Emocje w Polcoloricie, ale przełomu nie ma

Anna Pronińska
opublikowano: 05-09-2008, 00:00

Giełda Zarząd spółki spotkał się z porozumieniem inwestorów. Emocje wzięły górę. Zabrakło konkretów.

Giełda Zarząd spółki spotkał się z porozumieniem inwestorów. Emocje wzięły górę. Zabrakło konkretów.

Na czwartkowym spotkaniu zarządu Polcoloritu, producenta płytek ceramicznych, z indywidualnymi inwestorami atmosfera była gorąca.

— Spotkanie zapowiadało się interesująco i przykładaliśmy do niego dużą wagę. Doszło do wymiany poglądów, jednak górę wzięły emocje i nie było możliwości merytorycznego przedstawienia działań, które zamierza podjąć Polcolorit. Przypuszczam, że będziemy się jeszcze spotykać, ale terminu następnego spotkania nie ustalono — mówi Witold Pandel, dyrektor finansowy spółki.

— Doszło do wymiany zdań i argumentów. Inwestorzy przedstawili szereg pytań i niejasnych kwestii dotyczących polityki zarządzania, uzyskiwania wyników i roszad personalnych. Spotkanie było robocze i bez przełomu — relacjonuje Konrad Smok, specjalista ds. interwencji w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych (SII).

Porozumienie pod patronatem SII powołała grupa indywidualnych akcjonariuszy, którzy zamierzają wprowadzić do rady nadzorczej swojego przedstawiciela. Zostało utworzone w celu zbierania pełnomocnictw od inwestorów zaniepokojonych sytuacją w Polcoloricie. Drobni akcjonariusze domagają się m.in. lepszej polityki informacyjnej Polcoloritu i wyjaśnienia opóźnień planowanej emisji akcji z prawem poboru. Chodzi o emisję 76 mln akcji. Spółka liczy na uzyskanie 15 mln zł, które wyda na zwiększenie mocy produkcyjnych — o 0,5 mln mkw. płytek rocznie. Drobni gracze wpływ na działalność spółki będą mieć dopiero przy 5 proc. głosów na walnym. Dziś pakiet kontrolny dzierży Barbara Urbaniak-Marconi.

— Na razie nie wydarzyło się nic, co skłoniłoby inwestorów do rozwiązania porozumienia i odłożenia kwestii wprowadzenia rewidenta do spółki. Teraz skupimy się na zbieraniu pełnomocnictw. Na razie mamy około 4 proc. — dodaje Konrad Smok.

Na spotkaniu zabrakło właścicielki, kontrolującej 66 proc. głosów na walnym. Spółka tłumaczy jej nieobecność nadmiarem obowiązków. Wczoraj była dla nas nieuchwytna.

W piechowickiej spółce atmosfera wrze od kilku miesięcy. Zaczęło się od słabszych wyników Polcoloritu za 2007 r. W czerwcu rada nadzorcza zawiesiła prezesa spółki Wiktora Marconiego, prywatnie syna właścicielki. W sierpniu z kolei uszczupliła się rada nadzorcza spółki. Z pięcioosobowego składu odeszło trzech członków oraz członek zarządu do spraw sprzedaży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emocje w Polcoloricie, ale przełomu nie ma