Doba w KRS online trwa nawet dwa tygodnie

21-03-2012, 00:00

Umowa spółki z o.o. rejestrowanej przez internet może być tylko prosta. System nie przyjmie rozbudowanej wizji. I bez tego potrafi się zawiesić

Do końca tego półrocza powinny zakończyć się prace nad tym, aby system wpisu spółki do Krajowego Rejestru Sądowego przez internet nie wymagał jego finalizowania w tradycyjnej formie, czyli na papierze — dowiedział się „Puls Biznesu”. Taką obietnicę złożył sądom resort sprawiedliwości w odpowiedziach na uwagi o problemach z e-rejestracją, która powinna trwać 24 godziny, ale z różnych względów ten proces niekiedy przeciąga się i przysparza dodatkowej pracy. Przyczyniają się do tego nie tylko awarie serwerów. System online nie zawsze wykonuje wszystkie swoje funkcje właściwie, przez co rejestracja nie odpowiada merytorycznym wymaganiom. To jest uznawane za błąd wnioskodawcy i ostatecznie po niezbędnych wyjaśnieniach, czasem wręcz skardze, udaje się firmę zarejestrować dopiero po dwóch tygodniach.

Konto, hasło, wniosek

Możliwość rejestracji firmy w KRS za pośrednictwem systemu teleinformatycznego w trybie 24 godzin (S-24) wprowadzono z początkiem tego roku. Na razie dotyczy to tylko spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, gdyż one spośród spółek kapitałowych są wybierane najczęściej do prowadzenia działalności gospodarczej. System, dostępny na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości, wymaga zarejestrowania się w nim. Trzeba założyć konto (z loginem i hasłem), aby móc późniejzłożyć wniosek o wpis podmiotu do krajowego rejestru. Złożenie wniosku polega na wypełnieniu różnych formularzy, w których wpisywane są dane spółki, jej organów, wspólników, przedmiotu działalności, wskazanie sądu rejestrowego, do którego jest kierowany wniosek, oraz informacje niezbędne do sporządzenia umowy spółki, jak np. wysokość kapitału zakładowego. Na tej podstawie S-24 generuje najważniejszy dla rejestracji w KRS dokument, czyli umowę spółki. Jest to umowa prosta, ustalona z góry według określonego wzorca. Jej zawartość została uregulowana rozporządzeniem ministra sprawiedliwości z 22 grudnia 2011 r. w sprawie umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością udostępnianego w systemie teleinformatycznym (Dz.U. nr 299, poz. 1774). Nie można jej tworzyć według własnych potrzeb, można tylko wybrać jeden z dwóch przewidzianych wariantów jej postanowień. I na tym tle dochodzi do sporów między przedsiębiorcami a referendarzamisądowymi, którzy analizują przesyłane wnioski.

Śląski przypadek

Jednemu z przedsiębiorców z Katowic tamtejszy sąd rejonowy, w którym istnieje wydział gospodarczy KRS, oddalił wniosek o rejestrację spółki, ponieważ — jak stwierdził — umowa nie zawierała wszystkich danych koniecznych do jej zawarcia. Sąd dopatrzył się, że w paragrafie określającym wspólników, a także w paragrafie wskazującym osoby powołane w skład zarządu spółki nie podano numerów PESEL tych osób oraz ich miejsc zamieszkania. Faktycznie, takich danych tam nie było. Znalazły się na samym końcu dokumentu pod adnotacją: „umowę podpisali”, przy czym przy nazwiskach widniały tylko numery PESEL. Przedsiębiorca ponownie prześledził proces e-rejestracji, co mógł zrobić, wprowadzając dane fikcyjnego podmiotu. I uzyskał taki sam wynik jak przy składaniu wniosku o wpis jego spółki. Złożył wobec tego skargę, wskazując, że wspomniane rozporządzenie nie stawia takich warunków, jakich spełnienia wymaga sąd. Ponadto kodeks spółek handlowych wręcz stwierdza, że po wprowadzeniu do systemu danych żądanych w procesie rejestracji umowę spółki uważa się za zawartą. Wreszcie, że wnioskodawca nie ma możliwości ingerowania w umowę, bo system tworzy ją automatycznie po wypełnieniu formularzy pojawiających się w kolejnych etapach rejestracji. Do nich wpisuje się wiele informacji, wprowadzając w ten sposób do KRS zbiór szczegółowych danych o spółce, jej wspólnikach i organach, obejmujących również numery identyfikacyjne i adresy.

Ostatecznie jednak katowicką spółkę wpisano do KRS. Nastąpiło to po 2 tygodniach od złożenia wniosku i kosztowało więcej niż wpis z uwagi na dodatkowe koszty przygotowania skargi i złożenia jej w sądzie. W tym czasie, nie znając jeszcze finału swojej sprawy, przedsiębiorca dowiedział się, że nie odzyska pełnej kwoty wniesionej w trakcie rejestrowania spółki. Jak powiedział „PB”, z wpłaconych 1021 zł (z czego 21 zł to prowizja za przelew elektroniczny) miał szansę na zwrot 500 zł, gdyż sąd odbył posiedzenie i podjął decyzję o oddaleniu wniosku.

Między papierem a internetem

Błażej Sarzalski, radca prawny z Dąbrowy Górniczej, przyznaje, że w zasadzie oznaczenie członków zarządu spółki czy jej wspólników nie musi być umieszczone w ściśle określonym miejscu umowy. Jednocześnie jednak wskazuje, że system e-rejestracji nie jest w pełni zgodny z jej wzorcem. Mało tego, jest daleki od tego, czego kodeks spółek handlowych wymaga od wniosków i dokumentów składanych i powstałych przy tradycyjnym wpisie nowego podmiotu do KRS, czyli na papierze. Do sądu nie trafiają bezpośrednio dane wpisywane w systemie przez osobę rejestrującą, lecz system generuje dokument stanowiący dla sądu podstawę do zarejestrowania spółki. Dokument ten w wyniku błędów systemu często nie zawiera oczekiwanych przez sądy danych. Dlatego nie dziwi go, jeśli sądy, które są związane w swoich czynnościach przepisami, mogą domagać się uzupełnień czy też wręcz oddalać wnioski o rejestrację. Problem w tym, że tego nie naprawią sami wnioskodawcy, gdyż poza wprowadzeniem danych i złożeniem podpisu niczego więcej nie mogą zrobić w systemie. Zdaniem radcy, w przypadku prawomocnego oddalenia wniosku przedsiębiorca powinien zatem odzyskać od państwa całą wniesioną opłatę, bo nie on ponosi winę za wadliwy system. O zwrot należy się ubiegać bezpośrednio w Ministerstwie Sprawiedliwości, co wynika z art. 417 kodeksu cywilnego. W przypadku oddalenia wniosku przedsiębiorca może też złożyć skargę na orzeczenie referendarza, w razie gdy ona zostanie oddalona, przysługuje apelacja do sądu okręgowego.

— Oba systemy rejestracji spółek z o.o. nie są kompatybilne — mówi sędzia Marian Zawała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Katowicach. Wbrew pozorom dokończenie rejestracji w sądzie nie odbywa się w systemie teleinformatycznym. Niezbędne do tego dokumenty trzeba wydrukować z e-rejestracji. Wydruki jednak nie odpowiadają dokumentom składanym przez przedsiębiorców w papierowej formie. W konsekwencji mają wady, które nie pozwalają na akceptację wniosków o wpis do KRS i cała dalsza procedura (uzupełnienia braków) odbywa się ręcznie.

— System nie generował na przykład podpisu, nie wskazywał też, że wniesiono opłatę — wymienia rzecznik. Tymczasem bez niej sąd nie może wykonać żadnych działań. Takie są procedury, za podjęcie czynności bez opłaty sędziowie ponoszą osobistą odpowiedzialność. W pismach resortu sprawiedliwości wyjaśniono sędziom, że pieniądze od wnioskodawców płyną z całego kraju w jedno miejsce — na konto sądu apelacyjnego w Krakowie. Wydziały rejestrowe sądów rejonowych jednak tego w systemie „nie widziały”.

— Nie jest naszą rolą badać, gdzie trafiają należności. Musimy mieć potwierdzenie, że one wpłynęły — podkreśla Marian Zawała. — Teraz jest już wszystko jasne, ale jeżeli tworzy się jakieś prawo, to system budowany do jego stosowania powinien działać dobrze z chwilą wejścia w życie nowych rozwiązań. My kierujemy się przepisami. Co sąd ma zrobić z dokumentem, gdy nie widzi podpisu wymaganego przez prawo — pyta sędzia z Katowic, gdzie 4 z 12 e- -wniosków o wpis doczekały się rejestracji spółek w KRS, 7 oddalono ze względów merytorycznych (nie spełniały wymagań prawa), a jeden z powodów formalnych zwrócono do poprawienia.

Awarie, poślizgi

Cechą wspólną doświadczeń z dwóch miesięcy funkcjonowania S-24 jest niewydolność serwerów i awaryjność systemu. Z tych powodów w Sądzie Rejonowym Lublin-Wschód, gdzie online zarejestrowano 4 spółki z o.o., w jednym przypadku trwało to 2 tygodnie. Izabela Groszyk, przewodnicząca VI Wydziału Gospodarczego — KRS, podkreśla jednak, że w zasadzie e-rejestracja przebiega bez większych problemów. Podobnie usłyszeliśmy w Wydziale XI Gospodarczym KRS Sądu Rejonowego dla Krakowa — Śródmieście. Złożono tam 27 wniosków. 23 spółki wpisano do KRS, a 4 wnioski oddalono z powodów technicznych. Błąd polegał na tym, że rejestrowano tę samą spółkę, bo przedsiębiorca nie uzyskał potwierdzenia. Bez większych kłopotów zarejestrowano już też 2 spółki w Sądzie Rejonowym w Zielonej Górze i 3 w Sądzie Rejonowym w Olsztynie. Jak nam powiedziała sędzia Beata Kurowska, prezes olsztyńskiego sądu, system działa coraz lepiej, przeszkody techniczne są usuwane na bieżąco. Podobnie zaczynają oceniać go w Sądzie Rejonowym Poznań Nowe Miasto i Wilda w stolicy Wielkopolski, gdzie zarejestrowano elektronicznie 15 spółek. Były 3 wnioski zwrócone z brakami formalnymi. Zdarzało się, że system nie przepuszczał ostatniej strony dokumentu. Referendarze uznawali to za istotny brak, niezgodny ze wzorcem umowy spółki. Niewielkie doświadczenia, ale niepozbawione niespodzianek, ma na razie Szczecin, gdzie do tej pory wpłynął jeden elektroniczny wniosek o wpis. Rozpatrzono go pozytywnie, ale spółki nie udało się zarejestrować w ciągu 24 godzin.

Jak informuje sędzia Michał Tomala, rzecznik prasowy tamtejszego Sądu Okręgowego, wniosek złożono we wtorek po południu, a do sądu rejonowego „dotarł” w piątek o godz. 12. Tego samego dnia system uległ też awarii. Szczecińscy sędziowie zwracają jednak uwagę na poważniejszy problem. W składanym online formularzu nie jest możliwe nanoszenie uzupełnień lub dokonywanie większych wyborów niż z góry określone. Przewidują, że to może stwarzać kłopoty z ich wypełnianiem przez wnioskodawców. Prezes Beata Kurowska z Olsztyna uznaje to natomiast za pewne ułatwienie i dla przedsiębiorców, i dla sądów, w przypadku gdy ktoś chce szybko zarejestrować podmiot. S-24 wychodzi temu naprzeciw — wniosek jest prosty, umowa także.

— Jeżeli spółka ma mieć rozbudowaną umowę, pozostaje sporządzić wniosek i dokumenty w sposób tradycyjny, na papierze i u notariusza, co trwa dłużej i jest droższe — wyjaśnia sędzia Kurowska. Ponadto zauważa, że umowę wygenerowaną podczas szybkiej rejestracji spółki przez internet można później zmienić.

Podwójna „zabawa”

To prawda. Umowę można zmienić. Tyle że wtedy wymaga to wizyty u notariusza i poniesienia określonych kosztów. Niektórzy prawnicy pytają, jaki sens ma rejestrowanie spółki w trybie 24-godzinnym, skoro stworzenie umowy dopasowanej do jej potrzeb wymaga potem dodatkowej energii i pieniędzy. Niewykluczone, że to oraz wspomniane kłopoty z korzystaniem z S-24 wyjaśniają, dlaczego w styczniu w całym kraju 78 spółek zostało elektronicznie wpisanych do KRS, podczas gdy do połowy lutego w serwisie internetowym tego systemu odnotowano ponad 300 przypadków rejestrowania się przez użytkowników. Ministerstwo Sprawiedliwości nie odniosło się jednak — mimo naszych próśb — do problemów zgłaszanych przez przedsiębiorców i sądy.

Kilkadziesiąt spółek zarejestrowanych online

Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości (MS), do połowy lutego były łącznie 333 próby rejestracji w systemie S24 (udane i nieudane). W styczniu zostało zarejestrowanych 78 spółek z o.o., oddalono 10 wniosków o rejestracje, 3 wnioski zostały umorzone, 15 zwrócono wnioskodawcom, 2 wnioski odrzucono, a w 8 przypadkach wezwano o ich uzupełnienie. MS nie posiada pełnych informacji o powodach oddaleń.

Podpisy pod wnioskiem, opłaty, kapitał

Osoby, które podpisują się pod wnioskiem o wpis w trybie S-24 (wspólnicy), powinny w chwili składania wniosku znajdować się przy tym samym komputerze, podpisem jest login i hasło do konta utworzonego w serwisie.

Minimalna wysokość kapitału nie może być mniejsza niż 5000 zł, wkładem wspólników mogą być tylko pieniądze i muszą być one pokryte najpóźniej 7. dnia od dnia wpisu spółki do rejestru.

Rejestracja wymaga wniesienia opłaty w wysokości 1000 zł.

Zarząd wpisanej spółki musi zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC) w terminie 14 dni od zawarcia umowy spółki. Stawka wynosi 0,5 proc. wartości kapitału zakładowego pomniejszonego o wartość opłat wniesionych w związku z rejestracją spółki.

Zawieszone jedno okienko

Przy złożeniu wniosku do rejestru o wpis S-24 nie stosuje się zasady tzw. jednego okienka. W konsekwencji przedsiębiorca, który zarejestruje spółkę w systemie teleinformatycznym, musi samodzielnie składać do urzędów wymagane wnioski i niezbędne zgłoszenia. Dotyczy to np. uzyskania numerów NIP i REGON. Sąd rejestrowy nie pośredniczy w tych procedurach, natomiast po uzyskaniu informacji o nadaniu NIP przedsiębiorcy z urzędu dokonuje jego wpisu do KRS. Nie podlega on opłacie sądowej ani nie wymaga doręczenia. Ministerstwo Finansów informuje jednocześnie, że trwają już prace nad integracją Centralnego Rejestru Podmiotów — Krajowej Ewidencji Podatników (CRP KEP) z Krajowym Rejestrem Sądowym. Ma to zmniejszyć obciążenia przedsiębiorców przez usprawnienie procedury rejestracji oraz umożliwienie wymiany danych między systemami obsługującymi oba rejestry, w tym w zakresie nadanych numerów NIP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Doba w KRS online trwa nawet dwa tygodnie