Czytasz dzięki

Im bogatszy kraj, tym więcej e-aut

  • Materiał zewnętrzny
opublikowano: 04-10-2020, 22:00

Na rozwój elektromobilności wpływa kilka kluczowych czynników. Pierwszym z nich jest poziom dochodów.

Ten tekst powstał w ramach projektu ZIELONA GOSPODARKA. Więcej artykułów na temat odpowiedzialności ekologicznej w biznesie znajdziesz >>TUTAJ<<

RADOSŁAW PELC, analityk sektorowy w Santander Bank Polska
ARC

Istnieje silna korelacja między produktem krajowym brutto na mieszkańca a udziałem rynkowym pojazdów elektrycznych. W UE około 80 proc. elektryków było sprzedawanych w sześciu krajach o najwyższym PKB. Polska dotychczas pozostawała wyraźnie poniżej średniej UE pod względem PKB, jeśli chodzi o udział elektryków w sprzedaży.

Ceny pojazdów z napędami alternatywnymi na obecnym etapie rozwoju rynku są istotnie wyższe od tych z silnikami spalinowymi. Przy niskich dochodach jedynym sposobem pobudzenia popytu jest system zachęt, głównie w postaci obniżenia lub całkowitego zwolnienia z podatków czy dopłat do zakupu nowych aut. Im niższe dochody mieszkańców, tym większe i łatwiej dostępne powinny być zachęty. Dziś prawie wszystkie kraje UE oferują wsparcie, jednak jego wielkość i zakres są zróżnicowane. Kluczowa jest wielkość budżetu. Środki dotychczas przeznaczane na oferowane w Polsce programy to zupełnie inny rząd wielkości w porównaniu np. do Niemiec czy Francji, zatem nie mają one szans stać się zdecydowanym impulsem dla rynku. Kryteria przyznawania wsparcia także pozostawiają wiele do życzenia.

Równie ważnymi aspektami są technologia i infrastruktura. Choć prace rozwojowe nad napędami elektrycznymi trwają, to obecnie, z uwagi na stosunkowo mały zasięg i brak możliwości szybkiego doładowania, użytkowanie samochodów elektrycznych ogranicza się przede wszystkim do terenów miejskich i podmiejskich. Dostępne dane pokazują natomiast silną zależność między liczbą publicznych punktów ładowania a skłonnością do zakupu aut elektrycznych. Choć liczba punktów ładowania w naszym kraju rośnie, to nadal jest ich mało w relacji do liczby mieszkańców czy powierzchni kraju, porównując do krajów Europy Zachodniej.

Wątpliwości u ekspertów budzi wydajność sieci przesyłowej przy planowym zwiększaniu obciążenia. Wciąż w dyskusjach o rozwoju elektromobilności mało się mówi o ograniczonych już dziś możliwościach produkcyjnych elektrowni. Obecna struktura energetyczna jest daleka od ekologicznej, co może być mało przekonujące dla coraz bardziej świadomego konsumenta. Zeroemisyjna energia miała przecież stanowić punkt wyjścia dla rewolucji.

Na rynku dochodzi do istotnej zmiany technologicznej. To szansa na umocnienie pozycji Polski w europejskim przemyśle motoryzacyjnym. Sukcesem jest ulokowanie trzech fabryk baterii i komponentów do ich produkcji w naszym kraju (LG Chem, Mercedes-Benz, Umicore), ale to wcale nie przesądza, że staniemy się czołowym producentem w Europie. Konkurencja ze strony innych krajów z regionu jest silna (dwie fabryki na Węgrzech), duże zakłady są lub mają być budowane w krajach o wyższych kosztach działalności, m.in. w Szwecji czy Niemczech. Należy mieć na uwadze, że obecne projekty zaspokoją tylko około 20 proc. przewidywanego zapotrzebowania na baterie w Europie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Organizator

Puls Biznesu

Patron honorowy

Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Polecane