Fiskus zadłuży się na zielono

Żaden kraj na świecie nie emitował jeszcze zielonych obligacji — Polska jako pierwsza chce sprzedać dług pod ekologiczne projekty

W tym roku Ministerstwo Finansów (MF) udowodniło już, że kreatywność w zarządzaniu długiem nie jest mu obca. Jako pierwsi w Europie sprzedaliśmy na Dalekim Wschodzie obligacje w chińskiej walucie, tzw. panda bonds — pozyskaliśmy 3 mld juanów, które po zamianie na euro dały emisję z ujemną rentownością. Udowodniło też, że mamy dar przekonywania inwestorów, że warto nam bezpośrednio pożyczyć i jeszcze za to dopłacić. W październiku fiskus przeprowadził małą, prywatną, emisję 2-letnich obligacji za 250 mln EUR z rentownością minus 0,06 proc. Teraz przyszedł czas na kolejny sprawdzian umiejętności — ofertę green bonds (tzw. zielone obligacje).

Piotr Nowak, wiceminister finansów
Zobacz więcej

Piotr Nowak, wiceminister finansów

Marek Wiśniewski

— Dzisiaj zaczynamy w tej sprawie trzydniowy roadshow wśród inwestorów w Europie. Polska emisja ma szansę być pierwszą na świecie, której dokona emitent rządowy. Do tej pory zielone obligacje emitowały głównie banki i korporacje — mówi Piotr Nowak, wiceminister finansów. Ministerstwo musi się spieszyć — jeśli chce być liderem, to dług musi sprzedać najpóźniej na początku stycznia, bo na drugą połowę miesiąca z ofertą chce ruszyć Francja.

Ekologiczny dług

Fiskus chce zaoferować inwestorom 5-letnie papiery, a w przygotowaniu oferty i budowaniu księgi popytu pomagają banki: HSBC, JP Morgan oraz PKO BP.

— Szacujemy, że kwota emisji może sięgnąć 500 mln EUR, chociaż nie jest wykluczone, że sprzedaż będzie większa. Rentowność obligacji powinna być zbliżona do klasycznych papierów o podobnej zapadalności, które sprzedajemy na rynku euro — informuje Piotr Nowak. Ostatnio Ministerstwo Finansów oferowało inwestorom obligacje o dłuższym okresie wykupu. Podobną do obecnie planowanej emisję przeprowadzono rok temu — sprzedaliśmy 6-letni dług o wartości 1,75 mld EUR i rentowności 0,94 proc. Teraz nasze euroobligacje zapadające za około pięć lat mają rentowność 0,47 proc. Dlaczego Polska szuka nabywców na tego typu dług, skoro wycena będzie zbliżona do tej, którą już dzisiaj mogłaby uzyskać ze sprzedaży regularnych euroobligacji?

— Green bonds pozwalają jeszcze bardziej dywersyfikować bazę inwestorską. Nabywają je fundusze, które kupują tylko papiery „green”. Nie kanibalizujemy więc popytu na nasz klasyczny dług, lecz otwieramy nowe źródło finansowania — wyjaśnia Piotr Nowak.

Rynek zielonych obligacji jest jeszcze młody, a pionierskie emisje przeprowadzono na nim zaledwie dekadę temu. Pierwsze o zauważalnej skali pojawiły się dopiero w 2010 r., kiedy na świecie sprzedano papiery za 4,3 mld USD. Z roku na rok rozwija się jednak coraz szybciej i 2016 r. wartość emisji sięga już 77,5 mld USD. Organizacja Climate Bond Initiative szacuje potencjał całego rynku na 700 mld USD.

Nowe możliwości

Do tej pory nie mogliśmy sobie pozwolić na emisję długu w zielonych obligacjach. Pieniądze pozyskiwane ze sprzedaży papierów skarbowych trafiają bowiem do wspólnego worka, z którego fiskus finansuje cały deficyt. Możliwość przygotowania programu emisji green bonds wymagała też nowelizacji ustawy o finansach publicznych i gwarancji, że pozyskane pieniądze pójdą na konkretny cel — w tym przypadku związany z ochroną środowiska. W ubiegłym tygodniu parlament przyjął ustawę okołobudżetową, która dzięki zmianie przepisów daje więcej możliwości w zarządzaniu długiem. Na co rząd przeznaczy co najmniej 500 mln EUR, które chce pozyskać z emisji? — Będą one finansowały nowe wydatki budżetowe lub refinansowały już poniesione w latach poprzednich na cele spełniające kryteria określone w Green Bond Framework, np. modernizację infrastruktury kolejowej, zalesianie, działalność parków narodowych, rolnictwo ekologiczne — mówi Piotr Nowak. Ministerstwo Finansów nawiązało już kontakt z giełdą w Luksemburgu, gdzie są notowane inne nasze euroobligacje. Niedawno powstała tam specjalna platforma przeznaczona dla green bonds. — Pozostaje jeszcze kwestia zgodności naszej dokumentacji z wymogami giełdy. Nasz Green Bond Framework jest perspektywiczny — obejmuje stosunkowo szeroki wachlarz potencjalnych wydatków budżetowych, które mogą być finansowane pieniędzmi z emisji takich obligacji. Zapewne nie wystarczy pieniędzy z pierwszej emisji na wszystkie kategorie, więc z pewnością rozważymy kolejne — podkreśla wiceminister.

OKIEM EKSPERTA
Ekologiczna stopa zwrotu

HEIKE REICHELT, szef relacji inwestorskich w Banku Światowym

Zielone obligacje są skutecznym sposobem na wykorzystanie rynków kapitałowych do finansowania projektów związanych ze zmianami klimatu. Łączą one inwestorów ze społecznym i środowiskowym wpływem inwestycji. Rozwój rynku zielonych obligacji utorował drogę do szerszej zmiany na rynku obligacji. Obserwujemy coraz większe zainteresowanie inwestorów i emitentów tymi aktywami, które oferują atrakcyjne zyski, a korzysta na tym społeczeństwo oraz cała planeta. W wyniku porozumienia paryskiego i w związku z potrzebą zwiększenia wysiłku na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym mamy nadzieję na wzrost rynku zielonych obligacji oraz większą różnorodność, zarówno wśród emitentów, jak też inwestorów. Liczymy także, że pojawią się inne produkty rynku kapitałowego dla finansowania inwestycji przyjaznych środowisku.

 

DROGA PO KAPITAŁ: W tym roku Piotr Nowak, wiceminister finansów, zachęcał już do zakupów nad Wisłą inwestorów z Ameryki Południowej, Azji, USA, Bliskiego Wschodu i Skandynawii. Regularnie odwiedza też londyńskie City, gdzie przekonuje, że pożyczanie polskiemu rządowi to bezpieczna inwestycja, z dobrą stopą zwrotu. W przyszłym roku musi znaleźć blisko 180 mld zł finansowania. [FOT. WM]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fiskus zadłuży się na zielono