Inflację w Polsce dopadła znieczulica

Mniejsza wrażliwość tempa zmian cen na aktywność gospodarczą — skąd się wzięła i jak długo u nas zostanie? Poszukiwanie odpowiedzi skłania do ogromnej kreatywności.

Korekta w górę ścieżki PKB i obniżka prognoz dla tegorocznej inflacji — to jedna z najważniejszych informacji zawartych w najnowszej, marcowej, projekcji NBP, choć nie do końca „newsowa”. Pisaliśmy o niej w ubiegłym tygodniu, powołując się na komentarz do zakończonego właśnie posiedzenia RPP. Wtedy jednak ciekawość komentatorów musiałozaspokoić jedynie kilka liczb. Dziś, gdy „embargo” na pełną treść raportu zostało zniesione, a w interpretacji zawartych w nim treści pomagali sami jego autorzy, w kwestii nieintuicyjnego zachowania PKB i inflacji wiemy… niewiele więcej.

Mała wrażliwość

Eksperci z Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP wyjaśniają, że podniesienie prognozy wzrostu na lata 2018-19 to m.in. pochodna wyższej aktywności gospodarczej w ubiegłym roku oraz lepszej oceny perspektyw dla inwestycji i konsumpcji. Dlaczego jednak oczekiwane wyższe tempo wzrostu nie tylko PKB, ale także płac (prognozy z listopada 2017 r. i marca tego roku w tabeli) nie znajdują ujścia w rosnącej presji inflacyjnej?

„Słabsze odczyty tego wskaźnika [mowa o inflacji bazowej, czyli CPI po wyłączeniu cen żywności i energii — red.] pomimo wyższego wzrostu gospodarczego i dynamiki wynagrodzeń odzwierciedlają prawdopodobnie mniejszą wrażliwość tempa zmian cen na aktywność gospodarczą oraz stanowią wyraz wysokiej konkurencji na rynku krajowym. Dodatkowo w kierunku niższego wzrostu cen oddziałuje umocnienie kursu złotego, które przekłada się na tańsze dobra importowane z zagranicy” — czytamy w raporcie.

Z czego wynika „mniejsza wrażliwość tempa zmian cen na aktywność gospodarczą”? Łatwo zapytać, trudniej odpowiedzieć.

— Inflacja bazowa na świecie jest obecnie szczególnie niska jak na tę fazę cyklu koniunkturalnego, około 0,6 pkt. proc. niższa niż w poprzednim szczycie cyklu. Od 2013 r. stopa bezrobocia w gospodarkach rozwiniętych spadła przeciętnie o około 2,6 pkt. proc., natomiast inflacja bazowa wzrosła zaledwie o 0,1 pkt. W krajach naszego regionu jest jeszcze inaczej, bo spadkowi bezrobocia towarzyszył spadek inflacji bazowej. Janet Yellen [była szefowa Fedu — przyp. red.] (…) określiła ten stan rzeczy mianem zagadki, a bankierzy centralni mówią o tzw. missing inflation, czyli brakującym elemencie do całej układanki dotyczącej wzrostu inflacji — mówił podczas konferencji Piotr Szpunar, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP.

Wiele wyjaśnień

Eksperci z NBP podsuwają jednak pod nos kilka potencjalnych wyjaśnień tego zjawiska. To m.in.: wypłaszczanie krzywej Phillipsa, które oznacza, że inflacja staje się mniej wrażliwa na zmiany bezrobocia, postępujący proces globalizacji i powiązane z tym ograniczone możliwości podnoszenia cen (gdy łatwo porównywać ceny w różnych krajach, kupujemy tam, gdzie jest najtaniej), popularyzacjazakupów internetowych, relatywnie niski poziom cen energii, spadek uzwiązkowienia, a więc także siły przetargowej pracowników, czy w końcu tzw. nieliniowość. Wbrew pozorom ostatnie wytłumaczenie nie nastręcza trudności w zapamiętaniu. Z pomocą przychodzi tzw. efekt butelki ketchupu, o którym wspomniał Piotr Szpunar. Powołał się na komentarz jednego z międzynarodowych banków, a wątek rozpoczął następująco: — Obecnie łatwo jest sformułować tezę: „na razie inflacja jest niska, mimo wysokiego tempa wzrostu gospodarczego, ale poczekajcie — za chwilę wystrzeli w górę” — powiedział ekonomista. [JDB] © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Inflację w Polsce dopadła znieczulica