Jak dobrze być rentierem

opublikowano: 13-04-2012, 00:00

Instytucje finansowe coraz bardziej dbają o klientów, ale większość niechętnie oferuje produkty, od których trzeba płacić odsetki

Funduszy przeznaczonych dla bogatych klientów nie brakuje, ale programy rentierskie wciąż są rzadkością. Oferuje je Union Investment TFI, Pioneer Pekao TFI i Skarbiec TFI. Zasada jest prosta: do wybranego programu wpłaca się oszczędności, a w zamian otrzymuje się gwarancję regularnych wypłat z zysków.

Minimalne wpłaty przy otwieraniu programów rentierskich nie są wysokie i wynoszą od 30 do 60 tys. zł. Tak jest w Union Investment TFI, które utworzyło dwa plany: UniRentier30 i UniRentier60. Pierwszy z nich wymaga wpłaty co najmniej 30 tys. zł, drugi — 60 tys. zł. Różni je nie tylko wysokość inwestowanych oszczędności, ale również regularność wypłat zysków. W pierwszym planie klienci mogą liczyć na dodatkowe pieniądze raz na kwartał, podczas gdy konta klientów UniRentiera60 zasilane są co miesiąc. W obu planach pieniądze inwestowane są w funduszu rynku pieniężnego. Do obu można też przystąpić na dowolnie długi okres, a rezygnacja z udziału nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji finansowych, ponieważ UniRentier jest funduszem bezprowizyjnym. Klienci nie ponoszą kosztów manipulacyjnych przy wpłacaniu i wypłacaniu oszczędności. Mogą również w dowolnej chwili zasilić konto albo zlikwidować. Podobne zasady obowiązują w planie Skarbiec Rentier. Programy różni tylko wysokość minimalnej wpłaty. W Skarbcu jest to 30 i 50 tys. zł. Pioneer Pekao TFI wymaga natomiast wpłaty 50 tys. zł lub 15 tys. EUR. Pieniądze są inwestowane w jeden wybrany fundusz, ale można otworzyć kilka kont. Można również ustalić częstotliwość wypłat renty.

Podatkowe kombinacje

Plany rentierskie mają dużą zaletę, pozwalają bowiem na płacenie mniejszych podatków od zysków, niż miałoby to miejsce w przypadku lokat bankowych czy obligacji. Wynika to z odmiennego naliczania zysków. Oszczędności zgromadzone w planach rentierskich zamieniane są na jednostki inwestycyjne. Zysk osiąga się rzecz jasna wtedy, gdy wartość jednostek rośnie. Przy wypłacie „pensji” rentierskiej wypłacany jest jednak nie sam zysk, ale pewien procent posiadanych jednostek uczestnictwa. Zapłacimy więc podatek nie od całej wypłaconej pensji, ale jedynie od procentu zainwestowanego kapitału.

Jeżeli będziemy chcieli wypłacać zysk (jako rentę kapitałową) w wysokości 2 proc. zainwestowanego kapitału raz na kwartał, to podatek przy pierwszej kwartalnej rencie będzie około 50 razy niższy niż w analogicznym programie rentierskim, bazującym na lokacie bankowej lub na 3-letnich obligacjach. Przy kolejnych ratach kwota podatku będzie jednak coraz większa, ponieważ wycofywane jednostki osiągną wyższy skumulowany zysk. Według specjalistów do zrównania podatkowego obu lokat doszłoby jedynie w sytuacji, gdybyśmy podjęli decyzję o wycofaniu całego kapitału, ponieważ wycofywana kwota składałaby się w części z pierwotnej inwestycji, a w części z zysku podlegającemu opodatkowaniu. Aby zachować przywilej podatkowy, powinniśmy więc żyć z odsetek, a kapitał pozostawić bliskim w spadku.

Łapanie VIP

W ofercie TFI znacznie więcej niż programów rentierskich jest funduszy przeznaczonych dla bardzo zamożnych klientów. Np. w Programie VIP w Aviva Investors TFI mogą uczestniczyć klienci, którzy wpłacą do niego co najmniej 500 tys. zł. W KBC TFI można być VIP mniejszym lub większym. Do pakietu VIP wpłata wynosi bowiem 100 tys. zł, a do Pakietu Ekskluzywnego 1,2 mln zł. Ale VIP ma też przywileje. W Aviva Investors TFI nie tylko nie ponosi opłat manipulacyjnych przy wpłatach i konwersji jednostek, ale może liczyć na bonus. Przy wpłatach powyżej 1 mln zł otrzyma bowiem świadczenie dodatkowe. Co miesiąc będą mu przyznawane bezpłatnie jednostki uczestnictwa, dzięki czemu ma szanse na wyższą stopę zwrotu z inwestycji. O swoich VIP dba również Union Investment TFI. Podobnie jak w private bankingu, fundusz umożliwia swoim klientom stały kontakt z dedykowanym konsultantem i proponuje spersonalizowane rozwiązania.

 

Luksusowo i artystycznie

Private banking poszerza usługi o niestandardowe strategie: tworzenie nowych produktów na szczególne zamówienie klienta. Mogą to być zamknięte fundusze inwestycyjne lub obligacje strukturyzowane z kuponem opartym na wybranych indeksach. Oferta zwana private placement umożliwia tworzenie całkowicie zindywidualizowanych rozwiązań inwestycyjnych. Banki nie mogą jednak poprzestać na samej ofercie, o ich konkurencyjności świadczy przede wszystkim jakość usług oraz wiedza i doświadczenie pracowników. Będzie też rosło znaczenie usług wokół private bankingu — takich jak usługi concierge, ale w luksusowym wydaniu. Coraz większe jest również zainteresowanie optymalizacją podatkową. Banki wciąż jednak wiedzą na jej temat zbyt mało, aby weszła do standardowej oferty. W usłudze tej specjalizuje się BRE Bank, jeden z liderów polskiego private bankingu, który oprócz typowych usług dla zamożnych klientów proponuje długoterminowe zarządzanie majątkiem. Inne banki również dostosowują się do potrzeb klientów. Millennium Bank wprowadził np. artbanking. Dzięki współpracy ze specjalistami klienci nie tylko mogą rozpocząć inwestycyjną przygodę ze sztuką, ale również uczestniczyć w specjalnie organizowanych dla nich spotkaniach z artystami. W ostatnim brał udział Stasys Eidrigevicius.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane