Grupa Lotos złapała wiatr w żagle

Kamil Zatoński
opublikowano: 13-12-2010, 07:31

Niespodzianka. To nie KGHM został giełdową gwiazdą tygodnia, choć kurs tej spółki bił rekordy. Lepszą inwestycją okazały się akcje gdańskiej rafinerii.

O Lotosie w ubiegłym tygodniu było bardzo głośno, i to na najwyższych szczeblach państwowych. W poniedziałek Dmitrij Miedwiediew, prezydent Rosji, po rozmach z prezydentem Bronisławem Komorowskim, mówił, że rosyjskie koncerny naftowe mogą być zainteresowane udziałem w prywatyzacji Grupy Lotos. Dzień później rosyjskie media podały, że Rosnieft i Gazprom Nieft mogą wspólnie złożyć ofertę kupna polskiej rafinerii.

Odpowiedzialny za transakcję minister skarbu Aleksander Grad stwierdził, że wszyscy zainteresowani będą traktowani na tych samych zasadach i o jakiejkolwiek dyskryminacji podmiotów rosyjskich nie może być mowy. Memorandum informacyjne będzie udostępnione inwestorom już od 15 grudnia, a na jego analizę będą mieli czas do 4 lutego. Wtedy mija termin składania pisemnych ofert.

Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by prywatyzacja (zakłada oddanie pełnej kontroli nad spółką) przebiegała tak sprawnie. Minister skarbu mówił, że zakłada zamknięcie transakcji na przełomie 2011 i 2012 r. Premier Donald Tusk nie przewiduje jednak, by mogło to nastąpić wcześniej niż w 2012 r., a składanie ofert przez inwestorów traktuje jako wstęp do "długotrwałego projektu".

— Zapowiedzi premiera powinny zniechęcać do uwzględniania już dziś w wycenie takiej potencjalnej transakcji. W naszej opinii jednak w ogóle założenie pełnej prywatyzacji Lotosu w najbliższej przyszłości jest obciążone dużym ryzykiem z uwagi właśnie na polityczne uwarunkowania — ocenia Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

Więcej w poniedziałkowym Pulsie Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane