Gordyjski węzełna A1 w Tuszynie

opublikowano: 16-01-2012, 00:00

Władze miasta mają zastrzeżenia do projektu zjazdów i wjazdów na autostradę. Komunikacyjne niewygody płoszą inwestorów

Konsorcjum Polimeksu-Mostostalu oraz portugalska grupa MSF mają kontrakt na budowę betonowej autostrady A1 między Łodzią a Tuszynem. Wartość projektu to 1,16 mld zł. Grupa właśnie finalizuje prace dotyczące projektowania drogi i szykuje się do wystąpienia o pozwolenie na budowę, by wiosną ruszyć z realizacją. Może jednak mieć problem z otrzymaniem zgody, jeśli wniosek oprotestuje tuszyński samorząd.

Inwestorzy uciekają

— Mamy zastrzeżenia dotyczące zaprojektowania węzła Tuszyn — mówi Wojciech Połczyński, architekt z tuszyńskiego samorządu. Podkreśla, że władze regionu nie chcą blokować budowy autostrady, bo zależy im na poprawie komunikacji, ale w tym przypadku nie odpuszczą. Miastu nie podoba się, że obecny projekt węzła nie przewiduje zjazdu do Tuszyna, a kierowcy wjeżdżający w tym miejscu na A1 ze starej „gierkówki” będą mogli skierować się tylko na Śląsk, a do Łodzi i Gdańska już nie. Gmina twierdzi, że z powodu niekompletnego węzła traci inwestorów.

— Mamy przy autostradzie 250 ha gruntów dla inwestorów i 150 ha nieco oddalonych od węzła. Kaufland chciał budować u nas centrum dystrybucji, ale z powodu problemów z węzłem wybrał Piotrków Trybunalski. Później przyjechali przedstawiciele Biedronki, także zainteresowani budową bazy dystrybucyjnej. Tego inwestora też straciliśmy. Obecnie firma Goodman, niemiecki operator logistyczny, zamierza budować centrum logistyczne, czyli 20 ha hal i magazynów, ale czeka na decyzję w sprawie węzła — mówi Wojciech Połczyński. We wtorek odbędzie się spotkanie samorządowców z wykonawcą oraz Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

— Jeśli nie dojdziemy do porozumienia, nie wykluczamy złożenia protestu do wniosku o pozwolenie na budowę — deklaruje Wojciech Połczyński.

Zgodnie z planem

Polimex-Mostostal podkreśla, że projekt wykonano zgodnie z wymogami inwestora, czyli dyrekcji. — Konsorcjum projektuje ten odcinek A1 zgodnie z wytycznymi programu funkcjonalno-użytkowego, który otrzymaliśmy już na etapie przetargu. Był on podstawą opracowania oferty. Omawianie modyfikacji czy też uwzględnianie oczekiwań samorządów dotyczących węzła Tuszyn nie mieszczą się w naszych kompetencjach

— twierdzi Paweł Szymaniak z Polimeksu- -Mostostalu. Tymczasem resort transportu zapewnia, że węzeł ma być zaprojektowany jako dwukierunkowy. — Wykonawca zaprojektuje węzeł w taki sposób, aby w przyszłości była zapewniona możliwość jego rozbudowy do układu obejmującego wszystkie relacje ruchowe — twierdzi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu.

— Taki zapis udało nam się uzyskać jeszcze od Cezarego Grabarczyka, poprzedniego ministra. Został włączony do koncepcji budowy A1, ale projekt już tych warunków nie spełnia. Dlatego chcemy, aby administracja drogowa przygotowała przynajmniej studium wykonalności rozbudowy węzła i uwzględniła ją w projekcie, żeby w przyszłości nie trzeba było zamykać i niszczyć części trasy — podkreśla tuszyński architekt.

Od zawsze za późno

Władze miasta o zmianę planów dotyczących węzła walczą od lat. — Zwracaliśmy uwagę na ten problem co najmniej od 2004 r., kiedy planowano jeszcze budowę autostrady w modelu publiczno-prywatnego partnerstwa. Jednak przedstawiciele drogowej dyrekcji za każdym razem odpowiadali, że zgłosiliśmy się za późno i nie można już zmienić decyzji lokalizacyjnej, która została wydana jeszcze w latach 90. — zżyma się Wojciech Połczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu