliwiało ich realną obsługę. Szczególnie że lokale z kolejnych inwestycji, m.in. wskutek znacznych opóźnień, sprzedawane były z dużymi stratami.

Wynaturzona symbioza Dolcanu i SK Banku miała jeszcze bardziej kuriozalne objawy. Ze sprawozdania syndyka banku Andrzeja Wrzesińskiego wynika, że pieniądze wpłacane przez klientów dewelopera wcale nie szły na spłatę kredytów wziętych pod daną inwestycję, ale były przeznaczane na inne cele „grupy”. Nawet w sytuacjach, kiedy takie zobowiązanie wynikało wprost z umowy kredytowej dewelopera z SK Bankiem i mimo że bank był uprawniony do samodzielnego dokonywania stosownych potrąceń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Szefowie SK Banku i Dolcanu w rękach CBA