Inwestorzy wszech czasów: John Paulson

RADOSŁAW KUŁAJEWICZ
15-01-2012, 12:39

W dzisiejszym odcinku przedstawimy Johna Paulsona, prezesa Paulson & Co, miliardera, zajmującego do niedawna jedną z czołowych lokat na liście najbogatszych ludzi świata, dla którego rok 2011 był wyjątkowo pechowy i bolesny.

John Paulson (ur. w 1955 r. w Nowym Jorku) po ukończeniu studiów na Uniwersytecie w Nowym Jorku, rozpoczyna pracę  dla kilku firm inwestycyjnych na Wall Street : m.in. :  Boston Consulting Group, Odyssey Partners, a także w banku inwestycyjnym  Bear Stearns.
W 1994 r. zakłada własną firmę Paulson & Co, jako spółkę, która będzie zarządzać utworzonymi przez siebie funduszami typu hedge:
- Paulson Advantage Fund
- Paulson Advantage Plus Fund
- Paulson Gold Fund
- Paulson Partners Fund
- Paulson Enhanced fund
- Paulson Recovery Fund
- Paulson Real Estate Recovery Fund
- Paulson Credit Opportunities Fund

Przez kolejne lata, trafione inwestycje sprawiają, iż Paulson pnie się coraz wyżej w hierarchii najbogatszych ludzi świata.

Prawdziwa gwiazda Paulsona, rozbłysła w 2007 r. kiedy zaczął inwestować na krótko w amerykański rynek kredytów hipotecznych – subprime morgages. Należy pamiętać, iż w połowie lata 2006 r. niewielu było przekonanych, że amerykański rynek nieruchomości to bomba z opóźnionym zapłonem. Co więcej podważanie „solidnych” fundamentów rynku kredytów hipotecznych mogło spowodować swoistego rodzaju „banicję„ w mediach biznesowych, a w najlepszym przypadku narazić adwersarza na śmieszność. Przy tej okazji wypada przypomnieć, iż jeden z największych krytyków rynku nieruchomości i hipotek w USA, Peter Schiff, którego sylwetkę przedstawimy w kolejnym odcinku, został wyśmiany pod koniec 2005 r., na antenie CNBC Business, za wieszczenie krachu finansowego.

Konstrukcja obligacji CDO i CDS, które zachwiały całym systemem finansowym spowodowała, iż sam Paulson zarobił na tym w 2007 r. kilka miliardów dolarów, a  rzeczywista stopa zwrotu jego funduszy hedgingowych szacowana była wtedy na kilkaset procent.

Znanym konikiem inwestycyjnym Paulsona jest złoto. Jeden z  jego funduszy przez ostanie dziesięć lat zwiększył wartość kilkukrotnie ze względu na dziesięcioletnią hossę na rynku kruszców. Pod koniec 2009 r. jego zaangażowanie w kontrakty na złoto opiewało na wartość prawie 5 mld USD. Licząc po cenie 1050 USD za uncję (średnia cena za 2009 r.), kontrakty były warte ok. 121 ton złota, czyli więcej niż wynoszą rezerwy kruszcowe Polski. Co więcej, inwestor także większość swojego osobistego majątku ulokował w złoto.

Jak powszechnie wiadomo rynki finansowe są w stanie obalić każdy dogmat, chociaż byłby głoszony przez tzw. „nieomylnych proroków”. Jeszcze w maju 2011 r. John Paulson, trochę buńczucznie zapowiadał, iż uncja złota, w wyniku sztucznie „drukowanego” dolara, przekroczy wartość 4000 USD. Po osiągnięciu szczytu cenowego złota w lecie 2011 r. do 1916 USD za uncję, trend się odwrócił i kruszec w październiku kosztował już 1550 USD. Ze względu na pękającą bańkę na rynku złota, w 2011 r. może „pochwalić” się stratą w wysokości – 36% .  Jak ocenia agencja Bloomberg, w przeliczeniu na walutę, starta mogła wynieś 673 mln USD.

Właściwie inwestor od ponad pół roku nie ma dobrej passy. Jeszcze w 2010 r. twierdził on, iż akcje oraz nieruchomości USA są atrakcyjne i powinny przynieść zadowalającą stopę zwrotu. Na początku 2011 r. niejako zaprzeczając samemu sobie (inwestując w złoto nie wierzył w amerykańską i światową gospodarkę) zwiększył zaangażowanie w takie spółki jak Bank of America oraz Citigroup. Znaczące spadki cen akcji po sierpniowym przesileniu sprawiły, iż straty Paulsona ze wszystkich jego inwestycji wyniosły ok. 50 proc . Pod koniec września Forbes wyliczał jego majątek „tylko” na 15,5 mld USD. Warto także odnotować, iż kolejnym błędem inwestora było zaangażowanie się w dużą chińską firmę Sino-Forset, która zajmowała się hodowlą i wyrębem lasów w Chinach. Po licznych skandalach finansowych okazało się, iż spółka jest praktycznie bezwartościowa a Paulson stracił na niej prawie 740 mln USD.

Kariera biznesowa Johna Paulsona, pokazuje także jakie ryzyko niesie za sobą inwestycja w fundusze hedgingowe. Wysoka dźwignia finansowa przy trafionych inwestycjach potrafi przynieść krociowe zyski, natomiast nietrafione powodują, iż dźwignia zmienia się często w maczugę.

Aktualnie inwestor zaszył się w swojej posiadłości w Nowym Jorku, tłumacząc w listach do udziałowców funduszy nieudane inwestycje. Czy Paulson, jest w stanie wyjść na prostą i ponownie pokazać kły na Wall Street?





© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RADOSŁAW KUŁAJEWICZ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Inwestorzy wszech czasów: John Paulson