Europa będzie gwiazdą ostatniej fali hossy

Akcje europejskie mogą przynieść zwrot o 30 pkt. proc. wyższy niż akcje amerykańskie, uważa Dylan Ball z towarzystwa Franklin Templeton

Skrajnie łagodna polityka Europejskiego Banku Centralnego (EBC), niższa dźwignia w sektorze finansowym oraz preferencja inwestorów w obecnej hossie dla spółek wzrostowych — to zdaniem Dylana Balla główne powody utrzymującego się od kryzysu finansowego słabszego zachowania akcji europejskich na tle amerykańskich. W polityce pieniężnej EBC jest trzy lata do tyłu za Fedem (to niekorzystne dla sektora bankowego, któremu nie sprzyjają zerowe stopy), a instytucjom finansowym ciężko zwiększać zyski także przez obniżanie stosowanej dźwigni. Tymczasem będące motorem hossy spółki wzrostowe mają 7-procentowy udział w indeksie MSCI Europe, przy 25-procentowym udziale w amerykańskim S&P500. Mimo to zdaniem specjalisty Franklina Templetona europejskie giełdy wkrótce odrobią przynajmniej część straconego dystansu.

Fundusze nadzorowane przez Dylana Balla opierają się na strategii
inwestowania w wartość. To oznacza, że celem zarządzających jest nabycie praw
do przyszłych zysków spółek przy jak najniższych wycenach.
Zobacz więcej

INWESTUJĄ W WARTOŚĆ:

Fundusze nadzorowane przez Dylana Balla opierają się na strategii inwestowania w wartość. To oznacza, że celem zarządzających jest nabycie praw do przyszłych zysków spółek przy jak najniższych wycenach. Fot. ARC

— Dynamika zysków europejskich spółek będzie o 15-20 proc. wyższa niż w przypadku USA, a za sprawą jednoczesnego wzrostu wycen akcje ze Starego Kontynentu powinny przynieść stopy zwrotu wyższe nawet o 30 pkt. proc. — zapowiada Dylan Ball, szef strategii europejskich rynków akcji we Franklinie Templetonie.

Dwa impulsy

Według niego pomogą w tym przyspieszenie inflacji oraz wzrost rentowności obligacji, zjawiska charakterystyczne dla późnej fazy globalnego cyklu koniunkturalnego. Rentowności 10-letnich obligacji amerykańskiego znajdują się w tendencji wzrostowej już od ponad dwóch lat, a zwykle w ślad za tym idzie lepsze zachowanie europejskich akcji na tle amerykańskich. Dlatego jego zdaniem jedna z tendencji jest błędna i powinna się cofnąć. Zagrożeniem dla scenariusza korzystnego dla europejskich akcji jest ryzyko wejścia w recesję Ameryki, gdzie ekspansja trwa już wyjątkowo długo, przyznaje Dylan Ball.

— Gospodarka amerykańska jeszcze nigdy nie zaraziła się recesją pochodzącą z innego regionu. Jednak sama często eksportowała recesje. Dlatego kluczowym pytaniem jest to, czy Stany Zjednoczone mogą utrzymać dobrą koniunkturę aż do tego czasu, gdy obejmie ona Europę — zauważa Dylan Ball.

Według eksperta, do spowolnienia za oceanem jest tym bliżej, im bardziej Fed podnosi stopy — z racji dużego obciążenia długiem do wykolejenia ożywienia wystarczyć mogą mniejsze podwyżki niż w cyklach sprzed kryzysu finansowego. Wśród zagrożeń specjalista wymienił także związane z różnicami w koniunkturze między poszczególnymi krajami trudności EBC z przejściem do zaostrzenia polityki, napięcia handlowe na linii Waszyngton-Pekin, spór wokół włoskiego budżetu oraz twardy brexit.

— Zwykle do kryzysów doprowadzają bańki na rynkach aktywów, a potencjalnych kłopotów można dopatrywać się w wysokich wycenach w sektorze technologicznym oraz w zadłużeniu w Chinach i na innych rynkach wschodzących — dodaje Dylan Ball.

Nie stawiaj na defensywę

Wśród sektorów specjalista Franklina Templetona preferuje finanse i branżę naftową, a niedoważać radzi te defensywne, w tym branże użyteczności publicznej, dóbr luksusowych oraz podstawowych dóbr konsumenckich. Spośród rynków najlepsze perspektywy jego zdaniem ma Francja, gdzie wejdą w życie reformy podatków i rynku pracy, jednak wciąż gorzej radził będzie sobie rynek brytyjski. Jego fundusze unikają także akcji polskich — ze względu na płynność mogą inwestować tylko w największe spółki, jednak polskie banki są według Dylana Balla mniej atrakcyjne na tle chociażby banków niemieckich (tempo wzrostu jest zbliżone, jednak ich wyceny są wyższe).

— Wzrost depozytów spowalnia, branża zbliża się do osiągnięcia punktu nasycenia, a do tego dochodzi podatek bankowy, interwencjonizm państwowy oraz niekorzystna pozycja akcjonariuszy mniejszościowych — wylicza specjalista.

Mimo to w scenariuszu odbicia w Europie giełda warszawska powinna radzić sobie lepiej niż inne — przy niższej płynności ma szanse bardziej skorzystać na zwyżkach. Choć w notowaniach polskich akcji jest uwzględnione dyskonto związane z ryzykiem politycznym, to jednak w długim terminie o koniunkturze decydują wyniki spółek, zauważa Dylan Ball. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Europa będzie gwiazdą ostatniej fali hossy