Duże fundusze kokosów nie zbijają

  • Jagoda Fryc
24-02-2015, 00:00

Im grubszy portfel, tym zarządzającym trudniej o wysoką stopę zwrotu. Zamiast o wyniki troszczyć się muszą przede wszystkim o dużą płynność.

Ponad 4 mld zł ma dziś w portfelu UniKorona Pieniężny. Jest to nie tylko największy fundusz w grupie, ale również wśród wszystkich produktów detalicznych w Polsce. Przedrostek „naj” można też dodać, opisując jego osiągnięcia inwestycyjne, bo pomimo gigantycznych aktywów fundusz znajduje się w czołówce zestawienia, osiągając najlepsze wyniki zarówno w krótkim, jak i w długim okresie. UniKorona Pieniężny jest jednak wyjątkiem potwierdzającym regułę, że gigantyczne portfele bardziej przeszkadzają, niż pomagają zarządzającym w osiągnięciu dobrych wyników. Statystyki są bezlitosne — zaledwie 3 na 10 dużych funduszy wypada lepiej od rywali.

— Duże fundusze powinny być teoretycznie bezpieczniejsze, ale ceną za to są gorsze wyniki. Mniejsze fundusze podejmują wyższe ryzyko, ale ich większa elastyczność to jednocześnie większy potencjał od zarobku — uważa Marcin Różowski, starszy analityk Analiz Online.

W poszukiwaniu płynności

Co innego oznacza dla funduszu upłynnienie 5 proc. portfela o wartości 1 mld zł, a co innego o wartości 50 mln zł. Ten pierwszy musi sprzedać np. akcje za 50 mln zł, a drugi za 250 tys. zł. To pokazuje, jak ważna dla funduszowego giganta staje się płynność.

— Im mniej płynna klasa aktywów, tym gorzej. Dlatego na wielkość portfeli należy patrzeć przez pryzmat rynku, na którym fundusz inwestuje. W dzisiejszym otoczeniu nawet polski rynek akcji może nie być wystarczająco płynny dla funduszowych gigantów. Sprzedaż walorów za kilka milionów złotych w przypadku większości spółek może zająć nawet kilka dni — dodaje Marcin Różowski.

Ekspert zwraca uwagę, że rynek obligacji skarbowych jest znacznie bardziej chłonny, ale nawet na nim sprzedaż dużych pakietów, po kilkadziesiąt-kilkaset mln zł, może wpłynąć na cenę. Dotyczy to szczególnie mniej popularnych emisji, których wielkość nie przekraczała kilku miliardów złotych.

Natomiast w przypadku obligacji korporacyjnych transakcje nawet na dużo mniejsze kwoty to rzadkość. Zresztą zarządzający sami przyznają, że wielkie aktywa zmuszają ich do zmiany strategii. Małe fundusze mogą pozwolić sobie na ryzyko. Dla dużych priorytetem jest utrzymanie wysokiej płynności.

— Duże aktywa zmieniają podejście do zarządzania. Moja filozofia opiera się na trzech filarach. Pierwszy to obligacje rządowe, drugi to papiery denominowane w euro i dolarze — głównie dużych polskich emitentów, a trzeci to złotowe obligacje korporacyjne. Ze względu na wielkość portfela fundusz nie może pozwolić sobie na znaczny udział małych spółek — tłumaczy Andrzej Czarnecki, zarządzający z Union Investment TFI.

Wśród wszystkich papierów skarbowych w UniKorona Pieniężny dominują polskie, ale chętnie kupowane są także zagraniczne, jak np. rumuńskie, które oferują wyższą rentowność. Obligacje firm z końcem czerwca 2014 stanowiły około 50 proc. aktywów funduszu.

Trudna sztuka

Nie wszyscy jednak tak dobrze radzą sobie z obracaniem miliardami. PKO Skarbowy, którego portfel rozrósł się do ponad 3 mld zł, z lidera przeistoczył się w typowego przeciętniaka, plasując się przez ostatnie dwa lata w trzecim kwartylu stóp zwrotu. To cena, jaką trzeba było zapłacić za poszukiwanie płynności. Jeszcze gorsze wyniki ma Pioneer Obligacji Plus (2,1 mld zł aktywów), którego od średniej za ostatnie trzy lata dzieli aż 5 pkt. proc. Obrazu nie poprawiają wysokie koszty.

Chociaż opłata za zarządzanie jest nieznacznie wyższa od przeciętnej, to już opłata manipulacyjna należy do najwyższych na rynku. Ustalona na poziomie 1,8 proc. w samym 2014 r. pochłonęłaby jedną trzecią zysku. Takie przykłady można mnożyć, ale nie jest zbiegiem okoliczności, że do największych i równocześnie słabych funduszy zaliczają się te zarządzane przez bankowe TFI. Union jest prywatnym powiernikiem, a więc jego jedyną kartą przetargową są właśnie stopy zwrotu.

— Warto zwrócić uwagę, kto stoi za dużym funduszem. Są to zwykle powiernicy, którzy należą do grupy bankowej, jak np. fundusze Pioneer Pekao TFI czy PKO TFI. Z takimi kanałami dystrybucji TFI nie muszą się ścigać o wysoką stopę zwrotu. Dobrze jest, gdy fundusz plasuje się w środku tabeli i nie podejmuje zbyt dużego ryzyka — uważa Marcin Różowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Duże fundusze kokosów nie zbijają