Fundusze proszą o odroczenie wyroku

opublikowano: 08-11-2016, 22:00

Podatek mają płacić tylko niektóre FIZ-y, ale szczegółów brak, a posłowie pracują nad ustawą ekspresowo. Fundusze nie zdążą się dostosować, a ich klienci już myślą, jak uniknąć podwójnego opodatkowania

Prędka zmiana to niedobra zmiana — takiego zdania są fundusze inwestycyjne, na które ostatniego dnia października jak grom z jasnego nieba spadł projekt posłów PiS, przewidujący objęcie podatkiem dochodowym m.in. funduszy inwestycyjnych zamkniętych (FIZ) . Po pierwszej fali protestów interweniowało Ministerstwo Finansów.

Wyświetl galerię [1/4]

Marek Wiśniewski

Projekt ma być poprawiony tak, by CIT płaciła tylko część funduszy — ta, która według posłów służy nie tyle inwestowaniu, ile agresywnej optymalizacji podatkowej. Problemu branży z ustawą, którą sejmowa Komisja Finansów Publicznych ma się zająć w poniedziałek, to jednak nie rozwiązuje. Do tego potrzebne są szczegóły.

Szczegółów jednak nie ma, a czas ucieka. We wtorek Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFIA) zorganizowała spotkanie szefów ponad 30 TFI, którzy próbowali wypracować wspólne stanowisko wobec przepisów mogących wejść w życie już od stycznia. Ponieważ projekt trafił do Sejmu jako poselski, konsultacje społeczne nie są obowiązkowe.

— Będziemy się starali współpracować w dopracowaniu tego projektu tak, aby proponowane zmiany były najmniej szkodliwe dla gospodarki w Polsce, inwestorów indywidualnych, korzystających z funduszy w celu budowania długoterminowych oszczędności, oraz przedsiębiorców pozyskujących kapitał na rozwój biznesu. Zależy nam, by aktywa zostały w kraju, a zaufanie do zarządzających nimi instytucji rosło, a nie malało — mówi prof. Marcin Dyl, prezes IZFiA.

Mordercze terminy

Przedstawiciele branży podkreślają, że rynek w ogóle nie jest przygotowany na wprowadzenie podatku dochodowego od FIZ-ów od stycznia. I przygotować się nie zdąży.

— Jeśli nowelizacja ustawy będzie uchwalona już w przyszłym tygodniu, to fundusze jeszcze w tym miesiącu będą musiały utworzyć rezerwy na odroczony podatek. To niewykonalne, brakuje nam do tego systemów, przygotowania pracowników itp. W dodatku wciąż nie jest jasne, jak i co konkretnie mielibyśmy obejmować opodatkowaniem, nie wiadomo np., czy subfundusze powinny być traktowane osobno. Tak fundamentalna zmiana powinna mieć odpowiednie vacatio legis — mówi członek zarządu jednego z największych TFI, zastrzegający anonimowość.

Specjaliści od obsługi prawnej i podatkowej funduszy nie mają wątpliwości — mordercze terminy, przewidziane przez posłów, którzy spodziewają się 2-2,5 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu dzięki nowym przepisom, są nierealne. Spodziewane wpływy — zdaniem ekspertów — też są wyssane z palca.

— Pierwszy problem spowodowany nowelizacją ustawy powstaje na poziomie księgowości funduszu. Spółki, które się tym zajmują, w ogóle nie mają w ofercie usługi rozliczania podatku dochodowego — w końcu fundusze były do tej pory z niego zwolnione i nic nie zapowiadało zmian. Tymczasem już 1 grudnia powinna zostać przedstawiona wiarygodna wycena wartości aktywów funduszu i certyfikatów inwestycyjnych, która — po przyjęciu przepisów — powinna uwzględniać podatek odroczony. Tego nie da się zrobić ani w dwa tygodnie, ani w dwa miesiące — w najlepszym wypadku będziemy do tego gotowi w połowie przyszłego roku — mówi Adam Chabior, partner w grupie Vistra, świadczącej m.in. usługi konsultingowe dla funduszy. Niemałym problemem jest to, że fundusze często mają pod sobą łańcuszek spółek,

Specjaliści od obsługi prawnej i podatkowej funduszy nie mają wątpliwości — mordercze terminy, przewidziane przez posłów, którzy spodziewają się 2-2,5 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu dzięki nowym przepisom, są nierealne. Spodziewane wpływy, zdaniem ekspertów, też są wyssane z palca.

JUŻ PISALIŚMY

„PB” z 4 listopada 2016 r.

Rządzący szybko zareagowali na protesty i zapowiedzieli poprawienie przepisów, by dodatkowy podatek płaciły tylko wehikuły optymalizacyjne. Poprawki nadal jednak nie ma, a branża obawia się, że zabraknie jej czasu na przygotowanie się do zmian.

w tym transparentnych podatkowo spółek zagranicznych, których dochód powinien być opodatkowany na poziomie ich wspólników. — Wydaje się niemożliwe, by te spółki były w stanie w tak krótkim czasie prawidłowo i w zgodzie z polskimi przepisami przekazać do funduszy swoje przychody i koszty, które miałyby być uwzględnione przy wyliczeniu podatku — mówi Adam Chabior.

Powszechna niepewność

Choć przepisy mogą wejść w życie bardzo szybko, wciąż nie jest jasne, jak ostatecznie będą wyglądać i które fundusze zostaną nimi objęte. Zgodnie z danymi KNF na koniec ubiegłego roku w Polsce działało 815 funduszy inwestycyjnych, z czego aż 724 to FIZ-y. Ich wynik operacyjny w ubiegłym roku to — według poselskiego uzasadnienia — ponad 12 mld zł na plusie, choć przedstawiciele funduszy kwestionowali i te wyliczenia. — Obecnie trudno nam powiedzieć, jakie dokładnie przepisy zostaną wprowadzone w zakresie nowego podatku. Kluczowa dla nas jest treść technicznych rozporządzeń, określających np. sposób raportowania nowego podatku. Obecnie nie mamy takich informacji, tymczasem słyszymy, że

nowe regulacje mogą obowiązywać już od stycznia. Nie mamy czasu na dostosowanie się — nie chodzi zresztą tylko o fundusze i obsługujące je firmy, ale też choćby o banki, pełniące rolę depozytariuszy. W przypadku tak głębokich zmian konieczne jest vacatio legis, dające czas na odpowiednie przygotowanie się rynku oraz dostosowanie rozwiązań techniczno-operacyjnych do nowych regulacji — mówi Paweł Sujecki, prezes ProService’u, obsługującego fundusze. Wydaje się pewne, że ci, którzy do tej pory lokowali aktywa w FIZ-ach, poszukają nowego sposobu na obniżenie należnej państwu daniny.

— Inwestorzy korzystający obecnie z funduszy zamkniętych będą mieli kilka opcji po wprowadzeniu nowych przepisów. Jeśli ich fundusze czerpią dochody z działalności operacyjnej spółek, sytuacja jest trudniejsza i rozwiązaniem mogą być spółki komandytowo-akcyjne prawa cypryjskiego czy komandytowe luksemburskiego, które umożliwią odroczenie płatności podatku. Jeśli w portfelu FIZ-u są głównie instrumenty finansowe, jest łatwiej — wystarczy dobrze znana polskim inwestorom formuła np. cypryjskiej spółki holdingowej. Przy podejmowaniu tego rodzaju działań trzeba jednak brać pod uwagę, że obowiązuje klauzula o unikaniu opodatkowania — mówi Agnieszka Rzepecka, prezes Grupy Opus, specjalizującej się w doradztwie prawnym, podatkowym i usługach powierniczych.

— Jeżeli głównym celem projektodawcy jest uzyskanie dodatkowych pieniędzy do budżetu, w naszej ocenie skutek będzie całkowicie odwrotny. Wprowadzenie nowych obciążeń podatkowych, a tym samym ograniczanie zysków inwestorów, spowoduje ich odpływ do funduszy zagranicznych, które będą w stanie zaoferować atrakcyjniejsze warunki inwestycyjne. W efekcie zyskają jedynie zagraniczne instytucje finansowe, kosztem budżetu państwa oraz polskiego rynku kapitałowego — mówi Artur Rawski, wiceprezes Forum TFI.

Ze wstępnych szacunków ponad 30 TFI, które reprezentują ponad 40 proc. rynku wartego około 130 mld zł w aktywach, wynika, że do zagranicznych funduszy może odpłynąć nawet kilkadziesiąt miliardów złotych. — To szacunki oparte na wstępnych deklaracjach naszych klientów, którzy nie zamierzają płacić podwójnych podatków — mówi szef jednego z najwiekszych TFI działających w Polsce. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fundusze proszą o odroczenie wyroku