E-podręczniki w cieniu wewnętrzej kontroli

opublikowano: 13-11-2012, 00:00

Resort edukacji w tym roku na e-podręczniki wyda mniej, niż chciał.

Rok szkolny w pełni, a w Ministerstwie Edukacji Narodowej (MEN) właśnie zabierają się do remanentu. Na początku tygodnia odszedł Mirosław Sielatycki, wiceminister nadzorujący m.in. projekt e-podręczników, a w odpowiedzialnym za ich stworzenie i wywołującym ostatnio kontrowersje Ośrodku Rozwoju Edukacji (ORE) pojawił się nowy szef — konkurs na to stanowisko wygrał Piotr Dmochowski-Lipski, który w latach 2008-10 był już dyrektoremgeneralnym w resorcie kultury i dziedzictwa narodowego.

Problem z partnerem

Jednym z głównych zadań ORE jest stworzenie do 2015 r. pakietu e-podręczników do kształcenia ogólnego. Projekt wart jest 45 mln zł i na starcie boryka się ze sporymi problemami. Początkowo za jego techniczną stronę miała odpowiadać spółka Progress Framework, a za merytoryczną — rywalizujące ze sobą szkoły wyższe. Partner techniczny szybko jednak zaczął budzić wątpliwości — media rozpisywały się o personalnych powiązaniach między zaangażowanymiw e-podręczniki pracownikami resortu a zwycięską spółką. Doprowadziło to m.in. do lipcowej dymisji Jarosława Wojdyły, p.o. szefa ORE.

W końcu MEN wyłonił nowego partnera — zostało nim Poznańskie Centrum Superkomputerowo- Sieciowe, powiązane z Polską Akademią Nauk — i przeprowadzenie wewnętrznej kontroli. Wykazała ona m.in. „braki w procedurach wewnętrznych”, „uchybienia w procesie oceny ofert” i ogólną nietransparentność. Resort cieszy się — przynajmniej nie stwierdzono nepotyzmu.

„Niesłuszne są zarzuty dotyczące możliwych powiązań personalnych osób zaangażowanych w program Cyfrowa szkoła. Nie pojawiały się jakiekolwiek realne przesłanki wskazujące na nepotyzm przy projekcie” — informuje MEN w komentarzu do wyników kontroli.

Resort nie zasypia

Projekt — nad którym czuwać będzie teraz Piotr Dmochowski- -Lipski, nadzorowany przez Joannę Berdzik (wiceminister edukacji, która zajmowała się już tym do lipca, ale po zamieszaniu z Progress Framework czasowo oddała kompetencje Mirosławowi Sielatyckiemu) — ma też inne problemy. Resort edukacji planował, że w tym roku na stworzenie e-podręczników pójdą 3 mln zł (w tym 0,45 mln zł z publicznej kiesy).

„Powtórzenie naboru na partnerów” sprawiło jednak, że pierwsze transze pieniędzy zostaną przelane dopiero pod koniec tego lub na początku przyszłego roku.

— Plan na ten rok zakładał wypracowanie założeń i przeprowadzenie ekspertyz dotyczących funkcjonalności nowoczesnej platformy edukacyjnej, umożliwiającej korzystanie z e-podręczników. Mimo późniejszego przekazania transz ekspertyzy oraz wypracowania założeń zostaną przeprowadzone — mówi Paulina Klimek, rzecznik MEN.

Resort nie zasypia jednak gruszek w popiele. Nim — i o ile — z e-podręczników zaczną korzystać e-uczniowie, najpierw trzeba będzie przeprowadzić serię e-szkoleń. Tylko w tym roku na „wdrożenie podstawy programowej kształcenia ogólnego w przedszkolach” na działania związane z cyfryzacją przygotowano 1,72 mln zł.

— Zrealizowano już szkolenia pierwszej grupy e-trenerów oraz e-moderatorów i przygotowanie programów oraz materiałów na potrzeby szkoleń e-learningowych dla moderatorów. Nawiązano też współpracę z dyrektorami szkół i e-koordynatorami — twierdzi Paulina Klimek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu