Cyfrowi nie chodzą do banku

opublikowano: 30-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Aby przetrwać, banki przenoszą się z przestrzeni fizycznej do cyfrowej i zmieniają funkcje tradycyjnych oddziałów.

Klienci potrzebują bankowości, ale nie banków – twierdzi Bill Gates. Ma rację i zarazem jej nie ma. Ma rację, bo coraz więcej osób, zwłaszcza młodych, woli korzystać z usług fintechów. A nie ma racji, ponieważ grupa zwolenników tradycyjnych instytucji finansowych wcale nie jest taka mała, tym bardziej że są one na bieżąco z nowymi technologiami – wynika z najnowszej, 13. edycji raportu „European Retail Banking Radar” opracowanego przez firmę doradczą Kearney na podstawie danych z 89 banków detalicznych, działających w 21 krajach Europy, w tym ośmiu z Polski.

Tylko kasjerów żal

21 proc. klientów europejskich banków detalicznych przyznało, że nie odwiedza fizycznych oddziałów bankowych. Jednocześnie dokładnie taki sam odsetek chodzi do nich co najmniej raz w miesiącu. W czasie pandemii popularność kanałów cyfrowych wzrosła z 20 do 50 proc., a osiągnięcie tego poziomu w normalnych warunkach zajęłoby co najmniej 10 lat. Gdy COVID-19 odpuścił, duża część klientów wróciła do swoich analogowych przyzwyczajeń. Mimo to stacjonarne placówki są zamykane na potęgę.

Usługa zamiast lokalizacji

W przyszłości banki staną się typem usługi, a nie typem lokalizacji, a produkty bankowe muszą się bezproblemowo integrować z różnymi środowiskami i ekosystemami.

„2018 China Direct Banking White Paper“
China Minsheng Bank i China Financial Certification Authority

Krzysztof Żmijewski, konsultant ds. strategii w Kearney, podkreśla, że jest to trend wieloletni, który wynika zarówno z konieczności ograniczania kosztów operacyjnych, jak i słabnącego zainteresowania usługami finansowymi w starym stylu. Nawet ci klienci, którzy pozostali wierni bankom, coraz więcej spraw załatwiają online, więc dobre czasy dla fizycznych oddziałów już nie wrócą.

– Sektor przeżywa boom na usługi bankowości mobilnej, a postpandemiczna rzeczywistość tylko przyspieszyła popularyzację kanałów cyfrowych – wskazuje Krzysztof Żmijewski.

Bankowcy tracą posady
143tys.

Niemal tyle osób zatrudnia branża bankowa w Polsce. To o ponad 3,5 tys. mniej niż przed rokiem i o ponad 30 tys. mniej niż przed dekadą – wynika z danych KNF.

Jak to wygląda w Polsce? Od 2019 r. w krajowym sektorze bankowym zlikwidowano 10 proc. stanowisk pracy i 20 proc. placówek, a banki coraz częściej sięgają po mniejsze formaty oddziałów. Według szacunków Inteliace Research liczba jednostek będzie maleć o 9-10 proc. rocznie, w efekcie do 2026 r. zostanie ich nie więcej niż 6,5 tys. Dla porównania: siedem lat temu liczba takich miejsc wynosiła 17,2 tys., pod koniec pierwszego kwartału 2022 było ich już tylko 10,3 tys., co oznacza spadek o 40 proc. Najwięcej oddziałów zamykanych jest w dużych miastach. Gdyby działo się to równie często na obszarach wiejskich, wielu mieszkańców w ogóle straciłoby dostęp do usług bankowych.

E-bankowość po polsku

Z raportu firmy Kearney płynie jednoznaczny wniosek: chociaż po pandemii część Europejczyków wróciła do bankowości stacjonarnej, przyszłość należy do rozwiązań zdalnych. 55 proc. respondentów takie sprawy, jak założenie konta, otwarcie rachunku i wyrobienie karty płatniczej, woli załatwiać za pośrednictwem komputerów i smartfonów. 49 proc. korzysta z internetu przy operacjach związanych z oszczędnościami i finansami osobistymi, a 46 proc. w trakcie szukania kredytu hipotecznego.

Poznaj program konferencji “Customer Experience Transformation” >>

Jak łatwo się domyślić, preferencje Kowalskiego w dziedzinie kanałów bankowych i produktów nie odbiegają od standardów obserwowanych na Starym Kontynencie. Ba! – kanały cyfrowe polubiliśmy nawet bardziej niż mieszkańcy tzw. starej Unii.

– Polscy klienci banków wypadają bardzo innowacyjnie na tle krajów Europy Zachodniej – cyfrowe bankowanie jest u nas powszechniejsze niż we Włoszech, w Niemczech czy Hiszpanii – potwierdza Krzysztof Żmijewski.

Wszystko w jednym:
Wszystko w jednym:
Bankomat pozwala wpłacać i wypłacać pieniądze, złożyć polecenie przelewu, wydrukować stan konta, wymienić waluty. To m.in. z powodu tej wielofunkcyjności potrzeba mniej placówek bankowych.
Fot. Peggy_Marco/Pixabay

Najczęściej zdalnie kupujemy produkty transakcyjne (48 proc.), oszczędnościowe (45 proc.) i pożyczki konsumenckie (43 proc.). Z drugiej strony poważniejsze transakcje zawieramy, kontaktując się z bankami osobiście (wizyty w oddziałach i call center) – chodzi głównie o kredyty hipoteczne (62 proc.), które od 2021 r. odnotowały największy spadek w kategorii obsługa online (z 47 do 39 proc.).

Zmiana zwyczajów konsumenckich to jedno, inną rzeczą jest utrzymanie placówek. Jak podaje Komisja Nadzoru Finansowego, tylko koszty pracownicze polskiego systemu bankowego w 2021 r. stanowiły około 18,3 mld zł, czyli 52 proc. całości kosztów operacyjnych banków.

Czy to oznacza, że w pewnym momencie zostaną zlikwidowane wszystkie oddziały? Nie tak szybko. Niewielka ich część pozostanie, tyle że zmieni się ich rola: z miejsc obsługi gotówkowej przekształcą się w biura obsługi najbardziej skomplikowanych i ryzykownych operacji. Już niemal 600 placówek ma status „bezgotówkowy”.

Bill Gates byłby więc bliższy prawdzie, gdyby powiedział, że tylko garstka klientów będzie potrzebować banków, choć w wyjątkowych sytuacjach jakiś fizyczny oddział będzie musiał lub zechce odwiedzić każdy z nas.

ING Bank Śląski188
BNP Paribas148
Bank Millennium100
PKO Bank Polski34
mBank33
Credit Agricole33
Santander Bank Polska19
Getin Noble Bank13
BOŚ13
Alior Bank10
Bank Pekao2
Źródło: KNF, I kw. 2022

Liczba placówek bezgotówkowych

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Organizator

Puls Biznesu

Partnerzy

IFS SAP ProAlpha

Polecane