Donos na Bagsika w prokuraturze

Dawid Tokarz
opublikowano: 14-02-2008, 07:09

Zaciska się pętla wokół Bogusława Bagsika. Klienci spółki Digit Serve zarzucają mu oszustwa na wielką skalę.

Do Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęły wnioski o ściganie Bogusława Bagsika, jednego z najbardziej znanych aferzystów III RP. Chodzi o ujawnioną przez „PB” aferę brytyjskiej spółki Digit Serve (DS). Zawiadomienia o przestępstwie złożyło kilku oszukanych klientów DS, a kolejni — jak ustaliliśmy — już szykują podobne wnioski.

— Po tekstach w „PB” śledztwo ruszyło z miejsca. Wpływ oficjalnych zawiadomień od klientów powinien jeszcze zwiększyć jego dynamikę — twierdzi nasz informator.

Do niedawna bowiem śledztwo dotyczyło jedynie prowadzenia przez DS nielegalnej działalności maklerskiej (zawiadomienie w tej sprawie złożyła Komisja Nadzoru Finansowego). I stało w miejscu. Wszystko zmieniły nasze informacje o tym, że DS nie zwraca klientom pieniędzy, wpłaconych przez nich na inwestycje na rynku kontraktów walutowych (tzw. foreksie).

Aferalne tropy

A chodzi o niemałe kwoty. DS od początku 2006 r. zebrał (poprzez powiązane z nią polskie firmy: CENG Polska, eCashing i Vinsvin) więcej niż 20 mln zł od ponad stu klientów. Umowy obiecywały im co tydzień wypłatę 1 proc. zysku (52 proc. rocznie). I początkowo były dotrzymywane. Od połowy 2007 r. większość klientów nie dostała nic, poza kolejnymi pismami, tłumaczącymi zwłokę w wypłacie pieniędzy i podającymi nowe jej terminy. Większość z nich podpisał… Bogusław Bagsik jako pełnomocnik DS. To również on 19 listopada 2007 r. w siedzibie spółki eCashing w Dąbrowie Górniczej uspokajał blisko 30 pokrzywdzonych klientów DS, podając kolejny „ostateczny” termin wypłaty (jak poprzednie: niedotrzymany). Tymczasem, kiedy w grudniu 2007 r. udało nam się dodzwonić do byłego szefa Art B, zapewniał nas, że z DS nie ma nic wspólnego (dalszej rozmowy odmówił).

O tym, że to nieprawda, świadczą nie tylko podpisane przez niego pisma, lecz także wiele innych ujawnionych przez nas tropów. Przypomnijmy. Właścicielem DS jest szwajcarska firma CENG. Jej prezes Sławomir Kempa zapewniał, że Bogusław Bagsik jedynie „doradza przy różnych sprawach”. Przeczą temu relacje wielu osób, które miały kontakt z byłym szefem Art B, oraz to, że na wizytówce, którą się posługiwał, a do której dotarliśmy, figurował jako… prezes CENG. Od sierpnia 2005 r. do września 2006 r. oficjalnym szefem tej firmy był Meir Bar. To Izraelczyk, który zdaniem prokuratury (wciąż ściga go listem gończym), był ukrytym wspólnikiem Art B. A to nie koniec związków z aferalną spółką. Szef CENG Polska Maciej Głowiński to bowiem jeden z byłych dyrektorów Art B.

Osobiście odpowiedzialny

Maciej Głowiński — jak usłyszeliśmy kolejny raz w biurze CENG Polska — wciąż jest na urlopie. Bogusław Bagsik znów odmówił nam rozmowy. Udało nam się dotrzeć do Tomasza Cebuli, właściciela firmy Vinsvin i dobrego znajomego byłego szefa Art B. To On podpisywał umowy z większością klientów DS i oficjalnie był dyrektorem tej spółki na Europę Wschodnią.

— Dostałem wizytówkę z taką funkcją i posługiwałem się nią. Nigdy jednak nie byłem zatrudniony przez DS, lecz jedynie, jako jej pełnomocnik, pozyskiwałem klientów za prowizję. Nie mogę więc odpowiadać za to, że DS nie zwraca ludziom pieniędzy. Podobnie jak ktoś, kto sprzedaje wczasy biura turystycznego, nie może odpowiadać za to, że jakaś wycieczka wyglądała inaczej niż zapowiadało biuro — broni się Tomasz Cebula.

Dodaje, że od wiosny 2007 r. nie ma nic wspólnego z DS.

— Z tego, co wiem, to osobistą odpowiedzialność za zwrot pieniędzy wziął na siebie Bogusław Bagsik — mówi Tomasz Cebula.

Jego słowa może potwierdzać to, że — jak ustaliliśmy — były szef Art B już nawet po tekstach „PB” wciąż spotyka się z klientami DS. Niektórym proponuje rozliczenie wierzytelności poprzez zakup akcji szwajcarskiej spółki CENG, a innym podaje kolejne ostateczne terminy spłat.

Ryzykowne waluty

Digit Serve to nie pierwsza spółka, działająca na rynku forex, której działalnością zajmuje się prokuratura. Najgłośniejszy był upadek Interbroku. Firma zbankrutowała w maju 2007 r. po tym jak trzech jej właścicieli zatrzymało CBŚ. Prokuratura przedstawiła im zarzuty oszustw na co najmniej 100 mln zł i przywłaszczenie po 1 mln zł. Z kolei pod koniec 2007 r. sąd ogłosił upadłość spółki Netforex. Wcześniej, w sierpniu 2007 r. dwaj jej właściciele znaleźli się w areszcie z zarzutami oszustw na co najmniej 14 mln zł oraz prowadzenia działalności maklerskiej bez zezwolenia KNF. Od odebrania licencji przez KNF zaczęła się kolejna afera: WGI Domu Maklerskiego, który zbankrutował w czerwcu 2006 r. Jego szefowie przebywają na wolności za poręczeniem majątkowym.

Muzyk w biznesie
Bogusław Bagsik to były główny udziałowiec i szef Art B — największego prywatnego holdingu firm w Polsce początku lat 90. Wraz z Andrzejem Gąsiorowskim, wykorzystując fakt, że przestarzałe państwowe banki bardzo wolno księgowały pieniądze, zarabiali na wielokrotnym oprocentowaniu tych samych lokat bankowych. Śledczy wyliczyli, że dzięki tzw. oscylatorowi właściciele Art B zagarnęli 424 mln zł.

M. in. za to w październiku 2000 r. Bagsik skazany został na 9 lat więzienia (wyszedł po odbyciu połowy kary), 5 tys. zł grzywny i zakaz pełnienia stanowisk w spółkach przez 5 lat. Sąd uznał go też winnym wręczenia 6 łapówek, kradzieży pieniędzy i mienia Art B wartości 113 mln zł.

Klient DigitServe: Uwierzyłem w jego zapewnienia

1. Jak to możliwe, że pieniądze powierzył pan spółce, z którą tak mocno związany jest jeden z najbardziej znanych polskich aferzystów?

— Decydując się na podpisanie umowy z Digit Serve, nie wiedziałem nic o jej związkach z Bogusławem Bagsikiem. On w tej sprawie pojawił się znacznie później, mniej więcej w połowie 2007 r., gdy zaczęły się problemy z wypłacaniem zysków z inwestycji. Byłem tym zaskoczony, ale nie ukrywam: uwierzyłem w jego zapewnienia o chęci rozliczenia się z klientami.

2. Uwierzył pan komuś z taką przeszłością?

— Wiem, że to było naiwne. Dziś pewnie zachowałbym się inaczej. Wtedy jednak Bagsik był bardzo przekonujący, potrafił wykreować siebie na osobę o wielkich możliwościach.

3. Do dziś nie doczekał się pan pieniędzy. I choć zaległości przekroczyły pół roku, wciąż nie zdecydował się pan na wniosek do prokuratury. Dlaczego?

— Byłem ostrzegany, że taki ruch spowoduje kilkuletnie opóźnienie wypłaty. A jeszcze do niedawna liczyłem przynajmniej na zwrot wpłaconego kapitału.

4. A dziś?

— Dziś już straciłem nadzieję. I szukam prawnika, który napisze wniosek do prokuratury.

Dawid Tokarz, d.tokarz@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane